Gdy kurtyna Mroku zapada, zaczynamy Maskaradę...
 
IndeksCalendarFAQRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pięćdziesiąta szósta Aleja

Go down 
AutorWiadomość
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 23

PisanieTemat: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 8:02 pm

Elegancka aleja 'dla bogatych', gdzie wszystko jest za drogie a ilość przewijających się istot w super ciuchach pośród super apartamentowców przytłacza, z ławeczkami i równiutko podcinanymi drzewkami.

* * *

Siedzisz na jednej z ławek, jest dzień, zachmurzony, bo zachmurzony, jednak jest - akurat świecące słońce nie należało do rzeczy piszących się na twojej liście 'ulubionych', toteż nawet lepiej - niedawno padało. Świadczą o tym kałuże utworzone na równiuśko położonym chodniku, po którym przechadzali się właśnie ludzie. Nie za wielu ich było, tak w porównaniu do weekendowego wieczoru, kiedy był tutaj ostatnio, toteż nawet lepiej - mogłeś się rozsiąść, zajmując całą ławeczkę - aura niebezpieczeństwa, jakąś wokół siebie wytwarzałeś zniechęcała (dziwnym trafem) wszystkich ewentualnych chętnych, by się przysiąść. I słusznie. Nie dla nich, a dla jego nowej zabaweczki, którą sobie upatrzył, zarezerwowane ono było, wszak ostatnim razem (i tym pierwszym zarazem) tak szybko dane im się było rozejść, nawet nie zdążył zatopić kłów w jej nęcącej szyi... nawet... Przecież i tak nie jesteś osobnikiem, który nowe wampiry miałby ochotę tworzyć, a tym bardziej nie potrzebujesz ghula- więc? Nawet wkradło się przypadkiem, zapomnijcie...
Dnia dzisiejszego miał na sobie czarny t-shirt i doskonale dopasowany, skórzaną, czarną kurtkę i czarne dżinsy z trampkami - wszak chłodno było na zewnątrz, szkoda by się było przeziębić, mimo, żeś i tak wyjątkowo zahartowana bestia - jak się lata po lasach, nie ważne, czy zimą, czy latem, to potem tak jest, i oddycha dodatkowo świeżym powietrzem, a nie tym śmierdzącym, miastowym... Oczy jego, błądzące po każdej twarzy, zasłaniały tym razem okulary przeciwsłoneczne, coby go nie drażniło czasem słońce, zwłaszcza podczas jazdy bywało to drażliwe, jazdy motorem, bo choć nie znosił wszelakich tego typu maszyn, to ze wszelakich już wybierał najmniejsze zło, które przynajmniej minimalną radość pędu wolności dawało. Niestety w obecnej dobie jeżdżenie do miasta konno było zbyt dziwne, co już pojął bardzo dawno temu, a poza tym zwierzęta bardzo się stresowało, nie miało więc to najmniejszego sensu.
Gdzie jesteś, Menny, gdzie jesteś? Cierpliwości miał cały ogrom, jednak siedział tutaj już od kilku godzin, wypatrując Cię, na drodze przeciwko niemal twojego apartamentu, oczekując, odprężony, pewien mile zapowiadającego się czasu podczas nieubłaganie zbliżającego się wieczoru.
Powrót do góry Go down
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 8:20 pm

Memengwa wysiadła z taksówki kilka metrów od wejścia do wieżowca, trzasnęła drzwiami auta i poprawiła na ramieniu dużą, prostokątną torbę. Najpewniej nosiła ją wyłącznie do pracy, bo ani to gustowne, ani wygodne, przypominało trochę neseser na laptop. Włosy kobiety związane były w ciasny, niski kucyk, ubrana również była nieszczególnie - bardzo łatwo byłoby ją przeoczyć wśród przechodniów, gdyby nie to, że ktoś wychodzący właśnie z budynku przywitał się z nią gorąco, robiąc przy tym sporo hałasu, a wtedy Kay, chcąc nie chcąc, najpierw odpowiedziała, a potem rozejrzała wokół siebie nieufnie. Nie zauważyła Sahira, prędko wspięła się po schodach i miała zamiar szybko zniknąć w holu, ale... cóż, on niestety na pewno ją wyłapał.
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 8:31 pm

Jakże by mógł jej nie wyłapać, nie rozpoznać jej twarzy, ach, nie, nie, nie - zwłaszcza, że to żarliwe powitanie (o co do cholery tyle afery, kobiecina urodziny ma, w totka wygrała, czy co?) naprawdę rzuciło się w oczy i to nie tylko jemu - większość istot na ulicy, jedni z roztargnieniem, inni zdziwieniem, obejrzeli na (uroczą?) scenkę, która miejsce przed wejściem miało - tak, naturalnie wstał ze swego siedziska, w jego użytkowaniu i sposobie nań siedzenia podobnego wręcz do tronu i długimi, szybkimi krokami, lawirując z gracją między przechodniami, zbliżył do apartamentowca, pozostawiając zabezpieczony motor samemu sobie - wszak chyba nikt go nie okradnie w biały dzień, pośród takiego tłumu, tak? Dla pewności przejechał palcami po kieszeni spodni, by się upewnić, czy na pewno kluczyki ze stacyjki wyjął, ale wszystko było w jak najlepszym porządku - możesz spokojnie polować, Nailah, raczej wątpliwe, by ktokolwiek ci w tym przeszkodził.
Przeszedłeś przez drzwi, ściągając po przekroczeniu progu okulary - od razu namierzyłeś jej sylwetkę - rzeczywiście, nie ubierała się jakoś szczególnie, chociaż o tobie też nie można było tego powiedzieć - ubranie jak ubranie, to jak sierść u zwierząt - szczególnej różnicy nie robi... O tyle dobrze, że ludzie mogli sobie w ciuchach przebierać, niestety zwierzęta sierść dostawały odgórnie.
Winda... Może jednak tym razem daruje sobie wpadanie na nią.
- Menny... - Odezwał się, gdy był już w odpowiedniej odległości, by go dosłyszała, nie potrafiąc powstrzymać aroganckiego uśmieszku na wargach.
Powrót do góry Go down
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 8:47 pm

Kay szła dość szybko, chyba się spieszyła, lecz hol apartamentowca był na tyle obszernym pomieszczeniem, że kobieta nie była nawet w połowie drogi do windy, gdy usłyszała swoje zdrobnione imię wymówione TYM głosem... Natychmiast się obróciła, dając po sobie poznać naturalne roztargnienie. To, w połączeniu z szerokim uśmiechem, jaki wykwitł na jej wargach gdy spojrzała na Sahira, sprawiały wrażenie, iż kobieta nie dość, że nie spodziewała się spotkania, to jeszcze jest nim mile zaskoczona.
- Przyszedłeś... - powiedziała łagodnym głosem, pełnym kobiecości i niedowierzania. Cofnęła się, wypadało przecież przyjść mu na powitanie.
Stanęła przed nim z rękoma złączonymi na podołku, raźno wyprostowana i zadowolona, i choć tym razem nie miała na twarzy ani grama makijażu, a na szyi ani kropli perfum, roztaczała wokół siebie dziwny urok, jakby była o kilka lat młodsza i jeszcze nieświadoma złośliwości tego świata. Może to po prostu zasługa jej egzotycznej urody, u Azjatów i wyspiarzy kwestia wieku była ciężka do rozstrzygnięcia. - Pewnie wpadłeś tylko na moment, po drodze do dziczy? - zagadnęła, trochę zadziornie, ale bardziej pogodnie.
Gdyby tylko ktoś z pracowników instytutu zobaczył ją teraz... daliby się pochlastać twierdząc, że ktoś podmienił im szefową.
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 9:00 pm

Zatrzymała się, czyli jednak usłyszała - czasami miał problem z wypośrodkowaniem zdolności słuchowych ludzi i wampirów - głupio by było wrzeszczeć do każdego śmiertelnika, chociaż i tak uważał, że byli strasznie ułomni, przynajmniej pod względem zmysłów. Nie zaprzeczycie, że tak nie jest! Zresztą ich intuicja zazwyczaj też jest kiepska, nieporównywalna z tą zwierzęcą. Z tą, jaką Sahir posiadał. A jego intuicja podpowiadała mu, że coś jest nie tak. Szkoda tylko, że miał ten człowieczy pierwiastek i gubiła go pewność siebie.
- Przyszedłem, wpadłem... Jednak tym razem postanowiłem nie wpadać dosłownie na Ciebie... przynajmniej nie przypadkowo. - Teraz była ładniejsza, gdy nie przykrywała twarzy tymi wszystkimi pyłkami, proszkami, maziowidłami i kredkami, którymi powinno się rysować po papieże, a nie po twarzy. No i nie pachniała perfumami. Odetchnął głęboko, napawając się jej naturalnym zapachem - po tym bardzo wiele można się dowiedzieć o istotach...
- Z dziczy dopiero wracam... Zresztą mówi to osoba o nieprzeciętnej urodzie. - Zauważył z rozbawieniem - wszak rzucały się w oczy jej azjatyckie rysy i wyróżniała się z tłumu. - Pracujesz w szpitalu? - Zapytał ni z tego, ni z owego - silny zapach chemikaliów wokół niej, tej specyficznej woni laboratoriów była nie do pomylenia, nawet dla ludzkiego węchu.
Powrót do góry Go down
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 9:12 pm

W chwili gdy napomknął o jej urodzie, przeniosła spojrzenie gdzieś w bok i roześmiała się cicho (nie przywykła do tego typu komplementów i zawsze, bez wyjątku, traktowała je jako mydlenie oczu), ale zaraz znów wróciła do niego, do jego zimnych tęczówek. Przytaknęła.
- Owszem. Jestem lekarzem. Dziś cudem udało mi się wyrwać wcześniej, mamy niezły zapieprz, a pacjenci rzadko bywają wyrozumiali... - Cóż, tu nie skłamała. Ani razu. - Pewnie to po mnie widać... Właściwie to nie cierpię, kiedy ten zapach ciągnie się za mną z przychodni, powinnam się przebrać. - Na sekundę zawahała się, ale chyba nie mogła sobie odpuścić tego pytania: - Dziś też nie masz czasu na żadne wyjście?
I ten uśmiech. Kryło się w nim lekkie skrępowanie, nadzieja i zachęta.
Sama już nie wiedziała, czy w ogóle za sobą nadąża.
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 9:25 pm

Odpowiedział na jej śmiech swoim poszerzonym na krótką chwilę - prześwietlał ją tymi oczętami, jakby chciał ją przejrzeć, odczytać wszystkie najskrytsze pragnienia skryte na dnie duszy - nie wychodziło mu to, nigdy nie był w tym dobry i cholera, pomimo tylu lat nie widział dla siebie szans, by niby tak banalnej rzeczy się nauczyć. Jedni byli dobrzy w malowaniu, inni w balecie, o! Dlatego zbytnio się tym nie przejmował...
Skinął głową, przyjmując do świadomości fakt - nie doszukiwał się tutaj podtekstów, nie wyczuł, żeby kłamała, a skoro tak, to po co miałby wnikać - jakoś nie bardzo interesowało go to, co dokładnie w tym szpitalu robi, pewnie jest kimś tam ważniejszym, skoro mieszka w tak pięknym miejscu.
- Nie powiem, że chętnie bym w rozbieraniu Cię wspomógł. - Uniosłeś dłoń, pomiędzy palcami której trzymałeś okulary, aby ułożyć je na głowie, zaczepiając o uszy, by nie zsunęły się na nos, a zostały tam, gdzie są. - Na dziś celowo zaplanowałem sobie trochę więcej wolnego.
Powrót do góry Go down
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 9:42 pm

Rozejrzała się na boki konspiracyjnie, jakby się wstydziła, że ktoś ich usłyszy, a potem klepnęła Sahira w ramię, delikatnie, z lekko zaciśniętej piąstki, jak przystało na niewiastę. Zwyczajny gest zbliżenia się do kogoś, ale od tego właśnie się zaczynało, tu przypadkowe otarcie, tu mrugnięcie okiem, zagryzanie wargi, lekkie muśnięcie skóry... może i miał w sobie duży pierwiastek zwierzęcości, ale Sahir powinien wiedzieć, że w tym zachowaniu nie było niczego dziwnego.
- Baaajeeeraaant - zanuciła, nie potrafiąc ukryć iskier rozbawienia w ciemnych oczach. - Nie za szybko aby, panie Nailah...? - Zganiła go udawanie. Rzecz jasna instynkty działały swoje, przyprawiały uda i przedramiona o gęsią skórkę na samą myśl... ale dawały się okiełznać, zostawiały po sobie tylko nutkę zalotności w wypowiedzianych słowach i uśmiech na wargach. - W takim razie wybierzmy się gdzieś, hmm? - zaproponowała rezolutnie. - Polecę tylko do siebie, ubiorę coś wygodniejszego i nie zionącego izbą przyjęć, zajmie mi to kilka minut, obiecuję. Zaczekasz?
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 9:59 pm

Uniósł jedną brew w rozbawieniu, kiedy jej pięść wylądowała na jego ramieniu, sygnalizując, że bynajmniej nie umrze od tego ciosu i że w sumie tak samo jak nad koordynacją, by nie upuszczać torebek, powinna popracować nad swoją siłą. Wszak taka drobna, sama skór i kości, jak to się mogło równać z żelaznymi mięśniami mężczyzny, wypracowanymi latami treściwego treningu, zaklętych w atletycznej sylwetce skrywającą się pod niepotrzebnymi przecież ubraniami... Swoją drogą uznałeś, Że Menny te ubrania też nie są potrzebne - fakt, że się nie zgodziła tylko nastawiała jego instynkty na polowanie, bardziej rozochociła do prób zdobycia trofeum. Nie ucieeknie jej, nie mogła... Prędzej czy później mu ulegnie... Masz w końcu tyle cierpliwości, ile każdemu szanującemu się łowczemu potrzeba - nie każde polowanie to rzucanie się na oślep na ofiarę i gonienie za nią ze strzelbą.
Pochylił się do niej, znajdując nagle niebezpiecznie blisko jej twarzy - niemal muskał jej czubek nosa swoim.
- Upływ czasu to jest względny. - Kolejne jakże banalne spostrzeżenie, które kiedyś sobie ułożył, uznając to za swą oczywistość - wszak jak się miało słowo 'szybko' dla kogoś, kto przeżył już tyle wieków? Nie było czegoś takiego, jak 'szybko', 'wolno'.
Wyprostował się ponownie, wsuwając palce do kieszeni spodni, na zewnątrz pozostawiając jedynie kciuk.
- Zaczekam na zewnątrz. - Obiecał i odwrócił się, by wrócić do ławeczki, na której siedział wcześniej.
Powrót do góry Go down
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 10:37 pm

Kiedy on wychodził z holu, ona ruszyła w przeciwną stronę, krótko oczekiwała na windę i wcisnęła guzik czternastego piętra, gdy już do niej wsiadła. Kay była w środku sama, co przyjęła z nieskrywaną ulgą. Pozwoliła sobie na długie, głośne westchnienie, jak cichy ryk lwicy, oparła się ciężko plecami o tylną ścianę i odchyliwszy głowę do tyłu, kilka razy stuknęła nią lekko o wielkie lustro.
Chryste. Chryste, co za ulga, jak dobrze, że nie próbował wcisnąć się do jej mieszkania! Memengwa przewidywała taką możliwość i właściwie w myślach określała ją jako jedną z dwóch dróg do rozpatrzenia, dopuszczała ją do realizacji, jak najbardziej, tyle, że jako tę gorszą, jako ostateczną ostateczność. Gdyby bowiem pokazała wampirowi, gdzie mieszka, jej stopa już nigdy więcej nie stanęłaby w tym miejscu. Już i tak miała wystarczające wątpliwości co do słuszności powrotu tutaj, nie była pewna, czy apartament nie był w jakiś sposób kontrolowany, ale pocieszało ją, iż wszystkie dane meldunkowe oraz te w recepcji są fałszywe i ciężko byłoby komukolwiek dotrzeć do jej osoby, przeważyła również chęć zbliżenia się do wampira prywatnie, zanim komukolwiek z organizacji się to uda. A więc nie skorzystała z miejsca w domostwie matki, wróciła na Pięćdziesiątą Szóstą bo od początku miała nadzieję, że Sahir się tutaj zjawi. Jej umysł pracował na wysokich obrotach, próbował przewidzieć wiele możliwych scenariuszy - a więc, wracając do tematu, gdyby naprawdę upierał się, że wejdzie "na kawę", nie opierałaby się długo. To nie wyglądałoby naturalnie.
Tak myślała do momentu, aż uświadomiła sobie, że choć żyła w tym mieszkaniu "na walizkach", gotowa w każdej chwili do przeniesienia się w inne miejsce, nie rozstawiając wszędzie gdzie popadło swoich szpargałów, żadnych ozdób, pierdół mogących coś o niej powiedzieć, to pozwoliła sobie, by na ścianie w salonie wisiały jej dwa oprawione w ramkę dyplomy, wystawione rzecz jasna nie na żadną Menny, lecz na Memengwę Kay, a to nazwisko, tak jak nazwisko Nailahów, było aż nazbyt rozpoznawalne i stałoby się gwoździem do trumny pani naukowiec. Nic innego by jej nie zdradziło. Tylko ten jeden, taki mały, prawie nieistotny szczególik... tak nieistotny, że omal o nim zapomniała. O mały, tyciuchny włos.
Winda zatrzymała się na czternastym poziomie i ledwie zdążyła wygrać ulubioną ostatnio melodyjkę Sahira, a Memengwa już biegła korytarzem. Weszła do mieszkania, zatrzasnęła za sobą drzwi i już wtedy zaczęła się rozbierać. Znów ścieżka złożona z ubrań poprowadziła do łazienki, Kay szybko obmyła twarz, po czym spojrzała w lustro. Dawno nie widziała u siebie tak twardego, zdecydowanego spojrzenia. Nie zastanawiała się nad tym, czy to, co chciała zrobić, robiła z profesjonalizmu i zaangażowania w tak ważki projekt, czy może kierowała się wyłącznie swoją chorą fascynacją...? Co zamierzała zrobić, jeśli się nie uda, a co, jeśli wręcz przeciwnie, wszystko się powiedzie? Co będzie potem z jej życiem...?
- Działaj, Menny. - Głos dobiegający z jej kształtnych ust w ogóle nie przypominał Kay sprzed pięciu minut. Tak jak w oczach, kryła się w nim stal.
W przeciągu następnych dwóch minut, przemierzając mieszkanie karkołomnym pędem, ubrała się w wydekoltowany T-shirt, długie czarne jeansy i ciemnozieloną bluzę z kapturem, użyła perfum, a także wyciągnęła z szafy zgrabniejszą torebkę, bardziej odpowiednią na spacery - przekładaną przez ramię na krzyż, tak, że nie wadziła, będąc jednocześnie zawsze w zasięgu ręki. Zapakowała do niej to, co zawsze, klucze, wyłączony telefon, lusterko, scyzoryk... i kilka innych, bardzo dziś przydatnych przedmiotów, dzięki którym mogła czuć się pewniej, a ponadto ostatecznie dokonała decyzji.
Opuściła mieszkanie zarejestrowane w recepcji na panią Marię Wong, zjechała windą na parter i kiedy opuszczała hol apartamentowca, wydawało jej się, że świat jeszcze nigdy nie był tak jasny i ożywiony, jak dziś. Wzrokiem poszukała Sahira.
Na jej ustach błąkał się naturalny, niewymuszony uśmiech.
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 11:06 pm

Nieświeże powietrze miasta uderzyło go w twarzy, kiedy tylko stopa minęła próg i znów schowane światło słoneczne sprowokowało do nasunięcia na nos okularów, coby nie dawać się tak łatwo tej cholernej, wrogiej wampirom gwieździe - gwieździe, którą on w sumie lubił. I jak najbardziej szanował. Wszak bez niej nie istniałoby życie na ziemi, nie rosłyby te, jak im było, 'palmy', nie byłoby stokrotek, drzew, a co za tym idzie - istnienia jakiegokolwiek. Wszakże był to łańcuch zamknięty, kolejny przyczynowo-skutkowy ciąg oddziaływania jednego na drugie - bez światła nie byłoby drzew, bez drzew tlenu, tak? Nailah mózgiem żadnym wielkim nie był, chociaż debilem też nie - takie podstawowe rzeczy wiedział, gdzieś usłyszał, pooglądał w tej śmiesznej skrzynce, w której migają obrazki, nazywanej 'telewizorem'... Generalnie - nie ma lipy, jakieś zupełnie bzdurne rzeczy często zapadały mu w pamięć, niestety błyszczeć raczej nie błyszczał, mając głęboko w poważaniu to, co o nim myślą inni. Przynajmniej gdy miał lepsze dni, bo ostatnio dopadała go jakaś chandra, coś, co zwane jest 'melancholią', a co on uznawał za dziwny spokój... Już ostatnio Avenity go o to wypytywała - nie potrafił odpowiedzieć, jak dotąd z takimi odczuciami nie był wszak zmuszany sobie radzić. Nawet nie potrafił ich opisać. Coś takiego podobnego nigdy nie powinno w jego wnętrzu gościć - więc skąd się tam wzięło..? I kiedy się pojawiło zaczynał rozmyślać, zaczynał dostrzegać zachowanie wampirów za jego plecami, zaczynał słyszeć, co szepczą - nigdy nie było mu jakoś głupio, czy smutno, gdy słyszał coś negatywnego - skądże znowu..! Tylko wtedy zamykało się błędne koło, bo on zaczynał pogłębiać temat, zastawiając się, dlaczego sądzą tak, a nie inaczej... I ponieważ żadnym psychologiem nie był... No, rozumiecie w każdym razie?
Nieświadom tego, z kim ma do czynienia czarnowłosy stanął obok swojego motoru - chyba zrobisz z niego użytek i gdzieś porwiesz panią doktor... Wszak szkoda by było nie chwalić się taką maszyną... Nie, nie, żartuje, nie chodzi o chwalenie - po prostu jakoś nie wyobrażam sobie, by wampir zabierał ludzką niewiastę do kawiarni, mówiąc, że dziś akurat nie ma ochoty ani na kawę, ani na ciasto - takich sytuacji trzeba unikać, zwłaszcza w tych czasach, gdy nie wiadomo było, kto jest wampirem, a kto człowiekiem. Przynajmniej śmiertelnicy nie wiedzieli - ich problem! Może kiedyś powstanie jakieś urządzonko, które ułatwi ich odkrywanie, wszak ten pseudo pokój, jaki aktualnie panował, gdzie raczej krwiopijcy nie zagryzali swych ofiar na śmierć, był naprawdę lipny - i znów - PRZYNAJMNIEJ DLA ŚMIERTELNYCH. Pijawkom nie podobał się również, ponieważ musiały się ograniczać - no przykro mi, macie myślącą królową i czasem myślącego króla, nie możecie wytępić tych lichych istotek co do nogi...
Oparłeś dłonie na czarnym, skórzanym siedzisku, stukając weń palcami - doskonały nastrój sprawiał, że nazbyt się nie zastanawiałeś nad niczym, chociaż wiesz, że po tym spotkanku musisz pędzić do siostry i wreszcie coś ustalić na temat tego całego Wschodzącego Słońca, bo nie bardzo się orientowałeś w sytuacji, jaka teraz jest... Oprócz tego, że nie znosiłeś sztucznych wampirów. Polowałeś na nie jak wilk na sarny - sam fakt ich istnienia doprowadzał cię do białej gorączki... Taka profanacja gatunku, taka niedoskonała, taka ułomna..!
Wyczuł jej zapach, gdy się zbliżała, więc obrócił ku niej, zaplatając ręce na klatce piersiowej i opierając pośladkami o kant drogiego sprzętu, pięknie wypucowanego - wszak sporo służby na zamku było, dbali oni o pańskie rzeczy.
- Zdecydowanie lepiej. - Ocenił, lustrując całą jej sylwetkę, od nóg, po jędrne piersi - na szczęście ona nie mogła widzieć, gdzie pałętały się jego oczy, wszakże miał okulary... Ale to zupełnie przypadkowo - przecież piękne kształty trzeba podziwiać i nie rozumiał, czemu miałby się z tym kryć. - Gotowa na przejażdżkę?
Powrót do góry Go down
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 11:23 pm

Na widok kawału pięknej maszyny wydała z siebie tylko ciche "Łoł...", i przez chwilę zamiast spoglądać na Sahira, przeniosła uwagę na pojazd. Poklepała kierownicę, przyjrzała się wskaźnikom na desce rozdzielczej i obeszła motor dookoła, wiodąc palcami po jego opływowych kształtach, tak, że znalazła się teraz po przeciwnej stronie, niż Sahir.
- Rany boskie, człowieku - gwizdnęła z podziwem. - Co za zabawka... Muszę przestać się na niego gapić, bo pomyślisz, że lecę tylko na drogie wozy - roześmiała się. Przekrzywiła głowę na bok i spojrzała tam, gdzie za taflą przyciemnianych szkieł znajdowały się błądzące po jej kształtach oczy Sahira. - W lekarskim żargonie na motorzystów mawia się "dawcy nerek". - Nie wytłumaczyła, dlaczego, albo zakładając z góry, że mężczyzna rozumiał to powiedzenie, albo zostawiając je jako swego rodzaju podchwytliwość. - Ale ja nie zamierzam przegapić takiej okazji. To gdzie mnie zabierasz?
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 11:40 pm

Prowadził ją spojrzeniem - człowieku? Nie no, proooszę, to była niemal obraza - swego czasu miał ludzi jako naprawdę konkretny podgatunek, który nie wiedział, jak podążyć śladami ewolucji. Wszak wirus wampiryzmu był wspaniały! Dawał takie możliwości... Rozumiał, rzecz jasna, dlaczego ludzie starali się je wytępić - byli tylko pożywieniem, nagle przestali grzać miejsce najwyższego punktu łańcucha pokarmowego... I stworzyli Sztuczne Wampiry, które teoretycznie były jeszcze wyżej, niestety tylko teoretycznie, ponieważ fakt, że żywiły się krwią zarażonych wirusem, nie znaczyło, że są doskonalszymi drapieżnikami. Nadal nie mogły się równać z poziomem A, taka smutna prawda.
Skrzywił się lekko, obracając po raz kolejny, aby przodem do rozmówczynie stanąć - że też ona musiała się tak kręcić, no!
- Przecież to jedynie metal i silnik. Co w tym takiego pięknego? Piękny jest koń w galopie, gdy pracują wszystkie jego mięśnie, gdy wiesz, że bije mu serce... - Przez krótką sekundę jeszcze na nią patrzył, by rozpleść zaraz ręce i ściągnąć z siebie skórzaną kurtkę, którą rzucił Menny. - Ubierz, bo zmarzniesz. - Mięśnie jego ramion, odsłonięte, pięknie się naprężyły, gdy mężczyzna usiadł na motorze po uprzednim pozbyciu się podtrzymującej go nóżki. - Wsiadaj. Gdzie wiatr poniesie, tam dotrzemy. - Uśmiechnął się pod nosem. - A co do tych dawców nerek, to śmiem twierdzić, że od nas niczego nie będą mieli szansy zabrać.
Powrót do góry Go down
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Sro Wrz 11, 2013 11:51 pm

Więc tak się to miało rozkręcić, hmm...? Siedziała za mężczyzną, za którym oglądały się samice obydwu gatunków, opatulona w jego kurtkę, nienachalnie obejmując go na wysokości bioder, aby pewnie podczas jazdy objąć go ciaśniej, poczuć pod palcami jego żebra i umięśniony tors, czuć, jak oddycha, gdy wiatr szaleńczo dmie w nich, niby ostatnia przeszkoda do wolności... Wymarzona randka, co?
Dobre złego początki.
- Nie przechwalaj się, tylko ruszaj, kawalerze na mechanicznym rumaku.
Cały czas wyglądała na rozluźnioną i wręcz rozanieloną, łatwy kąsek, któremu wyraźnie wpadł w oko przyszły oprawca. A może tak właśnie było? Może, mimo zadania, które sobie wyznaczyła, sama bliskość i fakt obcowania z wampirem, tak bardzo ją napędzały? Każdy miał swoją własną podnietę. Nie oceniajmy, czyje były normalne, a czyje godne wykonania znaku krzyża.

Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 23

PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   Czw Wrz 12, 2013 12:02 am

Och, Menny, wszystko jest dla ludzi, każdy najmniejszy twór, Bóg dał, Bóg zabierze dopiero wtedy, gdy umrzemy, więc śpieszmy się czerpać z tej egzystencji pełnymi garściami, łapmy wiatr we włosy, oddychajmy pełną piersią i przynajmniej pomrzyjmy ze świadomością, że niczego nie żałujemy że to wszystko warte było mniejszych i większych upadków, mniejszych i większych wzlotów. Wszak mamy tą moc i mamy możliwości, zwłaszcza, gdy samym sobie pozwolimy w siebie uwierzyć - Sahir wierzył nieprzerwanie. jego niezłomna wola doprowadziła go aż tutaj, zapisując się na tajnie skrywanych aktach, w większości pospalanych już ksiąg, krwią wielu istnień - lecz mimo wszystkich czarnych pomówień on nie należał do tych, którzy czynili rzezie na ludzkości. Na samym początku, gdy był młody, gdy jeszcze świat o nim nie słyszał, gdy jeszcze był nic nie znaczącym, niskim poziomem - tak. Kiedy jeszcze nad sobą nie panował, a potem..? Potem urządzał największe rzezie wampirów, ponieważ to właśnie współbratymcy stanowili dla niego wyzwanie. Zresztą nie wątpił, że podgatunek, do którego należała ta siedząca za jego plecami, był potrzebny. No i natura nie uznawała bezsensownego wyrzynania. Ludzie nie naruszali jego terenu, więc nie było między nim i nimi wojny. Pośród wszystkich tych poszukiwań śmiertelnych, dlaczego wampirza para działa tak, a nie inaczej, ta banalna odpowiedzieć była jedyną prawidłową... Dopiero teraz miały się zaczynać podchody w tym wszystkim. Dopiero zaczęło się wszystko zmieniać, gdy na scenie zawitały Sztuczne.
Motor zamruczał i ruszyli w nieznane.
[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pięćdziesiąta szósta Aleja   

Powrót do góry Go down
 
Pięćdziesiąta szósta Aleja
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Aleja czterech króli
» Kwiatowa Aleja
» Apartament na dziesiątym piętrze
» Aleja sfinksów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarny Blask :: Tam, gdzie odbywa się maskarada... :: Dżakart :: Miasto-
Skocz do: