Gdy kurtyna Mroku zapada, zaczynamy Maskaradę...
 
IndeksCalendarFAQRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mały Salonik

Go down 
AutorWiadomość
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Mały Salonik   Wto Wrz 10, 2013 8:46 pm

Eleganckie, przytulne miejsce z niemal wiecznie płonącym ogniem w kominku, z miękkimi, wygodnymi fotelami obitymi ciemno brązową skórą, biblioteczką i jako jeden z nielicznych, tworzonych na widzi-mi-się Władców - z oknem na świat oraz wyjściem na niewielki balkonik.

* * *

Nie chodził do pomieszczeń, które okien nie posiadały - taki wampir z letsza nienormalny, uzależniony od powietrza, nie ważne, czy słońca, czy księżyca, ale podwórza, po prostu, od przestrzeni - zaś te wszystkie pokoje, w których okien nie było, napawały go przeświadczeniem, że są klatkami, z których nie da rady uciec - bo cóż, jeśli drzwi zostaną zablokowane? Nie, nie ufał miejscom, które nazbyt siadały na psychikę, przypominając o chorobie zwanej 'klaustrofobią'. Mimo wszystko nie była to i tak największa z dziwactw tegoż czarnowłosego, więc chyba można mu było wybaczyć... Ekhem... Można się z tym było nie zgadzać, obgadywać go za plecami, szeptać oczerniające słówka z ust do ust, od ucha do ucha - tylko że w końcu to właśnie on tutaj panował, trzymał pod silną ręką krwiopijców na całym świecie razem z siostrą i od tylu wieków jego stanowisko było niezachwiane. Pomimo właśnie tego, że z arystokraty miał w sobie tyle, ile w szczupaku było psa... No, rozumiecie w każdym razie, o co chodzi, prawda? Należał do Dzikich i to do wyjątkowo przykładnego przedstawiciela, nie krył się z tym, nie udawał, że jest inny, nie próbował do nikogo równać. Nie miał po co.
Drzwi saloniku były zamknięte - trzask drwa przyjemnie otulał zmysły, przeplatając z szumem wiatru - to balkonowe, przeszklone drzwi były otwarte i właśnie tam, niedbale opierając o murowaną barierkę, tak misternie rzeźbioną w starym stylu z ornamentami kwiatowymi, stał mężczyzna w czarnym golfie, z rozwianymi włosami - pierwsze krople powoli zaczynały spadać z ciemnych chmur zawieszonych na niebie, namawiając do tego, by schować się w środku i nie moknąć - chociaż na razie były to tylko zagubione łezki, żadnej szkody nie mogąc uczynić... Sprowadził palmy do ogrodów Zamkowych i był z nich bardzo zadowolony - humor mu się zdecydowanie po tym poprawił i teraz spokojny wpatrywał w ciemny las ułożony tam, dalej, u stóp zamczyska, czający się niczym czarna paszcza lwa, by połknąć nieuważnego podróżnika w całości. I już nie wypluwać. Ludzie uznawali ten las za przeklęty - i dobrze. Wielu dbało o to (Sahir między innymi), by nieprzerwanie tak sądzono, żeby się tutaj nie zbliżano - to dawało pewien rodzaj intymności i prywatność. Cholera by Nailaha brała, jakby ciągle się tutaj ktoś kręcił - nie tylko wszak śmiertelni się bali tego miejsca - niepowołane wampiry również się tutaj nie kręciły, Zamek mimo wszystko zbyt wielu mieszkańców nigdy nie liczył - wstęp zawsze miała arystokracja i poziomy A.
Odetchnął i spojrzał na bok, gdzie usiadła mała ptaszyna, chyba nazywana 'wróblem' - lekko się uśmiechnął do istoty, wsłuchując w jej świergot, dopóki nie odleciała, przegnana zapachem lwicy, która niemal zawsze towarzyszyła czarnowłosemu, kiedy przechadzał się po królewskich włościach - jego prywatny pupilek, który właśnie postanowił wyleźć z ciepłego salonu, by usiąść u boku swego pana, mądrymi ślepiami wpatrując pomiędzy barierkami w rozległą przestrzeń.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Wto Wrz 10, 2013 8:59 pm

Karin nudząc się nie wyobrażalnie, snuła się po wszystkich pokojach, pokoikach i innych zakamarkach zamku. Szła powoli i spokojnie, na jej twarzy malował się wielki grymas mówiący o tym jak bardzo się jej nudzi. Odwiedziła nawet kuchnię do której prawie nigdy się nie udawała, aż w końcu dotarła tutaj. Weszła spokojnym krokiem po czym zrobiła parę kroków w głąb pomieszczenia. Dopiero po chwili dostrzegła kogos przy barierce, od razu się usmiechnęła by i miło przywitać daną osobę. Cóż jeszcze nie załapała z kim ma do czynienia.
-Dzień dobry.
Przywitała się radosnie, aż lekko podskoczyła po czym żwawym krokiem ruszyła w stronę mężczyzny. Jesli się odwrócił od razu rozpoznała, lekko się zdziwiła lecz już po chwili na jej twarzy dalej widniał usmiech. Następnie spojrzała na pupila o cos tam pomruczała jak do słodkiego pieska. Po czym podeszła to barierki i oparła się o nią plecami.
Jeżeli się nie odwrócił ominęła pupila i ruszyła do barierki by się o nią oprzeć. A co jej tam, może nawet pogadać o pogodzie byleby było co robić. Tak bardzo się jej nudziło!
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Wto Wrz 10, 2013 9:34 pm

Lwica odwróciła majestatyczny, królewski łeb, gdy wyłapała (o wiele później, niż jej pan) odgłos otwieranych drzwi - leniwie podniosła swoje cztery litery z zimnej posadzki, marszcząc nos, gdy spadła nań chłodna kropelka z rodzaju żywiołu zdecydowanie nie należącego do jej ulubionych - toteż obróciła się, chociaż ledwo przed chwilą na próg widokowego punktu zawitała i wsunęła do pomieszczenia, powłócząc ciężkimi łapami, z którymi raczej żaden śmiertelnik nie chciałby mieć bliższego kontaktu, zakończonych ostrymi pazurami, zdolnymi rozrywać najbardziej stalowe mięśnie. Cóż dopiero wampirze..! Wszak tak prosto było zranić ich delikatne skóry... Temu kociakowi nie w głowie była agresja - ledwo się dowlókł przed kominek, żeby paść na miękki dywan, zwijając i zamruczeć cicho z zadowolenia i pełnej kontemplacji wygód życia. Natomiast ten pan, na balkonie stojący, doskonale od progu wejścia do saloniku widoczny, obrócił się tyłem do podziwianych lasów, aktualnie z daleka, choć zazwyczaj robił to z... bliska i spojrzał w oczy nowoprzybyłej wampirzycy, która raczyła go swym towarzystwem zaszczycić, mimo, iż spodziewane przezeń, tym bardziej umawiane, nie było.
Nie odpowiedział od razu. Rzadko kiedy odpowiadał, rzadko kiedy kogokolwiek kopnął taki zaszczyt, żeby się odezwał - jego wzrok badał - dla niego ważniejsza była mowa ciała niż to, co z ust płynęło, niż ten wynik ludzkiej mutacji, który tak często mylił i kłamał... Dlatego, zamiast zabierać głos, wrócił dwukolorowymi, jedynymi w swoim rodzaju tęczówkami - jedną lodowato błękitną, niemal przeźroczystą, barwy jeziora pokrytego taflą lodu, które pod nią ciągle płynęło, będąc zaklętym w nienaturalnym nurcie i drugą karmazynową, szkarłatną niby delikatnie falujące na wiaterku może krwi, do oczu Karin, jednej z przedstawicielek rady, by skinąć jej głową w akcie powitania. Ktoś mówił, że słowa są niezbędne? Na pewno was okłamał.
Wyciągnął lekko szyję, chcąc dojrzeć, co też ta kobieta robi z jego przyjaciółką - nie można ufać nikomu, on nikomu nie ufał i wolał mieć swego towarzysza przechadzek i spokojnych postojów na widoku, zwłaszcza, kiedy ktoś się doń zbliżał.
- Czemu tak dziwnie mówisz do Sary? - Zapytał, kiedy już Karin wyszła na balkon, zostawiają lwa - rzecz jasna miał na myśli kota. Przecież lwica i tak nic nie zrozumiała z tego świergotu, chociaż otworzyła złote ślepia, chociaż uniosła łeb, kładąc po sobie uszy, coby na tą, która się pochyliła nad nią, spojrzeć ulotnie - spać chciała, nie w głowie jej były żadne zabawy, czy próba odkrycia, co dwónóg ma na myśli.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Wto Wrz 10, 2013 9:49 pm

Cóż nie zdziwiła się za specjalnie że ten tylko jej kiwnął, cos tam sobie pomyslała lecz usmiech z jej twarzy nie schodził. Gdy stała już przy barierce poprawiła sie wygodnie, zamruczała cos pod nosem ze jednak nie wygonie i zmieniła pozycję. Ach te kobiety. W końcu stała wyprostowana i gapiła się z usmiechem na króla.
Słysząc jego słowa, zamrugała kilka razu, poruszała noskiem i odparła:
-No co mogę robić, przywitałam się w kociakiem. Przecież jako że jest twoim kotem też należy się szacunek. Co nie? - Brzmiało to tak jakby mówiła cos bardzo oczywistego, cos jak to że trawa jest zielona a nie granatowa. To przecież to jest oczywiste. Jej mimika twarzy mówiła dosłownie to samo, nawet wzięła się na odwagę albo głupotę i przewróciła oczami. Czasem zachowywała się jak szczeniak. Jednak już po chwili szybko się ocknęła z tego co palnęła.
-Aj przepraszam, powinnam mówić Panie. Przeprasza... Panie. - Mruknęła już mniej pewnie siebie, jakby żałowała tego jakim tonem powiedziała przed chwilą, choć gówno żałowała. No ale, pozory muszą być. Czy mówiłam że rolę głupiutkiej, słodkiej i miłej ma perfekcyjnie opanowaną?
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Wto Wrz 10, 2013 10:29 pm

Przywitała? Tak po prostu? Co za dziwna wampirzyca... Brzmiała tak, jakby wierzyła w to, że została zrozumiała... A może została? jej powierzchowność podszeptywała, że jest miła, a jednocześnie ma coś za skórą do ukrycia - jak wszyscy, niedobrze mu się od tego robiło - każdy w tych czasach nosił maski, każdy przywdziewał mimikę, która wnętrza nie odzwierciedlała... Mimo tego zniechęcenia, słowa tej ognistowłosej przekonały cię, sprawiły, że dodałeś dla niej naturalny punkt, podświadomy, za okazywanie zwierzęciu należytego szacunku, chociaż ono w sumie miało to gdzieś, ono nie uznawało czegoś takiego jak 'szacunek', czy 'honor'. Ty też nie. Kolejne sztuczne wytwory ludzi, czy tam wampirów, nie istotne - nie mające po prostu odzwierciedlenia w tworach natury, ni żadnego sensownego zastosowania, toteż należały do rzeczy niepotrzebnych, odsuniętych u ciebie na bok, lub wymazanych w pełni. Nie zwróciłeś najmniejszej uwagi na to, że nie dodała żadnego z przydomków, ale też, zastanawiając się nad tym problemem przemawiania ludzi do zwierząt, nie zareagowałeś na jej przeprosiny, przypominając sobie, że rzeczywiście powinni niby wokół zwracać się po tytule - Avenity uważała, że należy się im, jako parze rządzącej, należyty szacunek. Ile w tym racji..? Akurat tej kobiecie przyznawał we wszystkim zawsze rację, mając ją za swój prywatny cud świata, toteż zastosować się próbował zawsze do najmniejszego jej słówka.
Uśmiechnął się lekko pod nosem, ważąc to wszystko, co powoli przetaczało się po umyśle, nie poganiane przez nikogo - sam ich nawet nie poganiałeś. Żyłeś już tak długo, że taka drobnostka, jak czas nie ma żadnej władzy, ani też nie steruje nijak twą egzystencją. Lub życiem. Zwijcie, jak chcecie - on żywot łapie garściami tak, jak na to ma ochotę i nigdy nie stara samego siebie krępować - nie potrafiłby, wszak pozostawał nieujarzmionym, wolnym duchem, dla którego nie łańcuchy i kraty były przeznaczone.
Przymknął powieki, pochylając głowę, zmieniając nogę, którą się podpierał, z lewej na prawą, coby dać tej poprzedniej wypocząć - ostatnimi czasy masz wyjątkową skłonność do takiego dumania, twa siostra ma rację, powinieneś się poważnie zastanowić, czy aby na pewno nie ma to jakiegoś konkretnego podłoża w czymś, co przeminęło, a na co, jak na wszystko, zbyt wielkiej uwagi nie zwróciłeś.
- Dokładnie... Uważaj na to, co mówisz. - Kolejny obrót - tym razem po to, żeby wzrok cieszyć chmurami, które łkały, mając nad sobą nieskrępowany błękit, doskonale zamaskowany...
Kap...
Kap...
Kap...
Coraz więcej tych łez zraszało suchą glebę i rozgrzane dzisiejszym dniem kamienie, z których wzniesiono tą posiadłość... Cofnąłeś się i wszedłeś do salonu, nie mając ochoty na przemoknięcie.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Sro Wrz 11, 2013 8:28 am

Ona sama jakos nie przepadała za pustymi słowami "Pan, Panie", w końcu to niczemu nie dowodzi czy am się szacunek do danej osoby czy nie. Ale w końcu tak się przyjęło, więc tak jest. W końcu co ona tam wie. Dlatego też na słowa króla jedynie lekko się usmiechnęła, jakby nie była pewna. Od taka szopka.
Po chwili odwróciła się tak by spojrzeć w stronę w którą spoglądał Sahir.
-Co obserwujesz.... Panie?- No oczywiscie że musiała zapomnieć o tym! no bo jakby to było, by Karin mogła spokojnie powiedzieć tak jak powinna. Pewnie od Królowej już by dostała odpowiednie kazanie, czy tam kilka słów niezadowolenia jej. Ale miejmy nadzieję że król jest jednak spokojniejszą osóbką i nie zagryzie naszej rudowłosej.

(nawet nie wiesz jak bardzo trudno było mi cos tutaj napisać ;<)
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Sro Wrz 11, 2013 8:56 am

Spokojniejszą... hahahaha, dobre żarty... Nie, nie ma w sobie za grosz opanowania, jest dziki i nieokiełznany, jego ruchy i zachowanie równie trudno przewidzieć jak zachowanie wilka żyjącego na wolności - niby da się pogłaskać, niby posiedzi przy tobie, przy ognisku, ale ciągle cię obserwuje tymi swoimi ślepiami i nie wiesz, co się w jego główce lęgnie - czy właśnie obmyśla plan, jak cię zagryźć, czy jak cię chronić przed złem natury, która potrafi człowiekowi dopiec? Myślimy za bardzo schematami, jesteśmy zbyt zamknięci w forum cywilizacji, aby nam udało się bez problemu dogadywać między sobą - przestrzeń zwierzęcą więc musieliśmy odsunąć na bok. Cywilizacja... Sprawia nam tyle problemów, że nie jesteśmy tego nawet w stanie ogarnąć umysłem - spędziłeś już wiele chwil nad myśleniem w tych tematach i doszedłeś do wniosku, że chyba byłoby dość nudno, gdyby ludzie i wampiry nie różniły się od pierwowzorów stworzonych na początku, w którym zabijało się jedynie dla jedzenia, lub z konieczności, gdy walczyło się o tytuł przywódcy stada i przetrwanie swojej linii krwi. Mimo wszystko dość podobne były do tego ludzkie zachowania - wszakże my też walczymy o władzę, terytorium... Tylko że my wciągamy w to przy okazji całe rzecze niewinnych i to właśnie to nas tak mocno odróżnia.
- Las, zwierzęta... naturę. - Uściślił zwięźle, odpowiadając na temat, nie zwróciwszy najmniejszej uwagi na zawahanie ostatniego słowa, tak istotnego według wszelakich reguł - wszak to prawda, to jedynie puste słowa, mimo to - niech zabawa w pozory trwa, bez niej byłoby zbyt dziwnie, choć dla Ciebie przynajmniej całkowicie naturalnie.
- Wejdziesz, czy zamierzasz moknąć? - Zapytałeś, przekroczywszy już próg balkonowych drzwi - Mimo wszystko mam wrażenie, że widoki te można pooglądać w inny dzień, niż taki.
Lubił deszcz, nie miał nic przeciwko niemu, jednak naprawdę nie miał ochoty na cieszenie się nim akurat dzisiaj na dworze. Lepiej posiedzieć w przytulnym wnętrzu i posłuchać, jak krople bębnią o szybę.
- Masz może jakieś informacje na temat Wschodzącego Słońca? - Zapytał podchodząc do komody, z której wziął między palce marmurową figurkę słonia z uniesioną trąbą, który w naszej kulturze przyjął się jako symbol szczęścia, nie wiedzieć czemu.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Sro Wrz 11, 2013 9:38 am

No dobra może i nie wiadomo co temu wampirkowi chodzi po głowie, ale grunt że jeszcze nie opieprzył Karin za jakies tam słówka. A to już cos. Słysząc co tak obserwuje mężczyzna jedynie wzruszyła ramionami. Skoro lubił... Ona tam nic ciekawego nie widziała, dla niej ciekawszy był ból, smierć i cierpienie, aż ciarki po niej przeszły jak o tym pomyslała. Lecz Szybko wróciła do siebie, cóż dawno nie widziała niczego takiego. Chyba czas wyjsć na swiat, do ludzi... tak do ludzi, do jedzenia. Z jej ciężkich przemysleń wyrwało ją pytanie króla, wzdrygnęła się lekko, poruszała noskiem i usmiechnęła sie promiennie.
-Tak racja, jakos jednak wole być sucha i oczywiscie masz Panie rację. - Odpowiedziała szybko.Jej tam deszcz nie przeszkadzał do póki na nim nie była. Te mokre ciuchy które wszędzie się kleją ni to nie wygodne ni przyjemne. Okropne. Ach oczywicie po tych słowach ruszyła do saloniku po czym usiadła sobie na jakis fotelu, nie zwracając uwagi ani na zwierzaka ani na króla.
-Niestety nie mam, planuję niedługo wyjsć na miasto z nadzieją że czegos się dowiem. A ty Panie usłyszałes może cos ciekawego? Niestety ostatnio jestem z nowinkami bardzo w tyle. - Jak zwykle powiedziała miło i sympatycznie zas jej głosik był całkiem słodki, na samym początku jak mówiła nie miała usmiechu na twarzy, miało to pokazać że owszem liczy się z faktem że jest to w jakis sposób ważne. Zawsze lepiej wiedzieć co się dzieje u wrogów. Później jak zadawała pytanie na jej twarz wpełzł lekki usmieszek, jakby chcąc zachęcić rozmówcę do odpowiedzi. U ludzi to działa.
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Sro Wrz 11, 2013 10:04 am

Karin zawsze dużo się uśmiechała i nawet komuś takiemu, jak Sahir, nie mogło to ujść uwadze - komuś, kto nie był zainteresowany mimiką twarzy, nader często wychodząc z założenia, że ona może kłamać. Przyjemnie obserwowało się zwierciadła duszy, oczy, choć on i tak wolał badać mimikę ciała, mimo, że ta u istot 'rozumnych' (skoro tak siebie nazywają, niech już tak będzie) oszukiwała równie dobrze... Tak, dwunogi były trudne do rozgryzienia, jednak choć czasami wywoływało to frustrację u Dzikiego, kiedy próbował to ogarnąć, to tym razem rozumieć nie próbował - słuchał, odpowiadał, pozostawiając swój umysł ukierunkowany na Wschodzące Słońce, które ostatnio podejrzanie milczało. Nie oszukujmy się - traktowałeś małostkowo problem tej organizacji. Ignorowałeś ją niemal zupełnie, zbyt pewien swych sił, aby uznawać ich za poważne zagrożenie - jeśli za bardzo się zaczną wychylać i ośmielą działać, krwiopijcy również ukarzą, na co ich stać - wampiry tak pilnie strzegące swych sekretów... Niestety, jak się okazuje, ludzie też potrafili ich strzec. A może to tylko ty jesteś tak mało tym zainteresowany, że jesteś w tyle z informacjami, a reszta już wie, kto jest przywódcą, kto stworzył Sztuczne Wampiry...
Odkładasz figurkę na swoje miejsce, rozdrażniony, zakładasz dłoń na potylicę, zginając palce, by przejechać po miękkiej skórze opuszkami, drugą zaś zakładasz na biodro, dochodząc do banalnego wniosku, że najlepiej by było ich wytępić. Wszystkich. Niepotrzebnie zajmują przestrzeń w twym jakże cennym umyśle, tak więc... zapowiada się polowanie? Oblizałeś wargi, odwracając przodem do rozmówczyni, ręce zaplatając ponownie na klatce piersiowej - niby pozycja zamknięta, a jednak prezentował sobą jak zawsze pełnię magnetycznej siły i naturalną nonszalancję z gracją ruchów dzikiej pantery.
- To tak, jak ze mną, za dużo ganiam ostatnio po lasach. - Taka prawda no, może jednak byś się trochę zainteresował losem swych poddanych? Właśnie to zrobiłeś i zdaje się, że tym problemem chyba się zajmiesz... - Porozmawiaj z moją siostrą, prawdopodobnie ona ma jakieś informacje. - Polecił jej - sam zamierzał wrócić do Dżakartu i znów wpaść na niejaką... Menny. Był głodny... A ona pachniała nader zachęcająco.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Sro Wrz 11, 2013 11:00 am

Dziewczyna cały czas obserwowała Króla, nie wiedziała co on tam mysli, zastanawiało ją czy cos powie na jej pomysł z przejsciem się do miasta. To ja najbardziej interesowało, rzadko kiedy zastanawiało ją co tam druga osoba mysli. Wolała czynny niż myslenie. Myslami w końcu nic się nie zdziała, czynami owszem. Ale oczywicie nic ciekawego nie usłyszała. Słysząc jego słowa zamruczała w gescie zastanowienia się albo raczej tego że go słucha, bo co innego mogła powiedzieć. Słysząc już cos na temat Królowej postanowiła zabrać głos.
-Jeżeli gdzies ją spotkam to i owszem zapytam się. Jednak jak myslisz Panie, ludzie cos szykują?- Zapytała od tak by podtrzymać rozmowę, teraz bardziej wyglądała na zainteresowaną. W między czasie założyła prawą nogę na lewą zas prawą rękę oparła na oparciu fotela.
-ach w sumie przepraszam, głupio się pytam. - Bo i w sumie głupio się pyta, a w gescie przeprosin usmiechnęła się od ucha do ucha, że aż oczy zmieniły się w szparki. Głupia.
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Sro Wrz 11, 2013 11:13 am

Nie powiedział na ten temat nic, ponieważ uznał, że skoro ta chce do tego miasta iść, to pójdzie - a czy aprobował pomysł? Jak najbardziej, w innym wypadku nie proponowałby Karin, by poszła spotkać się z Avenity, nim tam się uda - od czegoś wszak każde śledztwo zacząć trzeba, a od czegóż innego, skoro nie od zdobycia jak największej ilości wiedzy w danym temacie? Skoro miał już kogoś, kto spróbuje poszperać i czegoś się dowiedzieć, kto jest faktem zainteresowany, zapowiadała się minimalne ułatwienie - chyba powinien pomówić z Władczynią, czy nie warto by było zorganizować jakąś grupę, która by była odpowiedzialna tylko i wyłącznie za pilnowanie Wschodzącego Słońca. Ponieważ nie traktował ich poważnie, to jak do tej pory jakoś nawet za bardzo nie skupiał się na próbie wyłapania ich i wykarczowania, jednak ostatnie 10 lat nie bardzo mu się podobało pod ich względem. Te sztuczne wampiry, które stworzyli... One naprawdę były niebezpieczne dla kruchych wampirków, w dodatku zbyt często zdarzało się, że znikały bez śladu krwiopijce i słuch po nich ginął... Za bardzo zaczęli sobie śmiało poczynać, zaś Nailah nie lubił, kiedy gra mu się na nerwach. Wszak był zawsze dla ludzkiej rasy łaskawy, pozwolił im trwać po dziś dzień...
- Cokolwiek to jest, jeśli zaczną sobie za dzielnie poczynać, trzeba im będzie pokazać, gdzie jest miejsce robaków.
Nie było to wszak aż tak głupie pytanie...
- A teraz wybacz... Miłych polowań. Sara. - Gwizdnął na kota, który zerwał się z dywaniku i wybiegł przez już otworzone przez Sahira drzwi, zaraz za nim wyszedł Nailah i takim sposobem Karin została tutaj sama.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Avenity Nailah
Królowa
avatar

Liczba postów : 38
Dołączył/a : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Pią Wrz 13, 2013 2:08 pm

Była niespokojna.
Odkąd dostała tego niepokojącego sms'a od Sahira, większość czasu spędziła na przesiadywaniu w ich komnacie. Nie potrafiła usiedzieć w jednym miejscu - co chwila wstawała, chodziła w kółko, siadała z powrotem, wychodziła na balkon, spędzała tam chwilę, wracała i powtarzała wszystkie te czynności od początku. Jej myśli cały czas krążyły wokół jednego:
Sahir.
Co się z nim stało? W jakim stanie się znajduje? Do czego musiał doprowadzić, by dać się komuś w tak idiotyczny sposób? Czy jest mocno ranny? Czy cierpi? Gdzie w ogóle jest..?
Miała pewne wyrzuty sumienia, że najpierw jej myśli skupiły się właśnie na nim, a nie na dobru całej populacji wampirów, ale cóż mogła uczynić..? Nailah był najważniejszą osobą w jej życiu, jego całym sensem; tylko dla niego istniała i istniała tylko PRZEZ niego - bowiem gdyby nie to, że kiedyś, te parę setek lat temu, zdołał oddać jej wielki dar nieśmiertelności, nie byłoby jej tu teraz.
Ale... co teraz z wszystkimi wampirami? Co z jej licznymi poddanymi, co... z nią?
Wschodzące Słońce mogło wpaść w posiadanie czegoś naprawdę niebezpiecznego - już to, że tworzyli sztuczne wampiry, wywoływało u niej lekkie oznaki niepokoju. Cholerne mróweczki, które, będąc tak irytująco upierdliwe, musiały grzebać w sprawach, których tykać się w ogóle nie powinny...
W końcu, nie mogąc wytrzymać już dłużej, wybiegła z komnaty.
Z hukiem wpadła do małego saloniku, w którym znajdowała się również niewielka biblioteczka, często bowiem przesiadywała tutaj dla rozluźnienia myśli. Nie spodziewała się jednak, że kogokolwiek tutaj zastanie...
Stanęła w progu. W pierwszej chwili niemal całkowicie znieruchomiała, lecz zaraz z powrotem pozbierała myśli do kupy i zamknęła drzwi za sobą.
- Witaj, Karin - wyrzekła jak zwykle bez cienia emocji w głosie, po czym, z równie kamiennym wyrazem twarzy, prędko przeszła przez cały pokój, chcąc wyjść na balkon. Trzeba było jej przyznać, że skrywanie swych emocji miała opanowane niemal do perfekcji. Bezsprzecznie.
W ostatniej sekundzie zatrzymała się w progu drzwi balkonowych, po czym odwróciła się na pięcie, stwierdzając, że wampirzyca mogłaby się jednak jej do czegoś przydać. Ufała jej, w końcu była jedną z członków Rady, a ci niemal zawsze byli gotowi ruszyć im, władcom, z pomocą. Nie było sensu ukrywać przed nią czegokolwiek.
- Karin... Wchodzące Słońce. Zdobyli krew Sahira.

_________________
T e l e f o n

Chodź, zatańczymy dla Nas ten ostatni raz.
Tu na zgliszczach świata, piękna noc uniesie Nas do gwiazd
i zamalujemy wszechświat Nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
Powrót do góry Go down
http://czarny-blask.forumpl.net
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Pią Wrz 13, 2013 2:18 pm

Rudzielec grzecznie siedział sobie w fotelu, lekko nawet przysypiała, ale nie z zmęczenia co z zwyczajnej nudy. Od kiedy Sahir sobie poszedł nie miała co robić, z lekkie snu wyrwało ją impet otwieranych drzwi. Szybko zerwała się do siadu prostego i spojrzeć co się dzieje, zas oczy miała wielkosci 5 złotówek. No co jak co, ale nie wiedziała co sie dzieje. Odetchnęła z ulgą widząc królową, jednak szybka analiza, trybiki zaczęły działać i Karin wiedziała że cos jej smierdzi. Mimo to nic nie mówiła, do momentu aż sama Ave się nie odezwała.
-A dobry dobry.- Jak zwykle sympatycznie lekko sie usmiechając, od tak by trochę rozluźnić atmosferę. Cały czas oczywiscie patrzyła na swoja królową, a gdy usłyszała jej słowa jedynie otworzyła usta jakby nie dowierzała a następnie syknęła niczym wąż.
-No nie pierdol, co z tym zrobił?-Powiedziała lekko podenerwowana, jej ton już nie był miły i przyjacielski a niski i ostry. Najpierw chciała się rozeznać, później działać, dlatego też zapytała się co zrobił król. Lekko brzmiała jakby była zła na króla, choć w sumie była zła na sytuację. W jej głowie już przelatywały sceny co może być, niczym w filmie i wcale happy endu nie było, nie dla nich.
Powrót do góry Go down
Avenity Nailah
Królowa
avatar

Liczba postów : 38
Dołączył/a : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Pią Wrz 13, 2013 4:43 pm

- Nie wiem, Karin. Właśnie w tym problem, że nie mam pojęcia. Dostałam od niego jedynie krótkiego smsa... i nic poza tym.
Pierwszy raz królowa dała po sobie znać jakikolwiek cień emocji - wyglądała bladziej, niż zwykle (o ile to w ogóle możliwe dla nieśmiertelnych), miała lekko ściągnięte brwi i wyraźnie zasmucone oczy. Spuszczając wzrok, odwróciła się w końcu i, zamykając drzwi balkonowe, zablokowała dostęp chłodnemu powietrzu do pomieszczenia. Odeszła od okna i usiadła na jednym ze skórzanych, wygodnych foteli, zakładając nogę na nogę. Wyglądała na typowo "wysoko urodzoną" - siedziała wyprostowana, jednakże nie sztywno, a z pewnego rodzaju gracją, klasą. Typowa królowa, niczym pani z obrazka... najśmieszniejsze było to, że w jej żyłach płynęła krew, która z krwią błękitną miała wspólnego tyle, co puzon do osła. Cóż, los gotował nam ogrom niespodzianek, nieprawdaż? Kto by się bowiem spodziewał, że byle jaka żebraczka kiedyś usiądzie na tronie...
- Karin... ja naprawdę nie wiem, co zrobić. Nie mogę się na niczym skupić. Cały czas myślę o Sahirze... wiem, że Wschodzące Słońce babra się ostatnio z sztucznymi wampirami... potrzeba im do tego wampirzej krwi, inaczej te twory nie są zbyt udane... ale skoro teraz uzyskali jego krew, z najwyższego stopnia...
Przerwała, patrząc gdzieś w dal. Zdawała się odpłynąć myślami - i w rzeczywistości tak było.

_________________
T e l e f o n

Chodź, zatańczymy dla Nas ten ostatni raz.
Tu na zgliszczach świata, piękna noc uniesie Nas do gwiazd
i zamalujemy wszechświat Nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
Powrót do góry Go down
http://czarny-blask.forumpl.net
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Pią Wrz 13, 2013 5:43 pm

Karin cały czas obserwowała królową, oraz wysłuchała. Słysząc że dostała tylko smsa, jakos zadowolona nie była. Cóż mógł się chociaż pokwapić i zadzwonić, no chyba że biedak nie miał kasy na karcie. To jeszcze można mu wybaczyć, ale oczywiscie Karin nie mogła żyć w nieswiadomosci i musiała się zapytać.
-A jaki to sms? -Zadała pytanie prawie z automatu, jej wzrok cały czas skupiał się na Ave. chyba po raz pierwszy widziała ją tak zdenerwowaną oraz zmartwioną. W sumie sama Karin tez pewnie by była, gdyby to jej ukochana osoba była w takiej sytuacji. Ale najpierw trzeba mieć ukochaną osobę. Tak więc rudowłosej zostało jedynie wkurzanie się.
-To mogą stworzyć sztuczne wampiry jeszcze mocniejsze i wykorzystać przeciwko nam. Cóż jak na razie trzeba się dowiedzieć gdzie jest król, czy wraca do domu czy nie daj boże poszedł do nich. A następnie odzyskać krew, najlepiej zakrasć się ale nie byle jak... Już zaczęła mysleć, jak zwykle wolała mieć kilka planów, ba już nawet widziała siebie w akcji. Ale nie wiadomo co z królem i to jej najbardziej nie pasowało. podczas tych przemysleń spuscila wzrok patrząc się na czubek swoich butów oraz dłoń przykładając do ust. Po chwili jakby lekko się ocknęła i szybko spojrzała na wampirzyce na przeciwko.
-Ach nie martw, wszystko będzie w porządku. Znajdziemy wyjscie, odzyskamy krew i Sahar będzie cały.- Powiedziała szybko, nie było to miły ton lecz na jej twarzy widniał usmiech. Tak To miało znaczy że chciała być miła ale tak naprawdę.
Powrót do góry Go down
Avenity Nailah
Królowa
avatar

Liczba postów : 38
Dołączył/a : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Pią Wrz 13, 2013 6:40 pm

Wyciągnęła telefon z prawej kieszeni dżinsów-rurek, po czym odnalazła sms'a od brata i przeczytała go na głos:
- "Członek Wschodzącego Słońca zdobył próbkę mojej krwi, chyba do badań nad Sztucznymi... Nic mi nie jest. Idę na niego polować. Do zobaczenia."
Schowała telefon z powrotem do kieszeni i skrzyżowała ręce na piersi. Blond kosmyki w odcieniu miodu luźno opadły na jej ramiona, a ona sama oblała swym przeraźliwie błękitnym spojrzeniem całe pomieszczenie. Raz za razem przenosiła wzrok, to na sufit, to na ścianę, na regały, dywan, fotele, sofy i na samą Karin.
Zwykle była samowystarczalna, ewentualnie dogadywała się z Sahirem na temat wszelkich problemów dotyczących świata nieśmiertelnych. Owszem, to właśnie ona zarzuciła pomysłem dotyczącym Rady, zdawała sobie bowiem sprawę z tego, że sami nie będą w stanie poradzić sobie ze wszystkim, lecz mimo tego nigdy do końca nie ufała nikomu. Poza swym ukochanym, oczywiście.
Teraz jednak, patrząc na wampirzycę, automatycznie przywołała na usta delikatny, ledwo co dostrzegalny uśmiech.
To z jej strony, ze strony Karin, było takie... nad wyraz... uprzejme. Nad wyraz w porządku. Oh, to idiotycznie brzmi, ale tak, tak właśnie pomyślała Avenity - wręcz ucieszyła się, że zyskała w kimś wsparcie.
Po cóż to potrafi sięgnąć zdesperowany...
- Wiesz co... spróbuję do niego zadzwonić. Muszę dowiedzieć się, gdzie jest. Pójdziesz ze mną?
Ponownie wyciągnęła komórkę i wybrała Sahira z kontaktów.

_________________
T e l e f o n

Chodź, zatańczymy dla Nas ten ostatni raz.
Tu na zgliszczach świata, piękna noc uniesie Nas do gwiazd
i zamalujemy wszechświat Nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
Powrót do góry Go down
http://czarny-blask.forumpl.net
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Pią Wrz 13, 2013 7:54 pm

Słyszą jaką wiadomosć dostała Ave wstchnęła głoscno, co jak co ale nie myslała że król może być takim nieumysly albo samolubny. Sama nie wiedziała co go pociągnęło by pójsć sam za osobą z wschodzącego słońca. Ale co jej tam myslenie o nim teraz za specjalnie nie pomoże. Po chwili usłyszała kolejne słowa królowej i własciwie jak mały pudelek na słowo ciasteczko tan nastroszyła.. wszystko.
-No oczywiscie, sie głupio pytasz... Królowo.- Powiedziała szybko pewna siebie, już mniej pewnie dodała "królowo" zawsze o tym zapominała, a już dzisiaj dostała prawie po łebku za brak manier. W między czasie poprawiła się na fotelu by bylo jej wygodniej, czyli już nie miała nogi na nogę a normalnie zas ciężar ciała przeniosła na drugą, lewą rękę.
Powrót do góry Go down
Avenity Nailah
Królowa
avatar

Liczba postów : 38
Dołączył/a : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Sob Wrz 14, 2013 1:25 pm

Gdy usłyszała jego głos w słuchawce telefonu, niemalże odetchnęła z ulgą - a więc żył i raczej nic mu nie było... a przynajmniej nie wyczuła u niego nic niepokojącego.
- "Gdzie jesteś? Martwię się o Ciebie, idioto... co się stało?"
- "Jestem... w Dżakarcie.... Coś dziwnego mi jest... Czuję się tak, jakby w moim wnętrzu niczego nie było... Nie mam ochoty się ruszyć... Nie mam ochoty na nic... A z drugiej strony jestem strasznie zły, że Menny zabrała moją krew... Ale nie potrafię jej gonić, nawet nie chcę... Co mi jest, siostrzyczko?"
- "Gdzie dokładnie jesteś? Pójdę po Ciebie... i... jaka znowu Menny? Sahir, coś jest z Tobą... coś jest z Tobą nie tak. Jesteś cholernie nieodpowiedzialny. Nawet bardziej niż zwykle. Martwię się o Ciebie, rozumiesz? Przez te kilka godzin siedziałam i... z resztą, nieważne. Ciebie to i tak pewnie nie obchodzi."
- "Przepraszam... Oczywiście, że obchodzi! Spotkajmy się w Zamku już, już tam wracam."

Odłożyła słuchawkę, wkładając telefon z powrotem do kieszeni spodni lekko drżącą dłonią. Było to jednak prawie niezauważalne dla przeciętnych, nieuważnych oczu. Dlaczego się trzęsła? Czyżby aż tak wyprowadził ją z równowagi?
Oh, Sahirze, nawet nie wiesz, jak bardzo.
Martwiła się o Ciebie, liczyła każdą sekundę od tego sms'a, którego od Ciebie otrzymała, nie mogła się nigdzie podziać, nie mogła się na niczym skupić, a Ty..? Myślisz, że zadowolisz ją jedynie krótką odpowiedzią..?
No i... jaka znowu Menny?
Avenity wiedziała, że Nailah często zabawiał się ze swymi ofiarami, czy to w burdelach czy gdziekolwiek indziej - wiedziała, że może mu ufać, że te wszystkie dziwki i tak nie są dla niego nic warte; ot, jedynie drobne zabaweczki, którymi czasem trzeba zająć ręce dla zabicia nudy... Teraz jednak te zdrobnienie, które usłyszała z jego ust, wywołało u niej lekki niepokój.
Menny... Menny. Jak to słodko brzmi.
Boisz się, Avenity? Boisz się, że go stracisz..? Przez całe swoje życie miałaś u niego opiekę, przez całe swoje życie byłaś jego oczkiem w głowie - co by się stało, gdybyś nagle... ot tak, w jednej chwili... to wszystko straciła?
Menny. Słodkie zdrobnienie.
Menny.
W pewnej chwili musiała mocno przytrzymać się oparcia fotela, zupełnie tak, jakby tym sposobem chciała przytrzymać się rzeczywistości, utrzymać się przekonania, że On nadal przy niej jest, że żyje, że właśnie tu idzie i że nic mu nie jest. Paznokcie wbite w mebel utrzymywały ją przy życiu jak człowieka, który, podtrzymując się swymi dłońmi zdartymi aż do krwi, wisiał gdzieś wysoko, niemal na szczycie góry. Mógł spaść... w jednej chwili mógł wszystko stracić.
Ale dlaczego, skoro poświęcił na ćwiczenia całe swe życie..?
- Poczekajmy w zamku... powinien zaraz wrócić.
Zdania, które wypowiadała, zaczynały być coraz bardziej urywkowe, sprawiały wrażenie wymuszonych. Była zmęczona - nie przebywaniem w towarzystwie Karin, mimo wszystko znalazła w niej przecież silne oparcie - lecz przebywaniem w tej cholernej niepewności.
Oczekiwanie.

_________________
T e l e f o n

Chodź, zatańczymy dla Nas ten ostatni raz.
Tu na zgliszczach świata, piękna noc uniesie Nas do gwiazd
i zamalujemy wszechświat Nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
Powrót do góry Go down
http://czarny-blask.forumpl.net
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Nie Wrz 15, 2013 12:50 pm

Jazda zżerała czas, lecz przynajmniej szum wiatru dawał uczucie zupełnej wolności, zagłuszał myśli, które cisnęły się niechciane do jaźni, a on nic na to jak na razie nie potrafił poradzić - więc starał się nie myśleć. Walczyły między sobą w nim dwa uczucie - złość i rozczarowanie tego, co się stało, natura zwierzęca, która kazała tą "Menny" zamordować, nie godziła się z naturą ludzką, która ją polubiła i która sądziła, że mimo wszystko... będzie jego koleżanką? Tłumacząc na tok rozumowania czarnowłosego, to tak - W lepszych słowach się tego ująć niestety nie dało. W ludzkim języku było wybrakowanie na możność opisania wszystkiego, o czym Sahir myślał i co czuł, dało się to jedynie wyrazić spojrzeniem i gestami, lub czytając w jego umyśle, wszak nie miał zbyt wielkiej wprawy w komunikacji międzyludzkiej, nawet jeśli żył już tyle lat. Wciąż pozostawał dziki i nieoswojony.
Wjechał za bramę, która natychmiast się za nim zamknęła i zaparkował motor byle jak, byle stał z boku i nikomu nie zawadzał (w przetłumaczeniu - nikt nie rozwalił jego własności), chociaż w sumie wyszło mu to tak podświadomie, już nawyk parkowania właśnie tutaj. Na szczęście już przestały go boleć mięśnie, pozostał tylko nieprzyjemny dyskomfort zastania mięśni, z których powoli organizm ściągał tą paskudną truciznę w postaci płynnego srebra - bardzo powoli. Nadal miał wrażenie, że jest cały poparzony od środka, mimo to wcale tak nie wyglądał. Przecież nie mógł okazywać swoich słabości, nie zamierzał w każdym razie - wtedy stałby się łatwiejszym celem, a już i tak piętno porażki odcisnęło się mocnym piętnem w pamięci, wywołując dziką furię.
Nie poszedł od razu szukać siostry - najpierw poszedł się umyć i przebrać tak w ostateczności zdrowego rozsądku, żeby jeszcze bardziej swej najukochańszej siostrzyczki nie przerazić - dopiero wtedy, kierując się zapachem, dotarł do saloniku - prysznic pozwolił lekko uspokoić skołatane nerwy, przez które miał ochotę zamordować, rozszarpać na strzępy każdą napotkaną po drodze istotę. To by raczej nie było zbyt rozsądne, pewnie potem Avenity by go zrugała... A już i tak jest zła. Nie dziwne. Sam jesteś na siebie zły. Pierwsza fala ogólnie pojętego smutku już zdążyła po tobie spłynąć i pozostał ten gniew...
Drzwi do saloniku otworzyły się z hukiem.
Sahir mrużył dwukolorowe tęczówki, spinał mięśnie, upodabniając się do pantery, która właśnie jest na polowaniu.
- Głupia kobieta! - Warknął od progu, wchodząc do środka i trzaskając drzwiami, by je zamknąć. - Dałem jej się pokonać! - Rozglądnął się, jakby szukał czegoś do rozwalenia, ale niczego takiego nie zrobił - kontrolować się zawsze potrafił na tyle, by przy siostrze nie siać destrukcji wszem i wobec i by nie niszczyć zamku, który lubił i który mu się podobał.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Nie Wrz 15, 2013 4:31 pm

Dziewczyna siedziała grzecznie i patrzyła to tu to tam, słuchając w między czasie co królowa mówi do króla i cóż trzeba było czekać.
- Okej skoro tak. - powiedziała jedynie, po czym wstała i poszła do balkoniku, ot tak sobie popatrzeć, choć szczerze mówiąc nieco żałowała że nie poszły, taaaak nuda była w zamku... cóż. Po jakims czasie przyszedł król, jak tylko otworzył z hukiem drzwi ta lekko podskoczyła jak zas zaczął krzyczeć siedziała cicho. Cóż przynajmniej jest zły, lecz jedynie kiwnęła głową na znak przywitania o ile spojrzał na nią.
-To.. może Was zostawię samych, sądzę że macie do pogadania. Jakbyscie mieli cos z tym fantem zrobić zawołajcie mnie. Okej.- Powiedziała spokojnie, jak to ona po czym udała się do drzwi. Tak było najlepiej, nie chciała się pchać między kochanków, jakos tak czuła się jak piąte koło u wozu, a Królowa.. niech się nacieszy niech opieprzy i będzie cacy.
-Ach no, Królowo a nie mówiłam. Chć sam przyszedł w jednym kawałku. Powiedziała w między czasie jak szła do drzwi, szeroko się usmiechając.
Tak więc otworzyła drzwi i sobie poszła.


[z/t]

(no to no... do potem?)
Powrót do góry Go down
Avenity Nailah
Królowa
avatar

Liczba postów : 38
Dołączył/a : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Nie Wrz 15, 2013 5:53 pm

Mężczyzna wpadł do pomieszczenia z takim hukiem, że nic dziwnego, że Karin aż podskoczyła. Avenity jednak pozostała niewzruszona, a przynajmniej na zewnątrz.
Spojrzała na sylwetkę króla i zacisnęła wargi.
Miała ochotę wstać, z biegu rzucić mu się na szyję, przytulić, poczuć to, że jest, że wciąż żyje, cieszyć się, że nic mu nie jest, że wrócił cały i zdrowy, ale... nie mogła. Nie potrafiła. Niemal zawsze starała się puścić mimochodem to, że był w tak popieprzony sposób nieodpowiedzialny - przemilczała parę spraw, parę zamiotła pod dywan i nigdy nie wynikło z tego nic złego... lecz, co się okazuje - nawet kobieta, która uważana była za istną oazę spokoju, miała swoje granice. I właśnie teraz zostały one przekroczone.
Palce, które kurczowo trzymała na oparciu fotela, wbiły się weń jeszcze bardziej. Nailah nie był głupi, znał ją od urodzenia - już przez ten jeden, drobny ruch mógł zauważyć jej zdenerwowanie. Reszta bowiem pozostawała niezmienna; pusty wyraz twarzy, nie wskazujący na nic. Zero emocji.  
Odprowadziła wychodzącą Karin wzrokiem, tym sposobem również się z nią żegnając, po czym - gdy oboje zostali sami w pomieszczeniu - zastała przeraźliwa cisza. Jedynym dźwiękiem, jaki można było wychwycić z całej tej sytuacji, było stukanie kropelek deszczu, który nagle zerwał się, oblewając balkon i szyby okien.
No, kto z Was odezwie się pierwszy?
Nie prowadziła z nim walki na spojrzenia jak jakieś dziecko, tylko przeniosła wzrok na firany, które zawieszone były nad drzwiami balkonowymi - wiatr, wtargnąwszy do pomieszczenia, rozrzucał je na wszystkie strony. Ale jej to było obojętne.
Czekała na wyjaśnienia.
Milcząca, z zaciśniętymi wargami, wbita w fotel - można było jej nawet nie zauważyć... bo przecież po co..? Po co liczyć się z jej osobą..?

_________________
T e l e f o n

Chodź, zatańczymy dla Nas ten ostatni raz.
Tu na zgliszczach świata, piękna noc uniesie Nas do gwiazd
i zamalujemy wszechświat Nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
Powrót do góry Go down
http://czarny-blask.forumpl.net
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Nie Wrz 15, 2013 6:47 pm

Wzrok spoczął na Karin, która go wyminęła, wręcz odprowadził ją do drzwi, biorąc głębsze wdechy, zanim przeniósł się z przedziwnymi, nietypowymi oczyma na swoja siostrzyczkę... Bardzo zdenerwowaną siostrzyczkę, należy dodać i to zdenerwowaną przez ciebie. Tak, prawda, zawsze byłeś nieodpowiedzialny, nie potrafiłeś... myśleć, tak to nazwijmy, dlatego Avenity myślała za was dwóch - byłeś wojownikiem, któremu po prostu mówiło się, co ma zrobić, a on nawet nie pytał dlaczego, bo nie widział takiej potrzeby - pomijając rzecz jasna fakt, że te polecenia przyjmował tylko i wyłącznie od swej ukochanej wampirzycy, z którą czekało go najwyraźniej parę spięć.
Wyprostowałeś się w końcu - chłodne powietrze, które do pomieszczenia wpadło trochę cię ostudziło i przyniosło trzeźwość myśli, co spowodowało, że od razu podszedłeś do swej ukochanej i klęknąłeś przed nią, przy jej nogach, kładąc nań przedramiona i spuszczając głowę. Palce automatycznie zacisnęły ci się w pięści. Znowu to rozczarowanie, którego sam nazwać nie potrafiłeś, ale przynajmniej teraz wiedziałeś, czego chcesz. A chcesz głowę Menny, która zabrała ci coś bardzo ważnego, która w taki sposób dała ci popalić... Tak, musisz ją dopaść! Jeśli nie ty, to ktokolwiek inny, byle wreszcie wpadła w twoje łapska, bylebyś mógł naprawić błąd nie zabicia jej... W zasadzie dlaczego tego nie zrobiłeś? Teraz dopiero oprzytomniałeś, pogięło cię?
- Nie wiem jak ta kobieta się nazywa, ani kim dokładnie jest. Udało jej się oszukać mój szósty zmysł - a to było bardzo, ale to bardzo nietypowe - i kiedy ją ugryzłem uśpiła mnie płynnym srebrem... Polubiłem ją, wydawała mi się taka... jak Sara. - Jak ta twoja lwica, która teraz spała pewnie w waszym salonie, którą tak lubiłeś. - Więc jej nie zabiłem, chociaż miałem okazję... A teraz nie potrafię jej znaleźć.
Powrót do góry Go down
Avenity Nailah
Królowa
avatar

Liczba postów : 38
Dołączył/a : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Nie Wrz 15, 2013 8:42 pm

Czuła, że się zbliża.
Dopiero gdy podszedł do niej, klęknął i oparł swe przedramiona na jej kolanach, odwróciła swój wzrok w jego stronę. Czuła, że cały dotychczasowy stres zaczął z niej niej uchodzić - a to za sprawą tego, że uniżył się przed nią, ukazując swój żal za brak subordynacji. Biedne, małe lwiątko, które do tej pory uchodziło za najważniejsze... bo przecież było nieomylne i nieuchwytne.
Przeniosła swe długie, blade palce z oparcia fotela na jego włosy i wplotła je w nie. Grzywa lwa... wilgotna, lecz miękka. Musiał brać prysznic przed wejściem do tego pokoju... czyżby chciał coś jeszcze przed nią ukryć? Oh, Sahirze, zapominasz, że Twoja mała siostrzyczka była domyślna i znała Cię lepiej, niż ktokolwiek inny...
- Mówisz, że nazywała się Menny. Na pewno nie podała Ci swojego nazwiska?
Ton jej głosu był dość chłodny, nie ukazywała w nim żadnych innych emocji - to miała być Twoja kara, braciszku, miałeś odczuć, jak bardzo przestraszyłeś osobę, dla której byłeś najważniejszy w życiu.
- Człowiek... Polubiłeś człowieka...
Nagle złapała go lewą dłonią za podbródek i uniosła do góry, zmuszając mężczyznę do spojrzenia jej w oczy. Przeraźliwy błękit lustrował go spojrzeniem jeszcze przez kilka sekund, lecz chwilę później sama właścicielka tęczówek o tejże barwie drugą dłonią uderzyła króla w policzek.
Nie był to zbyt silny cios, właściwie można by rzec, że miał jedynie funkcję ostrzegawczą. Z resztą, Avenity nie miałaby na tyle siły, by zrobić jakąkolwiek krzywdę komuś dwukrotnie większemu od niej...
Nie mogła zrozumieć tego, co jej właśnie powiedział. Jakim cudem, JAK jakiś człowiek mógł mu aż na tyle zamącić w głowie? Czuła się tak cholernie dziwnie... Przed oczami stanęły jej wszystkie te sytuacje, kiedy to Sahir, wychowując ją i ucząc, tłumaczył, jacy to ludzie są źli, jacy to słabi są, jak to nikt prócz nich samych nie powinien się dla nich liczyć, że zdani są jedynie na siebie... a teraz..? Teraz sam ot tak, po prostu, prawie zginął przez jakąś pierwszą lepszą śmiertelniczkę, bo co... bo ją polubił?
- To, że ją "polubiłeś", brzmi bardziej jak wytłumaczenie kilkuletniego dzieciaka, nie władcy wampirów.
Nagle jej oczy zrobiły się dziwnie szkliste, a ona sama, cofając się, bardziej wbiła się w fotel. Przetarła wierzchem dłoni swe oczy, po czym, zaciskając wargi, wbiła spojrzenie gdzieś w bok. Zdaje się, że wszystkie dotychczasowe emocje, które w sobie trzymała, nagle wybuchły...
Nie mogła już dłużej.

_________________
T e l e f o n

Chodź, zatańczymy dla Nas ten ostatni raz.
Tu na zgliszczach świata, piękna noc uniesie Nas do gwiazd
i zamalujemy wszechświat Nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
Powrót do góry Go down
http://czarny-blask.forumpl.net
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Nie Wrz 15, 2013 9:05 pm

- Na pewno, zapamiętałbym... - Palce zacisnęły się mocniej - nie patrzył na nią, na swoją mądrą królową, w tym momencie chyba... nie miał odwagi, nie chciał zobaczyć w jej spojrzeniu zawodu, że pozwolił się tak okłamać, bo on, biedny, zawsze się kierował instynktem, a instynkt mu podpowiadał, że Memengwa Kay jest bardzo miłą osobą... I tak naprawdę, gdzieś na dnie umysłu, ciągle tak mu się wydawało - dnie dna, które starał się zepchnąć jeszcze niżej, by nie pozwolić się więcej tak uwieść - wszak kto to widział, by jedna ludzka kobieta z rasy, którą tak pogardzał tak mocno mu zadziałała na umysł. Poniekąd nawet mogłeś odczuć coś jakby wstyd - nie w dosłownym rozumieniu, co prawda, ale było to bliskie w możliwości opisu właśnie temu odczuciu... Mówiła ci, że nazywają ją "Menny", że pracuje w szpitalu - jasne to było dla niego, że nie pracuje, głupi... Wywiozła cię na manowce jak pierwszego lepszego śmiecia...
Pozwolił jej unieść swój podbródek, nie opierając się, by spojrzeć w jej oczy, swoimi podobnymi do wyrazu zbitego psa - złość znowu ulatywała, a kiedy niknęła w eterze, jak powietrze spuszczane z napompowanego materaca, pojawiały się znów te emocje, których nie rozumiałeś i które nie gościły w twym sercu - zaczęły się wszak niedawno pojawiać... To na pewno wina tego, że już tyle przeżyłeś i że tak mało w gruncie rzeczy rozumiałeś, będąc rzeczywiście jak dziecko pod wieloma względami - dziecko chronione przez siostrę, ale któremu wszak wydawało się, że jest samodzielne, które było pewne swej siły. To pozostało niezachwiane. Jednak bez Avenity niczego by nie zdziałał, za łatwo nim było manipulować...
Otworzył szeroko oczy, lekko obracając twarz, kiedy dłoń kobiety wylądowała z nieprzyjemnym plaśnięciem na jego policzku - odruchowo wstał, porywając się na nogi, gdy to zrobiła, patrząc na nią z niedowierzaniem, przykładając palce do miejsca, gdzie jej ręka zderzyła się z jego skórą. Naprawdę to zrobiła? Naprawdę podniosła na Ciebie rękę?
Serce mocno uderzało w klatce piersiowej, które nie chciało pogodzić się z kolejnym uczuciem zdrady - Nailah obrócił się, szarpnął za drzwi i nawet nie pokwapił się z ich zamykaniem - po prostu pobiegł ciemnym korytarzem ku nieznanemu.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Avenity Nailah
Królowa
avatar

Liczba postów : 38
Dołączył/a : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Mały Salonik   Nie Wrz 15, 2013 9:14 pm

Miała dość tego wszystkiego.
Spodziewała się tego, że teraz tym bardziej nie porozumie się z nim w żaden możliwy sposób - właściwie to jedynie pogorszyła sytuację. Ale cóż, trudno, stało się, a to, co się stało, już minęło i nie można tego rozpamiętywać.
Wybiegł z pomieszczenia, wyraźnie zbulwersowany - w sumie z jednej strony mu się nie dziwiła.
Nie miała na niego już sił. Na siebie z resztą też nie.
Wstała, decydując się w końcu podejść do tych cholernych drzwi balkonowych i zamknąć je. Była niemal całkowicie wyprana z jakichkolwiek emocji, nie potrafiła nawet trzeźwo myśleć ani skupić się na czymkolwiek...
Była królową, do cholery. Musiała się ogarnąć i zacząć wreszcie działać.
Wyszła z pomieszczenia w poszukiwaniu swojego laptopa - należało teraz znaleźć jak najwięcej informacji o ich aktualnej sytuacji.

<z/t>

_________________
T e l e f o n

Chodź, zatańczymy dla Nas ten ostatni raz.
Tu na zgliszczach świata, piękna noc uniesie Nas do gwiazd
i zamalujemy wszechświat Nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
Powrót do góry Go down
http://czarny-blask.forumpl.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mały Salonik   

Powrót do góry Go down
 
Mały Salonik
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mniejszy salonik
» Salonik kobiecy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarny Blask :: Tam, gdzie odbywa się maskarada... :: Dolina Białego Konia :: Zamek Królewski-
Skocz do: