Gdy kurtyna Mroku zapada, zaczynamy Maskaradę...
 
IndeksCalendarFAQRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Górska droga

Go down 
AutorWiadomość
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Górska droga   Pon Wrz 16, 2013 7:12 pm

Kręta droga wiodąca przełęczami wśród górskich szczytów prowadzi na południe, a nieco dalej, gdzie pasmo łagodnieje i zamienia się w faliste wyżyny - trochę na wschód. Jest to trasa rzadko używana ze względu na ciężkie warunki terenowe, ale zdecydowanie najkrótsza, jeśli chce się dostać z Noire do Sorresii.
Powrót do góry Go down
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Re: Górska droga   Pon Wrz 16, 2013 7:43 pm

Memengwa siedziała na tylnym fotelu czarnego audi z czołem opartym o przyciemnianą szybę, za którą migały szaro-skaliste krajobrazy. Właściwie wcale na nie nie patrzyła, była pogrążona w głębokiej zadumie graniczącej z sennością, czasem zdarzało jej się przymknąć powieki i wówczas Bolton, jej kierowca, delikatnie przyciszał puszczonego z płyty Wagnera, lecz ona nie spała. Była, owszem, zmęczona, ale sen krążył zawsze gdzieś dookoła, nie chcąc raz a porządnie nawiedzić kobiety i dać jej chwili wytchnienia od natłoku wrażeń.
W ciągu zaledwie niecałych dwóch dób przeżyła konfrontację z wampirem, błyskawiczną przeprowadzkę, awanturę z szefem, gdy oznajmiła mu, że musi na jakiś czas porzucić obowiązki w Dżakarcie i zrewidować filię w Sorriesii, jazdę do Noire, gdzie porządnie najadła się nerwów i strachu przez dziwaczny telefon od wścibskiego kolaboranta, znów niszczenie dowodów, szybkie wzięcie się w garść i kolejne przenosiny... dobrze, że Jack prowadził rozsądnie i sprawnie, przynajmniej o jazdę nie musiała się martwić, jak to miała zwyczaj robić ze wszystkim dookoła. Tym razem mogła odpłynąć, ufała mu. Ufała, ale rzecz jasna nie na tyle, by w stu procentach wyjawić, z jakiego właściwie powodu organizacja rzuciła Boltona do pomocy pani naukowiec i wysłała go w daleką podróż obfitą w napięcia.
- Możesz podgłośnić, Jack. Lubię ten fragment.
Z samochodowego odtwarzacza płynęły dźwięki drugiego aktu Zmierzchu Bogów, ten, w którym Brunhilda wyjawia słaby punkt Zygfryda...
Kay położyła dłoń na ustach, ładnie wymodelowane brwi zmarszczyły się. Ona też znalazła słaby punkt swoich wrogów. Przynajmniej tak jej się wydawało wcześniej, a teraz, pokonując kolejne kilometry w ciemnej przestrzeni auta zaczynała w to wątpić. Naprawdę się wahała. Jedną z ampułek zostawiła w instytucie, ukrytą w strzeżonych sejfach, do których dostęp miała jedynie ona, jej identyfikator, jej odcisk palca i jej tęczówka - a i tak obawiała się, że to nie wystarczy, że krew zostanie wykorzystana w zły sposób.
Tylko... jaki sposób był dobry? Jaki był tym najbardziej korzystnym? Wiele planów, a tak niewiele czasu i tak niewiele szans, by próbować.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4
Dołączył/a : 12/09/2013

PisanieTemat: Re: Górska droga   Pon Wrz 16, 2013 8:01 pm

Mężczyzna był luźno ubrany, żadnych tam garniturów, żadnego zwracania na siebie niepotrzebnej uwagi, w końcu chodziło im teraz o to, żeby pozostać w cieniu. I nie wnikał dlaczego, nie zadawał niepotrzebnych pytań, w końcu to nie o to w jego pracy chodziło, w końcu miał jedynie bezpiecznie kobietę dowieźć z miasta do miasta, zadbać o to, by była w trakcie tej drogi bezpieczna i by było jej wygodnie. Co prawda akurat znał już Memengwę parę dobrych lat, woził ją gdy była malutką dziewczynką, ale to, że mieli przyjacielskie stosunki ze sobą nie świadczyło o tym, że od razu miałby się aż na tyle spoufalać, by zadawać zbyt wiele niewygodnych pytań dla niej i dla niego, kiedy musiałaby kłamać, lub odpowiadać półsłówkami. Skoro stwierdziła, że chce przeprowadzić rewizję, to rewizja zostanie przeprowadzona i tyle!
- Wyglądasz na zamyśloną, Menny. Rozchmurz się troszeczkę. - Starszy mężczyzna uśmiechnął się ciepło, nagłaśniając muzykę tak jak prosiła.
Na dworze zaczęło znów padać.
Powrót do góry Go down
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Re: Górska droga   Pon Wrz 16, 2013 8:18 pm

Kay westchnęła głośno, dając znać, że łatwiej powiedzieć, niż zrobić - była raczej daleka od rozluźnienia, a co dopiero do emanowania beztroską.
- Jestem zmęczona, to tyle. Gdyby nie to, że czuwałeś w motelu w pokoju obok, od trzech dni nie zmrużyłabym oka. - Jakby na potwierdzenie swoich słów, bezwiednie potarła powieki i policzki wierzchami nadgarstków. Gdyby nosiła makijaż, zrobiłaby z siebie piękny okaz pandy. - Organizacja nie śpi i nie pozwala spać innym, wampiry czuwają więc my czuwamy razem z nimi... - zadeklamowała monotonnie jak wyrytą w głowie maksymę, jak wierszyk, który tłucze się dzieciom do łbów od najmłodszych lat, wlazł kotek na płotek. - Ciekawe, czy moim ojcem też tak miotali po kraju - dodała, pośrednio zapytując i subtelnie skierowując rozmowę na inny tor. Jack był trochę starszy od Maralaha i pamiętał także jego początki kariery, Menny zawsze uważała, że poza Boltonem, Laurence'm i dwoma innymi wspólnikami ojciec nie pozwalał się do siebie zbliżać innym ludziom. Zawsze był taki skryty... ciekawe, co by jej poradził, gdyby jeszcze tu był. Na pewno nie tracić zimnej krwi, to oczywiste, ale czy mógł nauczyć ją jeszcze czegoś...?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4
Dołączył/a : 12/09/2013

PisanieTemat: Re: Górska droga   Pon Wrz 16, 2013 9:38 pm

Zapewne powiedziałby, że jesteś na dobrej drodze do walczenia z krwiopijcami. I byłby dumny, ze tyle osiągnęłaś.
Spójrzmy prawdzie w oczy - w tych czasach, w których pełno było wampirów, ludzi niewiele, rzadko komu udawało się dożyć sędziwego wieku, wydawało się to wręcz niemożliwym do osiągnięcia, śmierć czaiła się wszędzie, na każdym zakręcie, za każdym rogiem...
- Cieszę się, że chociaż trochę mogę ci pomóc. - Jack był... Prostym i dobrodusznym człowiekiem,którego życie, tak samo jak twego ojca, Memengwo, nauczyło, że nie wolno ufać nikomu. Co prawda mimo wszystko ufał paru osobom, czuł się z nimi, jak z rodziną, której sam nie miał, wymarła, niestety, jak większości ludziom, nie było to nic dziwnego, ani nie wyciskało już łez spod powiek. Przyzwyczajono się do tragedii, wszak trzeba było nawet z jej piętnem nadal żyć i walczyć o lepsze jutro...
- Wiem, że to dla ciebie męczące... I że Wschodzący zrobili cię w bambuko, zagarniając splendor stworzenia Sztucznych, ale, no wiesz, sądzę, że tata byłby z ciebie dumny, że mimo wszystko nadal robisz coś dobrego dla ludzi.
Powrót do góry Go down
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Re: Górska droga   Pon Wrz 16, 2013 10:45 pm

- Szkoda, że tak niewiele osób sądzi podobnie - roześmiała się trochę jakby smutno. Przez krótki moment spoglądała przed siebie, we wsteczne lusterko, w tafli którego widziała czubek głowy Boltona i jego krzaczaste, wydatne brwi. Potem znów wyjrzała za okno. Wagner doskonale współgrał z jednostajnym szumem silnika samochodu, historia i teraźniejszość, technika i sztuka, Kay uwielbiała tego typu kontrasty, zderzenia światów... zatem dlaczego zdecydowała się walczyć ze światem wampirów? Od momentu spotkania Sahira Menny próbowała rozgryźć samą siebie, dotychczas nie miała na to czasu, lub wcale nie starała się go na to znaleźć. Powoli przestawało ją jednak dziwić, dlaczego ludzie są wobec niej tak wrogo nastawieni. Oni po prostu niczego nie rozumieli. Nie chcieli jej zrozumieć. Podwładni nie znosili jej, bo była zbyt surowa, zbyt wymagająca. Współpracownicy zazdrościli jej dokonań, pałali niechęcią wobec jej inicjatywy. Szefowie na samo brzmienie jej nazwiska wzdrygali się, spodziewając się wyciągania trupów z ich szaf. Część Sztucznych nienawidziła jej z całego serca, ale im to dobrodusznie wybaczała; znała ich jak własną kieszeń i wiedziała, że w większości były to osobniki zbyt zadufane w sobie i zbyt rozgoryczone życiem, by wziąć za siebie odpowiedzialność, lepiej zrzucić winę na kogoś innego... a przecież nigdy niczego przed nimi nie ukrywała. Znali ryzyko. Wiedzieli, ile mogą stracić. Lecz byli zbyt chciwi. Zbyt znudzeni. Zbyt zachłanni... zaś Kay obrywała za wszystkie przywary, które oni wynieśli z domów jeszcze jako ludzie. I znosiła to wszystko od dziewięciu lat. Dziewięciu pierdolonych lat...
Odbicie jej młodej lecz zmęczonej twarzy przenikało się z widokami wzniesień za ciemnym szkłem jak oblicze ducha, blade i przeźroczyste.
- Mimo wszystko, mówisz...? - powtórzyła za nim machinalnie, na głos. - Mimo wszystko... Co mam zrobić, Jack, kiedy czara goryczy się przeleje? - Znów spojrzała w lusterko, oczekując choć chwilowego, trwającego ułamek sekundy kontaktu wzrokowego z odbiciem Boltona. - Co powinnam wtedy...?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4
Dołączył/a : 12/09/2013

PisanieTemat: Re: Górska droga   Pon Wrz 16, 2013 10:55 pm

Może i niewielu, ale na szczęście tych 'wielu' do szczęścia potrzebnych nie jest, wystarczy tych 'paru'. którzy będą szczerzy i którzy zawsze stawać będą za twymi plecami, choćby nie wiadomo, jakie by przekleństwo nad tobą nie wisiało. Leczy ty nawet tych paru nie masz, prawda? Jesteś samotna i samotnie dźwigasz swe brzmienie, mówisz, że ojciec był skryty - a Ty? Zawodowe tajemnice wiążą ci ręce jak nic innego, ciągła wizja niebezpieczeństwa... I musisz z tym żyć, jeśli swą egzystencję pragniesz ciągnąć, taka była smutna prawda.
- Sądzę, że powinnaś wtedy posłuchać, co mówi twoje serce, a nie umysł i zawodowe sprawy. - Odpowiedział łagodnie, zaglądając w lusterko, by na nią spojrzeć - dla niego czas stanął w miejscu i nadal była ona utalentowaną, mądrą dziewczynką, którą trzeba się zająć i postawić lody w sklepie, żeby chociaż na chwilę jej twarzyczkę rozjaśnił uśmiech. - Zawsze stawiałaś pracę ponad wszystko... Ale mogłabyś czasami zrobić coś dla siebie, wiesz? Chociaż na jeden dzień uciec i poczuć, że żyjesz...
Powrót do góry Go down
Memengwa Kay
Specjalista wirusolog
avatar

Liczba postów : 61
Dołączył/a : 04/09/2013

PisanieTemat: Re: Górska droga   Sob Wrz 28, 2013 2:53 pm

Uciec... o ironio, w tym momencie właśnie to robiła, uciekała przed burzą, którą sama na siebie ściągnęła - choć wiedziała, że żywioł ten jest potężny i nieubłagany, że prze na nią miażdżącą ścianą frontu i wysyła za nią ostrzegawcze pomruki grzmotów. Z drugiej strony nie robiłaby tego co robi, gdyby przynajmniej po części nie wierzyła w swój spryt i siłę, jaka drzemała w tym niepozornym kobiecym ciele. Może więc zamiast ucieczką powinniśmy to nazywać odwrotem taktycznym? Wycofać się, przegrupować i uderzyć ze zdwojoną mocą, jednoosobowy oddział do zadań specjalnych.
Menny już miała odpowiedzieć szoferowi, gdy w torebce rozbrzmiał sygnał telefonu, którego numer udostępniony był członkom Organizacji i kontaktom zawodowym. Kay wyciągnęła go, przyjrzała się nieznanemu numerowi, po czym ze zmarszczonymi brwiami odebrała połączenie.
- Słucham. - Chwila milczenia. - Campbell...? Ach, tak. Pamiętam panią, to chyba zasługa tej charakterystycznej fryzury... Zatem proszę mówić, postaram się pomóc. - Znów cisza, przejmująca, ciężka, a potem głos Memengwy zszedł do szeptu: - Do jasnej cholery... pieprzony idiota! Wybacz, to nie o tobie. Campbell, powiedz mi, ile godzin temu się to stało? I gdzie teraz jesteś? - Przerwa. - Więc to ON nazywa siebie Krukiem, tak...? Ostatnie pytanie: czy o tym, co zrobiłam, wie jeszcze ktoś poza tobą?
Ktoś po drugiej stronie telefonu tłumaczył coś przez chwilę i na tym rozmowa się urwała, Kay ze złością wrzuciła komórkę z powrotem do torebki, w wyraźnym napięciu zagryzła dolną wargę prawie do krwi, zupełnie zapominając, że Jack mógł wciąż obserwować ją we wstecznym lusterku.
Oblicze miała zimne, ale w umyśle aż wrzało.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4
Dołączył/a : 12/09/2013

PisanieTemat: Re: Górska droga   Sob Wrz 28, 2013 6:55 pm

Mężczyzna siedzący za kierownicą auta nie bardzo chciał słuchać, nie bardzo mu wypadało, a jednocześnie ciężko by było tej rozmowy nie usłyszeć, rzecz jasna nie uwzględniając tej kobiety po drugiej stronie słuchawki; przecież nie pogłośni radia na full, żeby zagłuszyć, prawda?
Jakiś Kruk, jakieś przekleństwa... No cóż, ciekawie, ale naprawdę nie zamierzał się za bardzo nad tym zastanawiać, jeśli sama Kay nie zechce się zwierzyć - w tych czasach niewiedza niekiedy była złotem. Nie narażała cię na dodatkowe niebezpieczeństwo za to tylko, że wiesz więcej, niż powinieneś, że wiesz więcej, niż pozostali.
Mężczyzna wrzucił następny bieg i auto gładko popłynęło dalej.
[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Górska droga   

Powrót do góry Go down
 
Górska droga
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ścieżka górska
» Droga do Hogsmeade
» Droga obok lasu
» Droga Królewska
» Droga z Magnolii do Shirotsume

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarny Blask :: Tam, gdzie odbywa się maskarada... :: Noire :: Ischalbad-
Skocz do: