Gdy kurtyna Mroku zapada, zaczynamy Maskaradę...
 
IndeksCalendarFAQRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Budynek Kongresowy

Go down 
AutorWiadomość
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Budynek Kongresowy   Sob Wrz 28, 2013 2:33 pm

Stary, jakby pałacyk, oczywiście administracyjny budynek, w którym rezydują najważniejsze szychy całego tego bagna ze świata ludzi. W środku widać, że przebywają tutaj osoby bogate, jest wiele sal zebraniowych, jak i prywatnych gabinetów - szyk i klasa miesza się tutaj z gustownymi wstawkami nowoczesności.

* * *

Zły..? Tak, chyba można było powiedzieć, że wewnętrznie był zły, kiedy wysiadał z czarnej limuzyny, która podjechała pod dobrze strzeżony budynek, otoczony całą bandą dobrze ubranych istot wiadomego pochodzenia, wiadomej klasy, w garniturach, spokojnych, wyważonych, gotowych na każdy fałszywy ruch od strony ludzi... Cóż z tego, że Król cenił sobie niezależność ponad wszystko, skoro w pewnych sprawach po prostu trzeba było iść na ustępstwa i wreszcie pogodzić dziecięcą naturę z tym, że było się w dorosłym życiu, mimo iż styl bycia Nailaha czasami poddawał to w zwątpienie, zwłaszcza tych, którzy już bliżej go poznali, poznali jego mentalność bycia niezwyciężonym panem piaskownicy, której jej bronił będzie do ostatniej kropli krwi, zwłaszcza, że na jej terenie bawiła się razem z nim jego ukochana. Biada tym, którzy się sprzeciwią.
Biada tym, którzy muszą prowadzić polityczne rozgrywki z tym oto czarnowłosym wampirem, który w blasku zachodzącego za chmurami słońca ściągnął z dwukolorowych ocząt, jednego szkarłatnego, drugiego niby zamrożonego tafli jeziora, wpatrując w ładny budyneczek, w którym to ludzie się urządzili. To właśnie tutaj, właśnie na tą godzinę umówił się z bardzo konkretnym człowiekiem z którym zamierzał wyjaśnić kawa na ławie parę spraw... Avenity była teraz zajęta czymś innym, a on nie zamierzał próżnować, gdy już się wybiegał bezsensownie po miastach, szukając panny Kay bezowocnie - wsiąkła jak woda w papier, zwłaszcza, że nie znał jej nazwiska, ani imienia. Miał tylko jeden, maleńki trop: "Menny". Zresztą to nie istotne, tym małym faktem zajmie się potem - teraz musiał postawić jasne i klarowne remedium temu, co to niby miał służyć za łącznik między wampirzym a ludzkim światem - bardzo rzadko świat widział, by sama Rada fatygowała się do ludzi, by coś ustalić, jeszcze rzadziej by robiła to sama Królewska Para, zaś żeby to Sahir robił..? Wszyscy wszak wiedzieli, że jest urodzonym wojownikiem, nie politykiem - na szczęście to nie czyniło z niego kompletnego bezmózga.
Gładkim, lekkim krokiem przemierzyli brukowany podjazd, wchodząc na parę schodków - czekała już na nich odpowiednia pani (i bardzo dobrze) by do osoby kompetentnej poprowadzić - było jasne, kim są. Ludzie odsuwali się, patrząc na tą grupę z przestrachem, tutaj twarz Nailaha była aż za dobrze rozpoznawalna, zaś zimny gniew w jego oczach - on nie mógł wróżyć niczego dobrego.
- Proszę pana, Król Wampirów, Sahir Nailah, przyszedł do pana. - Odezwała się kobieta, wsuwając do pokoju, w ktorym Dom urzędował za czasu pracy, oznajmiając, kto już czeka - on rzeczywiście stał wyjątkowo grzecznie i wytrwale i czekał. Już za jedno głupstwo siostra cię ukarała, nie chciałeś być karanym za następne. I kiedy cię zapowiedziała, usunęła się na bok, otwierając drzwi i przepuszczając cię - za tobą sunęły nieme cienie, śmiertelnie niebezpieczne cienie, warto dodać.
- Dzień dobry. - Oznajmiłeś niechętnie na wstępie.
Powrót do góry Go down
Dom
Spec od kontaktów z wampirami
avatar

Liczba postów : 6
Dołączył/a : 21/09/2013
Age : 58
Skąd : Szkocja

PisanieTemat: Re: Budynek Kongresowy   Sob Wrz 28, 2013 3:48 pm

Biuro, jeżeli takim słowem da się nazwać ten dość skromnie urządzony pokój spotkań. To chyba jedynie dlatego iż na środku stał ów mebel, ponieważ reszta nie przypominała siedziby wysoko postawionej osoby politycznie, lecz kogoś kto z rana zdziera struny głosowe na apelu porannym zaś wieczorową porą opija ilości alkoholu godne średniowiecznym czasom. Ściany były pomalowane na szaro, wręcz grafitowy kolor, który to wcale nie miał pomóc zakamuflować odbarwienia od palonego tytoniu. Podłoga była usłana dość tanią zieloną wykładziną, z wieloma wypalonymi dziurkami i gdzieniegdzie widocznymi czarnymi odbarwieniami. Oprócz wcześniej wymienionego biurka, można dodać do kompletu dwa krzesła stojące po obu stronach mebla, o dziwo dębowego, dość sporą komodą, za której szklanymi drzwiczkami stały różnorodne alkohole. Oh jedyną dekoracją stanowiło malowidło byłego rywala do stołka na którym teraz urzęduje Dom. Zostało ono zrobione przed rozmową wyborczą dwóch mężczyzn, gdyż teraźniejsza gęba pana "rywala" nie może się już wyszczerzyć pełnego uśmiechu. W polityce wszystkie chwyty dozwolone, tak mu mówiono, a że jest dość bezpośrednią osobą, to się do tego przystosował.
Co do samego Dom Dom'a, stał on plecami do jedynych drzwi do tego pokoju i spoglądał spokojnie przez okno, miał dość dobry widok na główne wejście i domyślił się czego się ma spodziewać. Trzymając w ustach dopalone cygaro, wyjął je z ust i strząchnął przez nieoszklony otwór w ścianie.
Były weteran nie był bogato ubrany, nie wyglądał elegancko jak jego goście, gdyż nigdy nie widział w tym żadnego praktycznego zastosowania. Mężczyzna ubrany w bojowy mundur własnego projektu, nowoczesne, kuloodporne materiały były dodatkowo wzmocnione stalą, za co każdy mu mówił że jest to coś przestarzałego i tylko dodawało ciężaru. Lecz nie chętnie przyznawali także że dodawało to efektu, ludzie mają skłonność to strachu przeciw czemuś większemu od siebie i wyglądającemu jak stu kilogramowa maszyna do zabijania. Okutymi, bojowymi butami, które bez problemu osłaniały mu nogę aż po kolano, odwrócił się do kogoś, czegoś co mogło odmienić los ludzkości każdym pierdnięciem. Wspomnieć trzeba że wieszak na ubrania był obciążony do możliwości różnego rodzaju uzbrojeniem, także ściany były zasypane żelastwem. Od morgensternów, halabard, pałaszów, mieczy oburęcznych po pistolety, strzelby, karabiny małe i takie które powinny siedzieć na wozach opancerzonych a nie na ścianach biur. Nawet jeżeli miało by to wywołać jakikolwiek skandal, Dominik miał pod prawą pachą rewolwer dużego kalibru, jego prawa dłoń była osłonięta grubą rękawicą ze stalowymi ćwiekami zaś do pasa miał przymocowany szkocki pałasz z dość ładnie wykonany jelec. Gdy spojrzał trzem istotom w o oczy, jego krew wpierw się zmroziła, na mordzie pojawił mu się charakterystyczny uśmiech, który to zawsze się pojawiał chwilę przed tym jak zaczęły się strzelaniny, rozróby czy też epickie eksplozje. Nie, wzrok Dominika nie powędrował w podłogę jak większości jego współplemieńców, nie ma on czasu na tego typu pochlebstwa dla pana wampira, oh nie. W tym pokoju ma być prowadzony interes... znaczy się ważne polityczne decyzje, zatem nie ma tutaj miejsca na słabości.
- Lepsza była by noc, nieprawdaż? Witam w moich, progach. - Pierwsze wrażenie zawsze jest ważne, więc nie tracąc czasu ukłonił lekko głowę, by oddać nieco szacunku o wiele starszemu.. chyba mężczyźnie... chyba.
- Zatem alkoholu? Tytoniu? Amfet..ah! Niestety będziemy musieli jakoś sobie poradzić bez krwistych napitków, o ile dałbym wiele by pozbyć się mojej sekretarki, nie było by to za bardzo humanita... ehh, jebać to. Propozycja jest prosta. "Czystej" ludzkiej krwi jest coraz mniej, choć czarny rynek rozkwita, doszedłem do wniosku że najlepszym rozwiązaniem dla obu stron było by założenie "fabryk" które miały by to zaspokajać, przynajmniej w pewnym stopniu zapotrzebowanie na "produkt" przez Was wymagany. Zarazem pomogło by to przywrócić nieco "surowca" i "siły roboczej" ludzkiej, gdybyśmy to mogli nieco zmniejszyć wrogość wampirzej rasy. Co jak co, wam chyba także zależy na tym surowcu, zaś jak zabraknie go...Jezu Chryste. Jak w jakiś sposób obraziłem, proszę mi wybaczyć, jestem dość.. prostą osobą. Pakt o nieagresji i surowe kary osobistościom łamiącą to prawo powinny być pierwszym stopniem do lepszej przyszłości. O, tak? - Czując że język mu o mało co nie zwiędnął, mężczyzna nalał szkockiej do dwóch szklanek i biorąc jedną do ust wypił całą zawartość jednym łykiem. Ostatni drink przed śmiercią, hah!
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Budynek Kongresowy   Sob Wrz 28, 2013 4:22 pm

Ci ochroniarze (ochroniarz jak ochroniarz, lepiej to nazwać maszynkami do zabijania, pięknie wyrzeźbione wampiry o stalowych mięśniach, chowające w zanadrzu bogowie wiedzą jakie zdolności magiczne, mające przy sobie cholera wie jaką broń poukrywaną pod tymi kapotkami...) swoją drogą - Sahir natomiast zupełnie swoją - idealnie byłoby tutaj porównać to, jak pan Dom wyglądał przy wszystkich swoich współpracowników chodzących w garniakach... Otóż czarnowłosy na sobie garnituru wcale nie miał, skądże znowu, w życiu by się nie dał wcisnąć w coś tak jego zdaniem niewygodnego i ograniczającego ruchy, co takie drogie w dodatku jest i nie wiadomo, po co to kupować, no i wyglądałby jak czub... Nie, to zupełnie nie ta bajka - otóż król krwiopijców nosił się po swojemu, idąc od dołu przywdziewając czarne trampki, wygodne, czarne dżinsy, tegoż samego koloru t-shirt i na to jeszcze płaszcz, z materiału - pogoda na dworze średnio dopisywała z temperaturą, mimo słoneczka przyświecającego, więc jak najbardziej się on nadawał do przywdziania, sięgający kostek, z rozcięciem z tyłu dla ułatwienia choćby ewentualnego chodzenia, nie wspominając o bieganiu. Rzadko kiedy go zakładał, ale dziś nie przewidywał ruszania na polowanie, zresztą Avenity lubiła przestrzegania minimalnych manier, wpajając ci je do głowy... Chociaż wcale bym się nie zdziwił, gdybyś przyszedł tutaj prosto po bieganinie z lasu, jeszcze z liśćmi zaplątanymi w nierówno przycięte, ułożone w twórczym nieładzie włosy, których poskramiać nawet nie próbowałeś. A niby po co?
Skrzywiłeś się lekko, słysząc wzmiankę o słońcu, nie dlatego, że ci rzeczywiście przeszkadzało - wszak w odpowiedzi na pytanie wzruszyłeś jeno ramionami, nie dając jej jednoznacznej i konkretnej - zawsze mało mówiłeś, mowa ludzka nie potrafiła wszak dla ciebie oddać wszystkiego, co byś do przekazania miał, dlatego irytowała w pewien sposób.
Niedbale uniosłeś dłoń, przystawiając ją do czoła na krótki moment, by zaraz opuścić znowu, już znajdując się w pomieszczeniu, już za zamkniętymi drzwiami - kilka spraw zaległych tutaj było do obgadania, więc pewnie nie uda ci się objaśnić, czego chcesz i wyjść tak w przeciągu następnych dwóch minut, a w sumie nigdy nie czułeś się okej w towarzystwie kogoś, z kim trzeba mówić o polityce w jakimkolwiek wydaniu...
Natomiast ten gość... Ten gość był jakiś dziwny. Inny. Mówił, mówił, mówił - w sumie pierwszy raz go na oczy widziałeś, jeszcze z tym przedstawicielem kontaktów się nie spotkałeś, a on, no jakbyście się znali od dawna. Bez tych wszystkich specyficznych gadek, jakie w urzędach mają, których pojąć nie potrafisz i które zawsze cię do szału doprowadzają...
Aż cię zszokowało. Jak stałeś w miejscu, tak o krok się dalej nie ruszyłeś, oniemiały, próbując powolutku przemielić słowa wystrzelone jak z karabinu maszynowego, niestety mózg zawsze różnie reagował, zaś do takich przemów nie przywykł...
Rozchyliłeś wargi, lekko unosząc podróbek - przynajmniej złość wyparowała, zastąpiona próbą zrozumienia wszystkiego dokładnie.
- Wojna dopiero możesz zostać wypowiedziana. - Odezwałeś się w końcu, podchodząc do stolika, który dzielił Ciebie od Niego. - Prawdziwa wojna, w której już nie będziemy dla was tacy uprzejmi. Możecie podziękować za to Wschodzącemu Słońcu, które ze mną zadarło. - Syknąłeś, a te niebezpieczne, zdradliwe iskry drapieżnika w oczach powracały, symbolizując nic innego jak... gniew. - Jedna z laborantek nazywająca siebie "Menny" zaatakowała mnie i zabrała część mojej własności. - Oparłeś dłonie na kancie, niemal przebijając blat pazurami. - Jeżeli czegoś nie zrobicie i w czasie trzech dni od teraz nie dostarczycie mi jej razem z tą własnością, zostaniecie zwierzyną łowną zmienioną na hodowlaną. Staraliśmy się z siostrą przymykać oczy na to, co Wschodzące Słońce robi, pilnować wampirów, żebyście mogli żyć, ale to już przesada! - Obnażyłeś kły, fukając na mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Dom
Spec od kontaktów z wampirami
avatar

Liczba postów : 6
Dołączył/a : 21/09/2013
Age : 58
Skąd : Szkocja

PisanieTemat: Re: Budynek Kongresowy   Sob Wrz 28, 2013 4:45 pm

Słuchając Króla, mężczyzna postanowił pić z butelki, oczywiście musiał dowiadywać się o wszystkim od osób trzeci... zaraz, to będzie od źródła! Znaczy się, musiał się dowiadywać ostatni o wszystkim, mieląc słowa wampira upił z gwinta kolejnego łyka.
- Wschodzące Słońca.. - Burknął pod nosem niczym, kwasząc się niczym po wypuszczeniu odrażającego cichacza. Przy okazji ugryzł się w język. Kurwa! Wojny jeszcze nie ma! Lepiej schować plany kontrataku do szufladki zanim jegomość je dostrzeże. Czując że zmrożenie krwi powoli ustępowało poprzez upojenie alkoholowe i temperament, mężczyzna grzecznie wyczekał aż to wampir se fukną.
- Ehhh, widzi pan, władc... problem ze Słońcami jest taki, to nic innego jak wściekły pies co uszedł z kagańca, i tylko nieustannie przedłuża to termin uśpienia tego wynaturzenia. A jebani konserwatyści chronią ich pod kloszem pieprząc coś o historii, tradycji i innych ceregielach co napędzają pradawne umysły do orgazm.. oh bez obrazy. I zaraz? Jakie kurw.. przymykanie oczu? Kiedy to się stało? Trzeba było od razu do mnie walić, a wyrwę paru skurwysynom kończyny i dotrę do źródła tego.. oh, bez obrazy. Trzy dni? -Zamilkł naglę by się nieco ogarnąć.
- Musisz wybaczyć, ale ostatnim razem jak wchodziłem to nie było tam nic na temat biura rzeczy zgubionych. Tfu! Kradzież? Hah! - Nie czekając na reakcję wampira wyciągnął z szufladki biurka pismo i zaczął na nim bazgrać.
- Kradzież... cenne było to to? Ważne rozumiem? Relikt? Głowy się posypią, oh jezu tylko żeby dostać zezwolenie na nadzór tej jebanej sekty. - Jego morda uśmiechnęła się złowieszczo, przez dość długotrwały pobyt z wampirzymi ludkami, Dom Dom przyzwyczaił się do ich dość agresywnego zachowania, problemów z temperamentem i częstego szczerzenia kłów. Dlatego też nawet nie mrugnął gdy to Sahir na niego syknął. Wtedy to go trafiło jak bezpośrednie trafienie granatnikiem RPG i odkładając pismo, z bardzo poważnym tonem zwrócił się ponownie do wampira.
- Sprawa pisemna za długo zajmie.. 3 dni powiadasz? Zanim to pismo przejdzie przez administracje będziemy już w połowie konfliktu między rasowego. - Drapiąc się po brodzie mężczyzna zanurzył się w przemyśleniach, jak by to tutaj uprościć i kogo okaleczyć wpierw by jak najszybciej dość do sedna sprawy.
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Budynek Kongresowy   Sob Wrz 28, 2013 5:32 pm

CO do tego się całkowicie zgadzali akurat, a objawieniem tego było opuszczenie przez Sahira warg i zmrużenie oczu, kiedy się pijącemu człowiekowi przypatrywał - nie lubił alkoholu, zatruwał organizm i plątał myśli, potem nie można się było stosownie pozbierać i wychodził ze wszystkiego taki misz-masz... Albo się zasypiało szybciej, niż się zauważało, a wcześniej peplało jakieś niestworzone rzeczy... Miał ten sam instynkt uprzedzający go przed trunkami co zwierzęta, a ponieważ było mu do nich blisko, to nie dziwne, że i pewne cechy się przenikały.
No tak, u ludzi to przecież nie było takie proste, jak u was, zapomniałeś? Tutaj było tysiące rzeczy, które trzeba ustalić, o które trzeba zadbać, jakieś niepotrzebne papierki, które tylko marnują drzewa - ale dobrze, niech no se mają własną politykę i jakieś dziwaczne systemy, okej, naprawdę - tylko że Nailahowi wyjątkowo teraz zależało na czasie - naglił go on, i to bardzo go naglił... W końcu nie miał pojęcia, co się z tymi próbkami krwi dzieje, czy czasem już czegoś potwornego nie stworzyli Wschodzący, czy może już to robią, a może Menny w ogóle ich jeszcze nie oddała? Tyle nie wiadomych, tyle niepewnych... A on potrzebował samych pewnych, i to tutaj i teraz! Najlepiej od zaraz, ot co... Chociaż, no proszę was, mimo wszystko Nailah był bardzo cierpliwą istotą... tylko że teraz dodatkowo szarpały go niemiłosiernie nerwy.
Prychnąłeś więc, odsuwając się od biurka szybkim, zdecydowanym ruchem - cud, że mebel nie wylądował na drugim końcu sali. To nie było w końcu tak, ze byłeś dzika bestią, która nie potrafiła nad sobą panować.
- Liczy się czas, każda minuta... Zależy mi tylko na jednej osobie. Powiedzmy, że to, co mi ukradła, to coś w rodzaju reliktu. Świętość dla wampirów. - Krew wampira czystej krwi z najwyższej półki, a jakże. - Dam ci jej rysopis. Powiem, gdzie wcześniej mieszkała. Chyba nie powinno być tak trudno ją ściągnąć wtedy..? - Na wpół pytanie, na wpół stwierdzenie wylazło z jego ust, dając dowód na to, że wcale nie jest tego taki pewien. Wszak Wschodzący mogli mieć oddzielne archiwa. - Potem zamierzamy się rozprawić ze Słonecznymi na dobre, a przynajmniej skrócić im smycze. Jednak z tym nie będzie się nam tak śpieszyć... wojna wydana Wschodzącym nie musi być wojną wydaną wtedy ludziom.
Powrót do góry Go down
Dom
Spec od kontaktów z wampirami
avatar

Liczba postów : 6
Dołączył/a : 21/09/2013
Age : 58
Skąd : Szkocja

PisanieTemat: Re: Budynek Kongresowy   Sob Wrz 28, 2013 5:51 pm

No! Wreszcie jakieś konkrety ale zaraz, coś tutaj śmierdziało zgniłym dorszem.
- Wróg mojego wroga to mój przyjaciel, miewali mówić. Skoro mamy, powiedzmy, przybliżony wspólny cel... co jak co lecz wygryzienie Słońc z rządu nie ujdzie bez przewrotu. Niech mnie, co ja plecie... oficjalne rozwiązanie sprawy zajmie zbyt długo.. znając tych śmierdzieli ze stołków może się to ciągnąć miesiącami. Tak, tak, wiem, czas to pieniądz ale musimy coś sobie wyjaśnić Panie Sahirze? CO. TO. JEST? - Jego ton nieco podniósł się, stara się wydobyć to z wampira możliwe że po raz drugi, lecz jeżeli ma zwrócić coś, przydało by się wiedzieć co to kurwa jest. Koń? Broń? Grająca szkatułka?
- Może inaczej, zagrajmy z otwartymi kartami, Pan mi powie czego Pan chce, ja Panu przyrzeknę że osobiście się zajmę tą sprawą... w mniej lub bardziej legalny sposób. Jak to mówią? Jeżeli chcesz coś zrobić dobrze, zrób to sam. Po za tym dawne zamieszkanie złodzieja raczej na dużo się nie zda, będzie to zimny trop, no chyba że ta paniusia miała więcej szczęścia niżeli oleju w głowie z tym numerem. - W tym momencie zarechotał śmiechem, co jak co ale kradzież wampirom to nie lada wyczyn.
- Do sedna z tym! Co to jest? Chcesz ją martwą, żywą, w przejściowym stanie? Wybacz ale nie lubię pieprzenia od rzeczy i przyrzekaniem sobie dobrego jutra skoro nawet dzisiejszego dnia ocenić nie jest nam dane. Więc? - Podpierając się biurka czekał, teraz dokładnie wiedział o co się rozchodzi i zauważył szansę załatwienia dwóch pieczeni na jednym ogniu. Zmniejszenie napięcia miedzy-rasowego i dorwanie sojusznika przeciwko Fałszywym Słońcom. Oh teraz tylko to dobrze rozegrać.
- Ah i przepraszam Ciebie wielmożny Panie... lecz czy mógłbyś.. zaopiekować się moją sekretarką? Wiem że może być to zbyt wiele na pierwsze spotkanie lecz, cóż, siedzi w kieszeni rządu i nie chciałbym mieć nieco kłód pod nogami na start z tą jakże delikatną sprawą? Innymi słowy przyjmij ją jako mój prezent i wyrazy szacunku? - Niech go szlag i tą całą szopkę z rządem, jebańce od razu rzucą się na niego jak na łatwą zdobycz gdy usłyszą od kogokolwiek o temacie jaki został tu poruszony. A od dawna wiedział że ta picza nasłuchuje każdej jego rozmowy.
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Budynek Kongresowy   Sob Wrz 28, 2013 6:48 pm

Hmm... Bardzo dziwny ten facet jest, naprawdę, człowiek, a mówi jak wampir... Jeszcze nie słyszał żeby ktoś z rządu w taki sposób się wypowiadał na temat tej organizacji, nie żeby wiele słyszał... Ale wiedział. Z opowiadań siostry, czasami kiedy Rada obradzała się wokół okrągłego stołu, próbując ustalić jakieś nowe pierdoły - przewijało się wtedy z ust do ust bardzo wiele informacji, zawsze były one niezmiernie cenne i byłeś tego świadom, wszak nie jesteś pół mózgiem.
I nie ciągnęło by się to miesiącami, jeśli by rząd wyraził na to zgodę... Tylko problem z tym, że tak chętnie nie wyrazi, uważając Słońce za swoją ostatnią deskę ratunku - Królewska Para pozwalała im w to wierzyć, bo nie stanowili jakiegoś szczególnego zagrożenia. Do tej pory. Miało się to zmienić.
- To moja krew. Wschodzące Słońce zdobyło i sprofanowało moją krew. - Mięśnie wyraźnie się napięły Władcy Dzieci Nocy, tęczówki zalały czystą czerwienią, teraz oba, już sygnalizują niebezpieczeństwo na granicy opanowania i furii, mogącej mieć krytyczny wpływ na dalszy przebieg sytuacji - bynajmniej tak by było przy niższych rangach, u wampirów stopniem A nie było jeszcze pewnych rzeczy oprócz tego, że nazywano je arystokracją i że inni krwiopijcy się ich obawiali.
- Chcę ją żywą. - Nie wahałeś się nawet przez moment, przez furię wszak przemówiło pewne drgnienie, mówiące, że chcesz ją zobaczyć i że rozpłatasz gardło temu, kto ją skrzywdził. tylko że ona na to zasłużyła. Zasłużyła jedynie na śmierć. - Przekaż swoim przełożonym, że mogą wybrać albo społeczeństwo, albo Wschodzące Słońce. Nie będę zbyt długo czekał na ich odpowiedź.
Co jeśli to jakiś trik? Co jeśli ten mężczyzna nie był szczery? To chyba jakoś za łatwo wszystko szło... Ale gdyby coś się działo nie tak, jak to się przewidzi, przysłać będzie w wyższe kręgi władzy wampiry zdolne czytać w umysłach, wtedy wszystko się wyklaruje, chociaż było to już dość radykalne posunięcie.
Skinąłeś głową, zgadzając się na ostatnie - dodatkowa para oczu w postaci ghula w tym biurze nie zaszkodzi, co prawda ty jej nie weźmiesz, ale jeden z twoich ochroniarzy - a i owszem. Tobie frajdę sprawiało polowanie, bo bez całej tej misternej otoczki chyba już wolałeś się nie pożywiać.
- Dziwi mnie twoja chęć pozbycia się Wschodzących... Jaki masz w tym interes? - Wszystko pięknie, że nie chciał wojny z krwiopijcami, jasne, to jest w pełni uzasadnione i zrozumiałe, ale jak na twoje oko, o ile za kiepskie nie jest, to on ma w tym albo ukryty cel, albo robi to też z pobudek osobistych. Albo łże jak pies i zastawia wokół ciebie sidła.
Powrót do góry Go down
Dom
Spec od kontaktów z wampirami
avatar

Liczba postów : 6
Dołączył/a : 21/09/2013
Age : 58
Skąd : Szkocja

PisanieTemat: Re: Budynek Kongresowy   Sob Wrz 28, 2013 7:10 pm

Zimny pod oblał plecy Doma, rzadko wiedział kiedy ugryźć się w język lecz teraz dostał dość dobry powód, jeden fałszywy ruch i może nie zdąży wypełnić tego podania o emeryturę. Lecz zarazem wszystko zaczęło się układać w jasny obrazek. Wampirza krew i to nie byle jaka. Ma być żywa, ah zemsta jest czymś rdzennym, kto by sobie nie odmówił takiego kąska.
- Na razie rząd zostawię w spokoju i tak mają za dużo rzeczy do wybierania. - Mówiąc prychną pod nosem na znany tylko przez siebie żart.
- Po za tym. Kto mówi że jest Ci.. NAM potrzebna zgoda by cokolwiek z nimi zrobić? Oh to tylko więcej fatygi na oficjalnym piśmie. - Machając dłonią, niczym by to odstraszał muchę dodał jak bardzo go interesują administracyjne zmazy.
- Cel? Boże?! Jak to co? Pokój na świecie Muehahaha! - Zaśmiał się szczerym śmiechem, co jak co ale ma to w sobie sporo prawdy. - Oczywiście poprzez pokojową ścieżkę z rasą wampirzą. - W tym momencie oczy mężczyzny się zalśniły jak dla pakistańskiemu handlarzowi. Pokojowo lub też i nie, w cale by się nie zdziwił gdyby ta druga odpowiedź bardziej przypasowała dla pana wampira.
- Panie Sahirze.. powiedzmy sobie szczerze, nie wiem jak to dokładnie jest w hierarchii wampirzej, muszę przyznać że gdy mnie Edukowano do tej roli zlałem całość, człowiek nie może pojąć tego do tego stopnia by i tak nie obrazić czcigodnych, więc po co tracić czas. Do sedna, nikt nie lubi mieć nad sobą watahę stęchłych dziadów co by to tylko się podniecali co to za chwała była kiedyś, a co to za syf nastał teraz. Szczerze mówiąc samo istnienie Słońc jest dla mnie zagadką. Powinni oni przestać istnieć dziesiątki, setki lat temu. Bez obrazy, ale czemu nie pozbyliście się ich wcześni... oh moja niewyparzona morda. Pewnie mieliście ważny powód dla tego lecz.. cóż, nie ważne. Dlaczego sprzeciwiam się Słońcom? Brak wyboru sprawia że stają się wymarłym gatunkiem, a z nimi niestety może wymrzeć ludzkość. Musimy niestety dojść do porozumienia... że jak dojdzie do wojny... obie strony na tym stracą. Małą ilość ludzi jeszcze bardziej poderżniecie i zastanawiam się czym się wykarmicie? Ale to tylko takie moje myślunkowanie. Powiedzmy że widzę nową erę, gdzie wampir z człowiekiem będzie mógł koegzystować. No albo przynajmniej postaramy się zginąć z mieczem w dłoni ha! - Mówiąc tak wzniósł toast, za przyszły konflikt lub też pokój.
- Ah zapomniałbym. Niech pan zostawi ze mną paru swoich ludzi. Co jak co ale przyda się panu raport z pierwszej ręki, od Zaufanych ludzi, czyż nie? Nie przepadam za smyczami i obrożami, lecz powiedzmy że to będzie mój przyjacielski gest? - Ostatecznie się uśmiechnął, co jak co ale i tak w tym pokoju było już dużo otarć i napięć, trochę wazeliny nie zaszkodzi.
Powrót do góry Go down
Sahir Nailah
Król
avatar

Liczba postów : 106
Dołączył/a : 04/07/2013
Age : 24

PisanieTemat: Re: Budynek Kongresowy   Nie Wrz 29, 2013 9:19 am

Jejku, ile ten mężczyzna gada... Mówi, mówi, mówi, czas leci, a on dalej nawija, ale przynajmniej go słuchasz. Słuchasz i to nawet z uwagą, starając się jakoś przemielić każde słowo, zadziwiające cię swoją... odpowiednością. Avenity zapewne zupełnie inaczej by tego przedstawiciela rządu ludzkiego zinterpretowała, a to dlatego, że ona kurtuazję bardzo ceniła, wszystkie zasady regułki salonów, które ty nawet jeśli znałeś, to ich w większości nie przestrzegałeś, nie lubiąc ich, za bardzo cię drażniły, wydawały zbyt sztywne i zamykające w klatce. Nie potrafiłeś się do nich po prostu jakoś przemóc. Przy tym panu nie miałeś tego problemu. Jego naturalne zaufanie sprawiało, że instynktownie dobrze się przy nim czułeś, to co on miał za 'gafy', tobie zupełnie nie przeszkadzało, denerwowała cię sama sytuacja, z jaką tutaj przyszedłeś i jaką omawiać przyszło, nie zaś on sam w sobie czy też jego słowa.
Jednak koegzystencja człowieka z wampirem, czy to jest możliwe? Ta podrasa, te robaki, mieliby, ciesząc się pełnią praw, nie cierpiąc przed wami strachu, żyć obok? Zawsze będą pewnego rodzaju niewolnikami w twoim spojrzeniu, zwierzyną, na którą trzeba polować, dlatego nigdy śmiertelnicy nie zakosztują już raczej smaków dawnych potęg, gdy rozkwitali pod każdym możliwym względem, gdy wokół nich nie było aż tak wielu Dzieci Nocy.
- Przyślę panu nową asystentkę jeszcze dziś. - Obiecałeś, dając tym samym znak, że na pewno zabierze tą aktualną i że jej miejsce zostanie zapełnione przez kogoś na pewno kompetentnego. - Moja siostra na pewno się ucieszy, że jest ktoś taki jak pan w ludzkim rządzie. - Twoje kąciki ust nawet drgnęły lekko w uśmiechu, ba! - wyciągnąłeś nawet w stronę tego delikwenta dłoń na pożegnanie, święto po prostu!
- Do następnego spotkania, panie Dom. - Ekipa w czarnych garniturach otworzyła drzwi i już ich nie było - asystentka zniknęła razem z nimi - nie było słychać nawet najmniejszego krzyku z jej strony.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Dom
Spec od kontaktów z wampirami
avatar

Liczba postów : 6
Dołączył/a : 21/09/2013
Age : 58
Skąd : Szkocja

PisanieTemat: Re: Budynek Kongresowy   Nie Wrz 29, 2013 10:09 am

Odprowadzając "radosną" gromadkę wzrokiem, Dom powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem. Całe te pieprzenie o sztywnych, wampirach było gówno warte, choć każda informacja ma trochę w sobie prawdy. Zatem pierwszy krok postawiony, teraz będzie ważne rozwiązanie problemu kradzieży, eh. Niczym pies myśliwski będzie musiał szukać złodziejki, wpierw złapać, pogratulować umiejętności, a następnie zabrać do gryzoni, niech oni się zajmują swymi brudami. A wszystko to wykonać bez niepotrzebnego poruszenia w rządzie i Słońcach. Jezu, jak on nienawidził takiej roboty. Gdyby to tylko polegało na zabiciu, odzyskaniu. Ba! Zrobiłby i to osobiście. Lecz takie cackanie się, szukanie i w miarę przyzwoite zachowanie w trakcie całej procedury... sięgając po telefon westchnął głośno.
- Ta, to ja. Promyczki w normie? Mam sprawę, znajdź mi nijaką Menny, laborkowa, tak. Żywa, poturbowana opcjonalnie, kolejną sprawą jest to że ma ze sobą coś bardzo ważnego, mianowicie naczynie z krwią. Jebie mnie czy będzie ich cała skrzynia czy też ciężarówka, mam mieć dostarczone wszystko. Promyki? Tak, masz wolną rękę, ważne żeby było czysto. Podeśle ci potem dokładniejsze dane. - Rozmawiając dalej ze swoim pomagierem, Dom Dom miał już w głowie plan działania.
[Z/T]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Budynek Kongresowy   

Powrót do góry Go down
 
Budynek Kongresowy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Strzelnica policyjna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarny Blask :: Tam, gdzie odbywa się maskarada... :: Noire :: Centrum-
Skocz do: