Gdy kurtyna Mroku zapada, zaczynamy Maskaradę...
 
IndeksCalendarFAQRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Knajpa "Upadły Anioł"

Go down 
AutorWiadomość
Laum Rökkur
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 26
Dołączył/a : 13/09/2013

PisanieTemat: Knajpa "Upadły Anioł"   Sro Wrz 18, 2013 7:49 pm

Dosyć dobra speluna, jak na tutejsze warunki, gdzie spotyka się cała śmietanka świata przestępczego.

* * *

W środku tak pusto, nie ma niemal nikogo, nie ma niemal niczego, to tak, jak przed burzą świat ogarniał taki przyjemny spokój, wszystko cichło i pozwoliło wypocząć, zachęcając wręcz, by z obłoków na chwilę zejść na ziemię... Żal byłoby stracić takich chwil, przepełnionych melancholią, kiedy upewnialiśmy się, że naprawdę żyjemy, istniejemy, że jednak mamy uczucia, że nie zostały one odrzucone w kąt nieistnienia... tylko jakie to były uczucia, Laumie?
Obracał w palcach artysty mlecznobiała szklankę wypełnioną whiskey, jak zazwyczaj na ciebie uwagi najmniejszej nie zwracali, w tych ciemnościach rozświetlanych mdło pojedynczymi lampkami, nadającymi całemu lokalowi wciągającego tajemniczością wrażenia... Słusznego wszak, bo ilu tutaj morderców się przewija, jak kwitnie handel dragami, wampirzą krwią i resztą świństwa, nikt chyba nie zliczy...
Przejechałeś złotymi, pustymi oczyma po sylwetce sprzątaczki, która właśnie przejeżdżała dla pewności szmatą po stolikach, by czasem się nie okazało, że noszą ślad jakiejś skazy, czy nieczystości - może i rzeczywiście zbiegał się tutaj cały półświatek, a przynajmniej jego połowa, to jednak nie ten z rodzaju niszowych złodziejaszków (pewnie też tacy byli, nie ukrywajmy) - tutaj górował prestiż mimo wszystko. Po to wszak przy bramkach i w środku stali ochroniarze, dumnie wypinający swe muskuły, aktualnie dwóch z nich kręciło się wokół pracownicy z fachem konserwatorki powierzchni płaskich, pewnie byli łasi na jej zgrabny tyłek, zresztą, co ci do tego, już poseksiłeś w młodszych latach, jakoś aktualnie twoje hormony nie wariowały... Powiedziałbym złośliwie, że zmieniłeś orientacje, ale na widok wypięknionych chłopców ci nie stawał, więc raczej z tobą jeszcze w porządku - no wiesz, do odratowania...
Nie, ty już nie jesteś do odratowania.
Opuściłeś wzrok z tej trójki flirciarzy, odstawiając z cichym stukotem szklankę na swoje miejsce - już wystarczająco ją wypieściłeś, może teraz ją barman zająć, niech wróci do braci i sióstr zajmujących miejsce na szklanej półce na widoku, by był do niej łatwy dostęp, a przy okazji by bajerancko, drogo wyglądały - taki bajer, zwany marketingowym chwytem... Czy coś w tym guście...
Aktualnie z wieży leciał Billy Talent - dosyć niezła nuta, chociaż wychowywałeś się w czasach fletów i bandolin, to jednak twój duch płynnie szedł razem z czasami, zmieniając się i dostosowując. O tej godzinie i tak nie ma zbyt wielu klientów, chyba dlatego przyszedłeś pokusić się o wypicie małej dawki alkoholu dla rozgrzania krwi... Którego i tak nie wypiłeś, ale na którego się popatrzyłeś, pobawiłeś kostkami lodu weń - słodziasznie, nieprawdaż?
Wstałeś od stolika, zasuwając krzesło i wyszedłeś na dwór, na świeże powietrze, wsuwając palce we włosy - chłodny podmuch wiatru rozwiał długie kosmyki na boki, odsłaniając dwie katany jak zazwyczaj o tej porze ci towarzyszące.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Czw Wrz 19, 2013 7:15 pm

Karin ruszyła się w końcu z miejsca zamieszkania, w końcu. Bo przecież ile mozna siedzieć w jednym miejscu na tyłeczku? Długo, za długo. W każdym razie szła sobie grzecznie, od czasu do czasu popatrzyła sobie na ludzi. ubrana była przeciętnie, spodnie rurki, jakies workery (czy jak się tam je pisze), bluzka czarna i zgniło zielona kurtka długa, ach i och plecak skórzany na plecach. Tak sobie szła aż w końcu doszła tutaj i kogo dostrzegła, jakiegos goscia. Było dosć ciemno więc nie widziała kto to. (znają się, albo kojarzą?) Oczywiscie bez większego halo, podeszła i z usmiechem na twarzy chciała się przywitać.
-dobry dzień!-Powiedziała radosnie, prawie wyrastając facetowi przed nosem. Była głowa, mówiłam może?
Powrót do góry Go down
Laum Rökkur
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 26
Dołączył/a : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Pią Wrz 20, 2013 11:12 am

Mężczyzna cofnął się odruchowo o krok, kiedy panienka wyskoczyła mu znikąd - to nienormalne, ludzie się nie teleportują ci tuż przed nos z radosnym uśmiechem - no dobra, ten uśmiech może odpuśćmy, normalni ludzie się wszak uśmiechają, ale żeby tak zaskoczyć wampira? Chyba na chwilę się za mocno zamyśliłeś, mój drogi, tak nie ładnie...
Spojrzeniem jechałeś od jej stóp, przez biodra, piersi, szyję, aż do twarzy, zaglądając w zwierciadła duszy, wtedy dopiero odkrywając, jak wielkie (nie)szczęście cię spotkało. Oto i przed Tobą stała jedna z Rady Wampirzej, panna Karin Sang z dość długoletnim stażem, o ile się nie myliłeś - zadawanie jakichkolwiek pytań duchom chyba teraz w grę nie wchodziło, zresztą - najpierw musiałbyś jakiegoś znaleźć, wszak mógłbyś oszaleć, gdyby wiecznie jakieś się koło ciebie pałętały - teraz była tylko ta jedna, która jest obok ciebie niemal od początku, albo i nawet źle powiedziane - nie obok ciebie, a W tobie.
- Raczej dobry wieczór... - Odparłeś, wsuwając dłonie w kieszenie.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Sob Wrz 21, 2013 2:46 pm

Dziewczyna z początku nie poznała faceta, popatrzyła się przez chwilę i już jej trybiki zaczęły działać. Z usmiechem taki jak zawsze sympatycznym i miłym podeszła bliżej do faceta i go przytuliła! A raczej miała taki zamiar, jeżeli jej się udało bez skrupułów wbiła mi paznokcie pod brzuch tam gdzie jej tętnica.
Jeżeli zas jej się nie udało, odeszła od niego kilka kroków dalej, tak na wszelki wypadek i jak zwykle przyjacielsko.
-Może pójdziemy porozmawiać na osobnosci? -Powiedziała sympatycznie jednak jej wzrok był zimny jak lód. Chyba nie muszę mówić co chciała zrobić. Ach może być zabawa, chciała taką zabawę, chciała go zabić, oj chciała. Nie lubiła gnoja i to bardzo, ot tak bo został wygnany.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Sob Wrz 21, 2013 2:46 pm

Dziewczyna z początku nie poznała faceta, popatrzyła się przez chwilę i już jej trybiki zaczęły działać. Z usmiechem taki jak zawsze sympatycznym i miłym podeszła bliżej do faceta i go przytuliła! A raczej miała taki zamiar, jeżeli jej się udało bez skrupułów wbiła mi paznokcie pod brzuch tam gdzie jej tętnica.
Jeżeli zas jej się nie udało, odeszła od niego kilka kroków dalej, tak na wszelki wypadek i jak zwykle przyjacielsko.
-Może pójdziemy porozmawiać na osobnosci? -Powiedziała sympatycznie jednak jej wzrok był zimny jak lód. Chyba nie muszę mówić co chciała zrobić. Ach może być zabawa, chciała taką zabawę, chciała go zabić, oj chciała. Nie lubiła gnoja i to bardzo, ot tak bo został wygnany.
Powrót do góry Go down
Laum Rökkur
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 26
Dołączył/a : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Sob Wrz 21, 2013 3:17 pm

Zmrużył nieco oczy, spinając mięśnie, odsuwając się dalej, nie pozwalając jej się do siebie zbliżyć, przytulić - nie, nie, bez takich - pamiętał Karin Sang osobiście, kiedy ona, razem z Radą, razem z królewską parą ogłosili na nim wyrok. Wygnania. Oczywiście jasnym było, że to wygnanie łączy się z tym, że od teraz każdy może na niego polować i bezkarnie go zabić, nikt zaś łez by po nim nie ronił... I miało być wszystko dobrze, wszystko pięknie, wróciłeś, już zacząłeś delikatnie mieszać w tej czarze koszmarów, już miałeś plany... Tymczasem trafiłeś akurat na kogoś z rady... Prawdopodobieństwo tego zdarzenia wynosiło jeden procent. JEDEN! Że ktokolwiek go rozpozna, że spotka kogoś tak starego, że mógłby cię pamiętać... Jak widać - shit happens.
Sięgnąłeś po katany, wysuwając ostrza z pochwy z przyjemną melodią stali, która zagrała na posrebrzanych krańcach.
Zrobiło się bardzo, bardzo niebezpiecznie.
- Nie wydaje mi się. - Odparłeś chłodno, obracając zgrabnie rękojeściami.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Sob Wrz 21, 2013 3:31 pm

Ach no jak pech to pech, widać że szczęscia w tym miescie to on nie ma. W każdym razie Karin nie pasowało to, że znowu się pojawił, gdzies tam jej mówiła mała wróżka że znowu zacznie kręcić. BO raczej o wybaczenie nie przyszedł, nie po tym co własnie widzi.
Nie dał się przytulić? Tak więc Karin odeszła parę kroków, od tak by mieć go na oku a widząc połyskujące w swietle latarni ostrza aż zadrżała z radosci. Na jej twarzy widniał usmiech, tak paskudny i szpetny że nawet trochę nie wyglądała na tą samą dziewczynę co przed chwilą.
-Ach to chcesz tutaj pogadać, hmm czemu nie. -Wzruszyła ramionami i już po chwili jej szpony się wysunęły, już po chwili biegła do niego z chęcią zabicia go. W między czasie uważnie go obserwowała, w końcu może i ma niezłą zabawę ale ona sama pokaleczona nie musi być.
-yeeey! - W między czasie wymknęło jej się z ust gdy była bliziutko wygnanego.
Powrót do góry Go down
Laum Rökkur
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 26
Dołączył/a : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Sob Wrz 21, 2013 4:25 pm

Mężczyzna zniknął, zjawiając się za plecami kobiety, bezbłędnie wykorzystując przewagę, jaką dawała mu długość jego broni w porównaniu do pazurów panny Karin i tnąc brońmi na ukos jej pleców - więc ruszyła, rozpoczęła szarżę, rozpoczęła walkę - nie byłeś pewien, jakie zdolności posiada, tak jak nikt nie wiedział, jakie ty masz zdolności, zawsze je pięknie ukrywając, prócz tej jednej, teleportacji - ona była na tyle użyteczna, że korzystałeś z niej na oczach nawet wrogów, zwyczajnie niewygodnie byłoby inaczej walczyć z tymi, którzy swoje moce wykorzystują w pełni.
Nie nawiązywałeś z nią rozmowy. Nie warto było - lepiej się skupić na walce, niż na wyrażaniu zbędnych słów, które jedynie mogły zaszkodzić.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Sob Wrz 21, 2013 6:57 pm

Kobieta już myslała że ma go w garsci, lecz po chwili facet jej zwiał. Od razu jak tylko poczuła że pod pazurami niczego nie ma, chciała się odwrócić w celu znalezienie uciekiniera, lecz w tym czasie poczuła cos nie przyjemnego na plecach. Syknęła cicho z bólu, na jej twarzy zawadniał paskudny grymas a ona w tym czasie poczuła krew... swoją krew. Wsciekła się ale zraz ucieszyła, już dawno nie miała takiej walki, zabawy. Szybko odwróciła się nie zważając na ból czy niewygodę, wiedziała że znowu jej zniknie. Co jak co ale pewnie lubi z tej mocy korzystać. Musiała cos wymyslić, samo bieganie i machanie łapami tylko ją zmęczy. Co by tutaj. Ach cóż... nie wiedziała jaką ma moc, miała tylko nadzieję nie ma blokady umysłu. Wtedy będzie niemiło.
-jak myslisz, kto zawoła ludzi by ogarnęli ten bałagan z nami? Zapewne tak, dlatego mówiłam bysmy poszli gdzie indziej. Nie wiem jak ty, ale mi gapie nie sa tutaj potrzebni, ach no i nie zapomnijmy że z chęcią bym się z tobą pobawiła. Ach ale nie wiem czy inni chcieli by Ciebie widzieć w takim stanie...-mówiła używając głosu chaosu. Mówiła to patrząc się na mężczyznę lekko drwiąc z niego, patrząc na niego z góry, ale zarazem miała na oku to co robił. Gdyby jej znikł ta od razu by odskoczyła gdzies w bok, z mylą że nie wpadnie na jego katany. Był szybki, za szybki dla niej.
Powrót do góry Go down
Laum Rökkur
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 26
Dołączył/a : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Sob Wrz 21, 2013 7:14 pm

Zapach krwi uderzył w nozdrza, jednak nie czynił żadnych większych spustoszeń umysłu - żyjąc już tyle lat, nawet jeśli spadło się z rangi A, potrafiło się panować nad samym sobą, by się nie upodabniać do dzikiej bestii, szalejącej ilekroć tylko woń tego szkarłatu się pojawi, choć, nie ukrywajmy - ten zapach kusił... Kusił i popychał do złego, niektórych nawet pchając beznamiętnie w odmęty szaleństwa, by stali się jej ślepymi, oddanymi niewolnikami...
Dwie katany przecięły ubranie z precyzją żyletki, potem skórę, mięśnie, zahaczając o kość - rana żadna poważna, nie było czasu na wymierzenie tych ostrzy w nogi, palących wampirzą skórę przez fakt posrebrzenia ich, nie było czasu na piękniejszy cios - musiał działać szybko, najlepiej z diabelną precyzją, by ją zabić, by nikt nie wiedział, że powrócił, a przynajmniej nie wampiry, one nie mogły się dowiedzieć..!
Syknąłeś, cofając jedną nogę i uginając kolana, w głowie Ci się zakręciło od głosu, który był niczym trucizna, który przesiąknął do twojej głowy, zapalając w nim czerwoną lampkę informacyjną, że powinieneś stąd uciekać. Nie mogłeś, jeszcze nie. Niestety teleportacja miała swoje wady, między innymi takie, że musiał pewien czas upłynąć, nim ponownie jej użyje, a dla swojego niepocieszenia tak jak ona nie wiedziała, jakie on ma zdolności, tak ty nie wiedziałeś, jakie są jej moce. Świetnie się dobraliście.
Jedno z pięknych, japońskich ostrzy upadło na ziemię z metalowym śpiewem, nie chcąc zostać opuszczoną, palce wsunąłeś we włosy; zataczasz się, cokolwiek robiła z twoim umysłem zabierała cię z rzeczywistości i sprawiała realny, fizyczny ból.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Sob Wrz 21, 2013 7:43 pm

dziewczyna mówiła dalej, byle co nawet zaczęła spiewac jakąs piosenkę starą. Po czym ruszyła szybkim krokiem z jego stronę, jednak zanim go złapała wzięła katanę w lewą dłoń. Tak na wszelki wypadek od taka pamiątka. Następnie z całych sił chciała machnąć dłonią w okolicy twarzy wygnanego, jeżeli się udało szła dalej. Jeżeli miał problemy z sobą ona wykorzystała to i mocno przejechała po klatce piersiowej pazurami aż do brzucha, głęboko i mocno. Ach szkoda że wampiry nie mogą się wykrwawić, miała by wielką frajdę. następnie wyprostowała lewą dłoń z kataną cały czas mówiąc a koniec katany był przy szyi wroga. Chciała go zabić nawet nie wiecie jak, ale jeszcze bardziej chciała go męczyć i katować. Może dlatego zatrzymała ostrze, zastanawiała się czy nie zawołać Axe, tak to by mogło być to. Jednak ostrze lekko zatopiło się w szyi wampira jeżeli ten nadal był w amoku. Szybko drugą dłonią wyjęła telefon, 9nie ważne czy jej się udało to co wczesniej czy nie) i chciała zadzwonić po służkę, ale co.. co jest?! Padł telefon, że jak.
-Kurwa!- Krzyknęła w między czasie swojego monologu.

Powrót do góry Go down
Campbell Alexander
Wojowniczka
avatar

Liczba postów : 24
Dołączył/a : 07/09/2013
Skąd : Manchester

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Sob Wrz 21, 2013 8:42 pm

"Czerwony Kapturek" wkroczył do podupadłej budowli, w czasie jej biegu dostała powiadomienie z organizacji o dwójce wampirów walczących w tym obskurnym barze co wręcz idealnie pasowało do niedawno nabytych informacji, które wyłudziła prostymi trickami od organizacji. Rozejrzała się dookoła mrużąc oczy, zawieszając po chwili spojrzenie na dwójce winowajców, tak jak się domyślała jeden z nich był to owy Kruk, zaś jego oponenta niestety nie mogła dostrzec z tej odległości. Podeszła bliżej wyciągając krótki nożyk do tapet, który idealnie nadawał się na cięcie kości. Traf chciał, iż zanim zdążyła przybliżyć się na odpowiednią odległość, wampirzyca zwęszyła jej obecność po czym uciekła nawet nie pozwalając choćby zadrasnąć jej poranionej skóry. Westchnęła ciężko bezczelnie lustrując tęczówkami pomieszczenie, jak widać nie tylko ona zwiała. Kątem oka wychwyciła powolny ruch, odruchowo odwracając się w daną stronę kucnęła przed klęczącym mężczyznom. Szybko omiotła go spojrzeniem oceniając jego stan, cóż, zawsze mogło być gorzej.
-Miło Mi Cię poznać, Kruku, a może raczej Laum'ie Rokkur. Nie dawno miałam zaszczyt Cię , chodź na pewno nie od najlepszej strony- uśmiechnęła się delikatnie odbezpieczając tajemniczą walizkę, która w większości czasu spoczywała w jej ręce. -Słyszałam o twojej przeszłości i o tym, dlaczego zostałeś wygnańcem...- przerwała na moment wyciągając z walizeczki krótką strzykawkę.-Chciałabym abyś Nam pomógł, jednakże zanim to nastąpi, muszę Cie stąd jakoś przenieść... Nie ryzykując przy tym utratą własnej krwi- jej twarz wykrzywiła się w lekkim grymasie kiedy wymawiała ostatnie słowa. Wyciągnęła w jego stronę otwartą dłoń prosząc tym samym o jego, zdawała sobie sprawę, że równie dobrze wampir mógł się za chwilę poderwać i spróbować Ją zabić, ale czy aż tak mocno zaznaczone traktowanie wampirów jak agresywne psy, pomogłoby jakkolwiek w tej sytuacji? Oczywiście, że nie, co by jej dało przyszpilenie go do podłogi? Nic oprócz większego buntu.

Karin zt.


Ostatnio zmieniony przez Campbell Alexander dnia Sob Wrz 21, 2013 9:42 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Laum Rökkur
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 26
Dołączył/a : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Sob Wrz 21, 2013 9:10 pm

Chwiejesz się na nogach, chwiejesz, w takim stanie, gdzie rzeczywistość plątała się ze snem, z koszmarami, tymi najgorszymi, wyjętymi z głęboko chowanych pokładów świadomości, ongiś odsuwanych od siebie, żeby o nich zapomnieć, a teraz wyciąganych brutalnie na wierzch, nie przez 'jakąś' wampirzycę; przez wampirzycę bardzo konkretną, przez samą Karin Sang, która najwyraźniej miała bardzo silny dar manipulowania umysłem w jakiś sposób. Ciągle mówiła, mówiła, a ty się cofałeś; druga katana wysunęła się z palców, znów zadzwoniła, kiedy zderzyła z podłożem, niosąc metaliczny dźwięk po murach budynków echem, który niknął w ciemnościach nocy. Jeśli nawet ktokolwiek tutaj był, dawno się ulotnił, woląc nie brać udziału w walce dwóch wampirów nie wyglądających na jakieś podrzędne poziomy D.
Machnęła twoją własną bronią, na szczęście była na tyle daleko, że zamroczonym wzrokiem, naznaczonym skazami mgły, która przykryła cały obraz, nakładając na rzeczywistość jakieś inne, zupełnie oderwane od chwili obecnej bodźce... Ból... Ból..!
Pierwszy cios przeciął powietrze, nie wyrządzając większej szkody - poleciałeś na bok, wpadając barkiem na chłodną ścianę, łapiąc ciężkie oddechy, mając ochotę stąd zniknąć - tylko nie byłeś w stanie się skupić na tyle, by przywołać w pamięci obraz jakiegokolwiek bezpiecznego miejsca, któremu mógłby chociaż trochę zaufać... Wtedy rozniósł się wokół zapach krwi, już nie tylko krwi Karin - Twojej krwi. Koszula została rozpruta, materiał szybko nasiąkał szlachetną krwią, sprawiając, że opadłeś na kolanach, nie mając siły utrzymywać się na nogach jak z waty. Nie potrafiłeś się poruszyć, walczyć z tym - wygrała... A teraz parzące srebro dotykało skóry na twojej szyi, zagłębiając się coraz bardziej, i bardziej, i bardziej...
Cisza.
Wizje ustąpiły, krew upływała ze słabnącego ciała, oparzenie od znienawidzonego metalu, którym próbowałem zwalczać swoich krewnych, piekło, zapewniając cię, że nadal żyjesz - to miał być koniec, ale nim nie jest... Gdzie Karin, czemu uciekła..? Słyszysz? Ktoś tutaj biegnie, ktoś się zbliża... Kto to? Po co tutaj przyszedł? Pewnie Wschodzący... Szlak by ich wziął... Tylko że... teraz... teraz nie możesz jeszcze umrzeć... Jeszcze jest tyle rzeczy do zrobienia, tyle tajemnic do wyjawienia ludziom...
Coś do ciebie mówiła... Teraz jakoś nie mogłeś jej dosłyszeć, wszystkie twoje zmysły ogłupiały od głosu, którego siły użyła na tobie jedna z Wampirzej Rady - trzeba ją zabić... teraz, dopóki jest osłabiona... Dlaczego ta wojowniczka za nią nie goni..? Przecież jej obowiązkiem jest polowanie na takich... I czemu cię nie zabija..? Już wie, rozumie..? Teraz będą jakieś straszne przesłuchania..?
Krew... Potrzebujesz krwi... Ona ma krew... Jej szyja...
Zamknąłeś oczy, starając się przestać oddychać, by nie czuć jej zapachu, wyciszyć się, zająć myśli, rozbiegane, oszalałe, by nie słyszeć szumu jej krwi.
Powrót do góry Go down
Campbell Alexander
Wojowniczka
avatar

Liczba postów : 24
Dołączył/a : 07/09/2013
Skąd : Manchester

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Sob Wrz 21, 2013 10:35 pm

W ciszy przyglądała się mu, śledząc wzrokiem każdy najmniejszy ruch. Z każdą sekundą przebytą w tej pozycji wręcz wyczuwała jak z wampira ucieka cała energia życiowa, powoli zostawiając go z pustymi rękami. Zdając sobie sprawę, iż nie mają za dużo czasu, bez oczekiwania na pozwolenie złapała jego dłoń pociągając ją w swoją stronę po czym blokując dopływ krwi na przedramieniu, bez zbędnego ględzenia przeprowadziła mały zastrzyk przeciwbólowy, nawet jeśli się jej wyrywał, to właśnie ona była w pełni sił, co było jednoznaczne z tym, ze to ona wygrała. Zanim jednak wstała i ruszyła się, wyciągnęła jeszcze jedną, małą rzecz ze swojej walizki, mianowicie mała, przeźroczystą torebeczkę wypełnioną rubinowym płynem, krwią, mówiąc prosto z mostu. Bez wahania podała mu ją niczym nagrodę za zastrzyk dla małego dziecka, podniosłą się z kolan wtórnie kodując walizkę.
-Jesteś gotowy? Czy możemy już ruszać?- zapytała poprawiając swój ekwipunek zawieszony na niej niczym ozdoby na choince, tylko w takich chwilach można było zdać sobie sprawę ile to świństwo waży. Pomimo tego, iż zdawała sobie sprawę ze stanu w jakim obecnie się znajduje wciąż bacznie obserwowała każde jego posunięcie.
Powrót do góry Go down
Laum Rökkur
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 26
Dołączył/a : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Nie Wrz 22, 2013 8:56 am

Wampir nie może się wykrwawić? Tss, jasne, byłoby zbyt pięknie, zbyt... prosto. Problem w tym, że wampiry jak najbardziej były podatne na złamania i wykrwawienia, w dodatku ich skóra była o wiele bardziej delikatna niż ludzka i nie mieli naturalnego systemu gojenia ran. Taki pech. Siła w zamian za oznakę jakiejś słabości, każdy drapieżnik musi tak mieć, żeby zachować jaką równowagę w naturze. Z każdą chwilą świadomość coraz bardziej mu odlatywała, co ciągle nie pozwalało się pozbierać po mentalnym ataku Karin na jego jaźń. Pozostawał utkwiony na cienkiej linii granicy istnienia i nie istnienia.
Dopiero zbawczy zastrzyk środka przeciwbólowego pozwolił na skupienie myśli, gdy stopniowo przestał przyćmiewać je ból - rządziło tobą pragnienie, instynktowna potrzebna zdobycia krwi, żeby dać ranom szanse na uzdrowienie - zresztą i tak zbyt dawno nie jadłeś... A to źle... Poddawałeś się Campbell w zasadzie bezwolnie, jak szmaciana lalka; nie to, że nie miałeś własnej woli, czy też własnego rozumu, żeby zabrać głos w sprawie tego, co ona mówi, czy robi, po prostu w takim stanie nie byłeś w stanie popisać się jakimkolwiek rozsądkiem.
Sięgnąłeś ręką po torebeczkę, przez nienaturalnie złote tęczówki przeszedł błysk nagłego ożywienia, na który pozwalało ciało, aby zdobyć niezbędny do przeżycia element. Wbiłeś łapczywie kły w opakowanie, zamykając oczy, aż dłonie ci drżały - jakie to obrzydliwe... Jakie paskudne i pierwotne... Jakie... żałosne...
Wypiłeś wszystko szybko, zanim dobrze zdążyłeś nacieszyć się smakiem. Nie mogłeś oszukiwać tego, kim jesteś - a jesteś krwiopijcem, paskudnym elementem zupełnie zbędnym dla tego świata, oto prawda. Tylko już niedługo, niech tylko ludziom uda się opanować Sztucznych, wtedy wszystkich można będzie zniszczyć... I będziesz mógł wreszcie odejść w pokoju.
Uniosłeś spojrzenie na ognistowłosą niewiastę, chwilę jej się przypatrując w milczeniu i nie odpowiadając od razu, uświadamiając, w jak wielkiej dupie skończyłeś, a ledwo zacząłeś działać - przypadek..! To wszystko dzieło pierdolonego przypadku, los tak chciał, byś miał tym razem pecha... Najzwyczajniejszego w świecie pecha... No ale mówi się, że nic nie dzieje się dwa razy tak samo.
- To była Karin Sang z Rady Starszych, władających wampirza społecznością. - Podniosłeś się ciężko, łapiąc swoją katanę zabarwioną jej krwią, wycierając stal o rąbek i tak zniszczonej koszuli. - Dziękuję ci, ale to zły pomysł, żebym z tobą gdziekolwiek szedł. Prawdopodobnie skupią teraz na mnie większą część sił, spróbuję ich zająć sobą... Stwórzcie wreszcie tych super-Sztucznych z krwi Nailaha. Siedziba Wschodzących jest aktualnie najbezpieczniejszym miejscem na ziemi.
Powrót do góry Go down
Campbell Alexander
Wojowniczka
avatar

Liczba postów : 24
Dołączył/a : 07/09/2013
Skąd : Manchester

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Pon Wrz 23, 2013 3:58 pm

Campbell skrzywiła się lekko w grymasie wysłuchując zdania wampira, jak widać nie była aż tak dobrą aktorką aby poszedł z nią, lub zwyczajnie po raz kolejny jej pech przejął władzę nad jej szczęściem. Oprzytomniała na chwilę gdy ten zaczął mówić o wampirzycy z rudymi włosami, to pewnie dlatego uciekła niż rzuciła się na nią, w każdym razie tych czerwonych kudłów na pewno jej nie wybaczy. Westchnęła ciężko rozważając w umyśle następne posunięcia, miała wrócić z nim, a nie bez niego, dodatkowo poświeciła już za dużo czasu w tym samym miejscu, równie dobrze mogła już biegnąć z pomocą do doktor, ale oczywiście bez namysłu pobiegła w przeciwną stronę. Miała wielką ochotę zatrzymać czas, pomimo tego, iż było to niemożliwe, aby na spokojnie przemyśleć całą sytuację, niestety pewnie i tak z tego by nic nie wyszło- zawsze jest ta część, która się zmieni, a wtedy cały plan na nic. Wzięła głęboki wdech łapiąc w rękę walizkę, utkwiła spojrzenie w Kruku zabierając głos.
- Jesteś moim dłużnikiem- rzekła lustrując go spojrzeniem, po chwili na jej twarz wkradł się delikatny uśmiech. -Nie zapomnij zwrócić mi tego woreczka- po tych słowach obróciła się po czym wyszła kierując się w odpowiednią stronę.

Zt
Powrót do góry Go down
Laum Rökkur
Wygnaniec
avatar

Liczba postów : 26
Dołączył/a : 13/09/2013

PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   Pon Wrz 23, 2013 5:48 pm

Skinął głową, lekko - środek przeciwbólowy działał coraz mocniej, co przypominało o tym, że powinieneś wrócić do tymczasowego schronienia i odpocząć, żeby móc zaraz uciekać ile sił - kwestią czasu było, kiedy wszystkie wampiry dowiedzą się o tym, że wróciłeś i że znowu czaisz się na ich głowy.
Nie czekałeś nawet, aż dobrze odejdzie - po prostu zniknąłeś z miejsca zdarzenia, mając nadzieję, że zbyt wiele niepowołanych istot nie widziało twojej twarzy.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Knajpa "Upadły Anioł"   

Powrót do góry Go down
 
Knajpa "Upadły Anioł"
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» KALONA - DEMON PRZEDWIECZNY
» Rybacka Knajpa
» Król Azylu, anioł czy demon - gra minki
» Gospoda pod Świńskim Łbem
» Posąg Anioła

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarny Blask :: Tam, gdzie odbywa się maskarada... :: Sorresia :: Pierścień Ciszy-
Skocz do: