Gdy kurtyna Mroku zapada, zaczynamy Maskaradę...
 
IndeksCalendarFAQRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Vivianne Lebiediew

Go down 
AutorWiadomość
Vivianne Lebiediew
Naukowiec
avatar

Liczba postów : 16
Dołączył/a : 09/09/2013
Age : 22
Skąd : Rosja

PisanieTemat: Vivianne Lebiediew   Pon Wrz 09, 2013 6:44 pm

Imię i nazwisko:  Vivianne Lebiediew

Wiek: 25 zim

Organizacja: Wchodzące Słońce

Ranga: Naukowiec


O Postaci:

 Pierwsze, co rzuca się w oczy to długie, sięgające bioder jasne włosy. Naturalnie dość mocno falowane. Nic z nimi nie robi, ponieważ uważa, iż ich naturalność jest najlepsza. Zazwyczaj niesforne kosmyki okalają jej twarz nieupięte. Nie posiada grzywki. Już dawno temu się jej pozbyła dochodząc do wniosku, że bez niej wygląda o wiele lepiej. Nic dziwnego. Od zawsze przepadała za motywami zwierząt szczególnie lwów. Biorąc pod uwagę bujność jej pasm oraz loki można śmiało stwierdzić, iż to istna burza przypominająca grzywę lwa. To nadaje jej temperamentnego wyglądu. Stosunkowo duże, wyraźne oczy o jasnozielonej barwie tęczówki okalane długimi, kruczoczarnymi rzęsami. O oczach można powiedzieć jeszcze tyle, iż ich kolor zależy od natężenia światła. W związku z tym czasem może wydawać się piwny lub ciemnozielony.  Drobny, mały nosek. Usta pełne o jasnoróżowym odcieniu. Nie podkreślane żadnym makijażem, ponieważ go nie toleruje. Przejdźmy teraz do figury dziewczyny. Posiada przeciętny wzrost, a dokładnie sto siedemdziesiąt dwa centymetry. Do tego szczupła, zgrabna sylwetka. Generalnie jest to zasługa genetyki, lecz można się pokusić o stwierdzenie, że ćwiczenia też mają swój udział. Nie pozbawiona kobiecych kształtów. Ciało przyjemne dla oka. Odpowiednio krągłego biustu nadzwyczajnie nie eksponuje jedynie czasem w subtelny sposób. Brzuch nie pozbawiony lekkiego zarysu mięśni. Nogi smukłe, długie. Warto dodać, iż kobieta ma jasną karnację. Dłonie pozornie delikatne, paznokcie zadbane. Nie ukrywa, że lubi o siebie dbać.

Od czego by tu zacząć. Może od tego, że to narcyz z krwi i kości. Dodatkowo egoistka i jak na nią przystało daleko jej od altruizmu. Twierdzi, że w życiu nic nie ma za darmo, ani bezinteresownie. Dlaczego ona miałaby robić cokolwiek bez korzyści dla innych? Uważa się za lepszą od większości, toteż niejednokrotnie jest określana zaszczytnym mianem zołzy Martwi się jedynie o siebie, swój byt. I szczerze mówiąc jej to jak najbardziej odpowiada. Viv kontra reszta świata. Rzadko ktokolwiek potrafi jej zaimponować. Natomiast jeśli już mu się uda to kobieta nie odpuści. Swoją drogą bardzo ciekawska. Często wścibia nos w nie swoje interesy. I co z tego? Przecież nikt nie może jej zabronić. Nieposkromiona, beztroska. Zawsze robi to, na co ma w danej chwili ochotę. W związku z tym można zauważyć, iż w życiu kieruje się własną zachcianką, kaprysem, humorem, który jest zmienny niczym pogoda. Intrygantka uwielbiająca knuć i spiskować. Nieprzewidywalna, często tajemnicza. Nie chce dać się poznać, ponieważ uważa to za odsłonięcie większości własnych słabości. Nie bardzo przejmuje ją fakt, iż nie pozwala innym się do siebie zbliżyć. Często po krótkiej wymianie zdań jej rozmówcom odechciewa się konwersacji nie mogąc sobie poradzić z jej osobowością. Nie szuka towarzystwa na siłę. Twierdzi, że nie potrzebuje przyjaciół. Znajomych, owszem. Przecież zawsze można pomęczyć nowo napotkane duszyczki. Arogancka, wyniosła, sarkastyczna oraz ironiczna. Uwielbia wplatać w swoje wypowiedzi, zachowanie ironię oraz sarkazm. Przy tym wszystkim jest niezwykle energiczna. Rzadko stateczna, spokojna i opanowana. Należy do person niezwykle temperamentnych, wulkanów energii, nie zniechęcających się porażkami. Uwielbia potyczki z innymi. Uważa to za błogosławieństwo dzisiejszego, monotonnego świata. Nie da sobie przegadać, niczego wmówić, a przede wszystkim dmuchać w kaszę. Broni swoich racji. Buntowniczka, która sprzeciwia się konwenansom. Jest impulsywna, bowiem bardzo szybko można ją zdenerwować. Czasem stara się opanować, ale powiedzmy sobie szczerze - nie jest oazą spokoju. Jej realizm miesza się z optymizmem. To jedna chodząca sprzeczność. Mimo, że nie szuka szczególnie towarzystwa to jeśli już się w nim znajduje lubi być w centrum uwagi, zwracać ją na siebie. Żałosne? Prymitywne? Być może. Tak czy inaczej nie przejmuje się uwagą otoczenia. Przejawia kilka cech sangwinika. Konkretnie takie, iż jest niezwykle władcza i dominująca. Ktoś kto ma cichy, spokojny, płochliwy charakter nie da rady przebić się przez mur Vivianne. Jest bardzo dumna, spontaniczna, kocha się w komplementach, które czasem odwzajemnia ( w szczególnych przypadkach). Mimo to warto wiedzieć, że jest emocjonalna. Wyraża to właśnie przez złośliwość i zawiść, utrudnianie innym życia. Wrażliwa, dlatego niczego nie pokazuje po sobie. Takie emocje i uczucia chowają się na dnie jej wnętrza. Zupełnie jakby chciała je odepchnąć i nikomu nie pokazać. Jeżeli ktoś zdoła poskromić złośnicę zasługuje na sowite wynagrodzenie. Ceni sobie odwagę, pewność siebie (sama ma zawyżone ego), bezpośredniość, szczerość do bólu, posiadanie własnego, wyrazistego zdania. W momencie, gdy spotka o dziwo jakiegoś przyjaciela (oczywiście to grono jest ściśle zawężone) ukazuje się jej lojalność oraz umiejętność wskoczenia za tą osobą w ogień. Ma przecież jakieś pozytywne cechy wśród ogrodu negatywnych. Posiada poczucie humoru. Jak się postara jest dobrą słuchaczką i rozmówczynią. Rzadko umie być poważna. Chyba, że naprawdę sytuacja tego wymaga. Lubi być złośliwa.
Zdaje się być lekkoduchem, który nie przejmuje się tym, co będzie jutro, pojutrze. Żyje teraźniejszością. Ponadto jej swego rodzaju pasją jest flirt. Uważa kokietowanie, uwodzenie za świetną zabawę. Nie zawsze się to udaje jednak w większości przypadków owszem. nie brak jej również stanowczości, waleczności i odwagi. Można nazwać ją śmiałkiem, który nie jednej przeszkodzie stawia czoła. Inteligentna, elokwentna, a przede wszystkim zaradna. Rzadko występuje u niej małomówność. Na ogół usta jej się nie zamykają (sporadycznie zdarza jej się mówić bez sensu), chyba że trafi na osobę, która nie jest chętna do ożywionej wymiany zdań lub po prostu nie pasuje osobowością do jej mentalności. Uwielbia się bawić, a nienawidzi nudzić. To powinno wszystko wyjaśniać. Czasem ujawnia się jej drugie oblicze jako tej spokojnej, nieco cichej, zdatnej do normalnej rozmowy. Tyle, że to okropnie sporadyczne. Wredota z niej, która potrafi popsuć innym plany, dobry czas i przede wszystkim święty spokój. Bawi ją czyjeś nieszczęścia. Nie zdarza jej się pomagać. Jedynie w przypadku, gdy ktoś jej podpasuje. Ciężko ją zadowolić. Trzyma się z dala od miłości, lecz to typ kobiety, który jeśli pokocha to na zabój. Może przydałby się ktoś kto zobaczy jej prawdziwe, zagubione wnętrze.


Przyszła na świat srogą zimą, a dokładnie dwudziestego stycznia dwadzieścia lat temu. Ojciec służył w kontrwywiadzie, natomiast matka nie zajmowała się niczym szczególnym oprócz nauki matematyki w szkołach licealnych. Od początku była jedynaczką i w tym zakresie nic się nie zmieniło. Ponadto jakoś nie ubolewała nad brakiem rodzeństwa. Mogła w pełni skupić się na swojej nauce, a rodzice na jej wykształceniu i ta sfera nie była drażniącym tematem w ich rodzinie. W kwestii rodziny nie ma za wiele do opowiedzenia oprócz wzmianką o częstych przeprowadzkach i wiecznej tajemnicy związanej z pracą ojca. Na każdym kroku trzeba było uważać, by nie powiedzieć za dużo. Niestety wychowywała się w rodzinie, gdzie rodziciel należał do służb specjalnych, toteż nie było łatwo. Zawsze targały nim jakieś niespokojne myśli, mało się otwierał nawet przed matką, a to powodowało, że generalnie mało ze sobą wszyscy rozmawiali i spędzali czas. Wszystko zobowiązywało do dyskrecji. Mimo to nie dano jej odczuć, iż jej Zycie jest nieco inne niż u rówieśników. Poza tym mogła swobodnie zwiedzać różne części świata. Matka dorabiała jako korepetytorka. Wraz z upływem lat rodziciele wskazali jej ścieżkę jaką mogłaby podążać w przyszłości. Stawiano jej wysoki próg, poprzeczkę. Od zawsze wiedziała, że nie może robić tego, co chce (początkowo była to po prostu gra na pianinie jednak wszystkie pogadanki sprowadzały się do tego, że to żadna praca i każdy artysta kończy na bruku, a ponadto w końcu przez to nie będzie miała na chleb, więc powinna zacząć racjonalnie myśleć nad wyborem zawodu). Z czasem coraz bardziej zaczęła interesować się chemią. I w ten oto sposób ze stosunkowo beztroskiego dzieciaka przeszła na tryb mola książkowego. Coraz więcej czasu spędzała w bibliotece nie zważając na spotkania towarzyskie, chociaż po upływie miesiąca nauczyła się łączyć pasję z koleżeńskimi wypadami. Na życzenie dostała od matki w mieszkaniu pokój, który dysponował wszelkimi niezbędnymi udogodnieniami chemicznymi. W pełni został przygotowany do jej dalszego kształcenia. Miała odpowiednie narzędzia, probówki, a substancje do badania znajdowała w życiu codziennym niemal na każdym kroku. Wszystko wydawało się takie godne uwagi… Matka pomagała w pewnych obliczeniach na samym początku, ale z czasem przestała w tym temacie potrzebować i jej. Stosy książek walały się pod łóżkiem, na podłodze, na biurku, dosłownie wszędzie. Marzyła o zrobieniu kariery właśnie w tym zakresie. Chciała się przyczynić do rozwoju ludzkości, do wymyślania nowych technologii z udziałem chemii, które pomogły by ludziom, zapobiegały ekologicznym katastrofom. Najpierw jednak chciała z dobrymi wynikami dostać się na inżynierię chemiczną i procesową (co w końcu jej się udało). Miała wiele furtek. Przede wszystkim rozważała ten kierunek.
Ostatecznie stwierdziła, iż chemia jest bliższa jej sercu, toteż nie ma co dłużej gdybać nad postanowieniem. Na brak znajomości nie mogła narzekać, dlatego często mogła się wyrwać od codziennej szarości, tudzież rutyny. Przyszedł czas matury, z którą większych problemów nie miała. Ojciec raczej liczył na to, że jego córka pójdzie w ślady tatusia chcąc dostać się do kontrwywiadu jednak nie to było jej w głowie. Chciała podbijać świat jak to każda młoda osoba. Przyszedł czas, w którym opuściła rodzinne cztery kąty, a było jej to jak najbardziej na rękę. Rękami i nogami broniła się by dłużej nie pozostać pod jednym dachem z matką i ojcem, chociaż do rodzicielki miała większy sentyment. Niewiele czasu minęło zanim przeprowadziła się do Moskwy. Tam kontynuowała naukę jednak w internacie.
W trakcie szkoły na swojej drodze poznała pewnego mężczyznę, z którym jak się później okazało mieli wiele wspólnego. On również posiadał pasję, tyle że do majsterkowania, natomiast ona zapalony chemik. Ponadto on zajmował się ochroną ludzi, co punktowało w oczach Viv. Wiadomo, że pierwsza miłość jest najważniejsza i pozostaje w sercu na zawsze. W jej przypadku jeszcze się nie zakończyła (mimo, że osłabła), ale jak sądziła zakończyła swój żywot i się nie odrodzi. Zaręczyli się po niedługim czasie, zamieszkali razem i do czasu wiedli spokojne, szczęśliwe życie. Dodam, że porzuciła szkołę. W końcu odezwał się mężczyzna związany z jej przeszłością. Kompletnie o nim zapomniała jednak przypomniał o swoim istnieniu. Głupota ta zaczęła się w wieku siedemnastu lat, kiedy chodziła jeszcze do akademii dla uczniów posiadających finanse na dalszą edukację niż podstawową (było to organizowane przez wykształconych ludzi, którzy zajmowali się oświatą młodych ludzi w zamian za pieniądze wysoko postawionych rodzin - arystokratycznych i szlachetnych). Wtedy nie do końca wiedziała, co to jest miłość. Byli wtedy parą, lecz później przeprowadził się, znajomość się urwała i życie toczyło się dalej. Można powiedzieć, iż to była zwyczajna szkolna sympatia. Niestety człowiek ten dał znać o sobie burząc poukładane życie z narzeczonym. Otrzymała telefon, który okazał się szantażem. Pozostawało jej albo wrócić na obrzeża Moskwy do owego mężczyzny (wtedy jeszcze z nieznanych jej powodów), albo jej narzeczony zostanie pozbawiony życia. Musiała dochować tajemnicy, a więc jeśli wybrałaby pierwszą opcję nie może powiedzieć nic swojemu mężczyźnie, gdyż inaczej po prostu zginie. Wtedy jeszcze należała do tych zakochanych, a przy okazji lekkomyślnych. Zatem decyzja była prosta. W tej samej chwili spakowała najpotrzebniejsze rzeczy nie pozostawiając po sobie śladu, nie informując w żaden sposób narzeczonego o swoim nagłym zniknięciu. Okazała się po prostu naiwna. Mężczyzna należał do jednego z rozpowszechnionych gangów, a narzeczony Bea zajmował się ich wytępieniem. Owy gang stanowił dla jej faceta trudność od kilku miesięcy, ale w końcu wpadł na ich trop. Miała być ewentualnym okupem, pretekstem do tego, by nie panoszył się w ich okolicy. Kilkakrotnie próbowała uciec jednak wszystkie podrygi zakończyły się fiaskiem, a również została ukarana. Oczywiście nie doszło do gwałtu na całe szczęście, lecz wycierpiała się dostatecznie obrywając przy każdej możliwej okazji. Jej ciało potrzebowało wiele czasu na ostateczną regenerację. W końcu jej się udało i od razu powróciła do dawnego mieszkania, ale jak się okazało nikogo tam nie znalazła. Jego rzeczy zniknęły bezpowrotnie. Narzeczony nawet nie usiłował jej znaleźć… Jak się od rodziców dowiedziała stwierdził, że ma dość kobiety, która ucieka i zostawia go dla innego. Nie wiedział nic… Mimo wszystko próbowała go odnaleźć i jej się to udało. Nie chciał słuchać, nie starał się dowiedzieć jak było. Wtedy zrozumiała, że próba ocalenia życia najbliżej osobie była czystą głupią i naiwnością. Stąd większość zamkniętych cech charakteru. Nie potrafiła już żyć w Rosji, ponieważ nic jej tam nie trzymało. Wyjechała z ojczyzny wałęsając się po świecie. Ostatecznie trafiła tutaj licząc, że wszystkie rany i dziury w sercu załata ciężką pracą i myśleniem tylko i wyłącznie o niej.
Powrót do góry Go down
Avenity Nailah
Królowa
avatar

Liczba postów : 38
Dołączył/a : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Vivianne Lebiediew   Pon Wrz 09, 2013 8:19 pm

Akcept, zmieniam jednak Ci nick (regulamin).

_________________
T e l e f o n

Chodź, zatańczymy dla Nas ten ostatni raz.
Tu na zgliszczach świata, piękna noc uniesie Nas do gwiazd
i zamalujemy wszechświat Nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
Powrót do góry Go down
http://czarny-blask.forumpl.net
 
Vivianne Lebiediew
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarny Blask :: Informacje :: Księga Istnienia-
Skocz do: