Gdy kurtyna Mroku zapada, zaczynamy Maskaradę...
 
IndeksCalendarFAQRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth

Go down 
AutorWiadomość
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Sob Wrz 21, 2013 9:34 pm

Jeden większy pokój należy do karin i to do niego z początku się wchodzi, po prawie stronie znajdują się drzwi do pokoju Axe nieco mniejszego. Oba pokoje urządzone podobnie, dominuje barok duże łóżka, choć Karin łóżko o wiele większe i ładnie ozdobione. W obu pokojach miesci się biurko oraz komoda i szafa.

Karin przypezła dosłownie do komnaty i od razu upadla na łóżko. Wszystko ją bolało szczególnie plecy do tego była zła, nie mgła się ruszyć a głodna była jak cholera. Chciała cos zniszczyć. mimo wszystko nie widziała Axe, dlatego też wstała i podłączyła tel pod ładowarkę a następnie napisała do służki "Do mnie." tylko tyle, na więcej nie miała siły. Nie mogła czekać i na czworaka podretała do lodówki gdzie była krew. Szybko wbiła zęby w woreczek i łapczywie zaczęła pić. Miała szczęscie że była noc, a ona sama była wampirem z poziomem A. Inaczej już by nie żyła. Gdy wypiła krew położyła się spać, zaś katana wygnańca leżała prtzy drzwiach.
Powrót do góry Go down
Axelle Hyacinth
Sługa
avatar

Liczba postów : 8
Dołączył/a : 20/09/2013

PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Sob Wrz 21, 2013 11:15 pm

Otworzyłam leniwie oko starając się zlokalizować źródło tego hałasu, już od dobrych pięciu minut cały czas coś brzęczało mi koło ucha, a że nie wiedziałam co, jeszcze bardziej wyprowadzało mnie to z równowagi. Omiotłam swój pokój jednym spojrzeniem, za pierwszym razem natrafiając na winowajcę całego tego zamieszania. Westchnęłam cicho podnosząc się z łóżka, która swoim ciepłem wciąż nęciło między odpoczynkiem a pracą, jak zwykle praca wygrała. Podeszłam do nocnego stolika gdzie został oficjalnie umieszczony mój "telefon", jak to nazwała Pani- mimo wszystko wciąż sądzę, że to jedynie kupa żelastwa zebrana w całość. Z lekkim trudem otworzyłam nową wiadomość, która krótko i zwięźle kazała mi się ruszyć z posłania, odruchowo rzuciłam okiem na główne drzwi, nawet bez tego złomu umiałabym powiedzieć czy ktoś oprócz mnie znajduje się w domu. Szybko i zaradnie związałam swoje kruczoczarne kosmyki w wysokiego koka przy tym narzucając na siebie swój ciepły, zimowy szlafrok. Złapałam za klamkę po czym przekręciłam ją lekko popychając drewno aby się otworzyło, czasami miałam wrażenie, że ten mahoń był tak stary jak Ja, na co za każdym razem uśmiechałam się szeroko w duszy, na zewnątrz wciąż pozostając niezmienną. Automatycznie moje spojrzenie padło na łoże, a raczej na kobietę w nim leżącą. Przekrzywiłam delikatnie głowę, pomimo tego, iż dzień dopiero nastał moja Pani zapadła w sen, jednakże to nie to było moim największym zmartwieniem, zaś szeroka rana na plecach. Przysiadłam obok Niej nie chcąc jej zbudzić, zaczęłam się zastanawiać nad ową raną i tak o to w jednym momencie odpłynęłam do świata Morfeusza zajmując miejsce koło rudowłosej.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Nie Wrz 22, 2013 8:43 am

Dziewczyna leniwie otworzyła oko, nadal bolały ją plecy dlatego też syknęła. Nie wiedziała ile spała, a to było dziwne ponieważ nigdy nie czuła chęci spania. Może to przez to że katana była posrebrzana? Sama nie wiedziała. W każdym razie wstała spokojnie i powoli, po czym dostrzegła swoją służkę. Od razu była wsciękła. Niby dlaczego ta krowa tutaj spi, na jej łóżku obok niej i kurwa jeszcze nic nie zrobiła. Znalazła w sobiie tyle siły by przywalić jej w głowę zahaczając pazurami o jej policzek.
-Wstawaj ty kupo gówna! Nie po to Cię zawołałam do mnie bys mi kurwa spała! nie widzisz że jestem ranna!- Krzyczała wsciekła okładając ją co chwila pazurami, nie wysunęła ich ale i tak były ostre. Robiła to do momentu aż Axe nie wstała.
Powrót do góry Go down
Axelle Hyacinth
Sługa
avatar

Liczba postów : 8
Dołączył/a : 20/09/2013

PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Pon Wrz 23, 2013 4:14 pm

Ból... Poczułam jak w moje ciało zatapiają się czyjeś paznokcie, pomimo tego, iż ból był nie do zniesienia z mojego gardła nie wyrwał się nawet najcichszy jęk czy krzyk, moje ciało już się do tego przyzwyczaiło, jedynie nerwy nie. Podniosłam się z łóżka zaraz po pierwszym draśnięciu chcąc uniknąć kolejnej głębokiej rany na policzku, kątem oka zerknęłam na swoje ubranie, na szczęście nie było pogniecione. Utkwiłam spojrzenie w podłodze odruchowo się garbiąc, nie czułam się na siłach aby patrzeć jej prosto w twarz, zresztą i tak tego nienawidziła więc nie było powodu abym musiała zmieniać pozycję swojej głowy, moje szkarłatne oczy widziały już tyle zła, że równie dobrze mogłyby oślepnąć, ale co mi po oczach, które nie mogą widzieć? Co Pani po słudze, który nie widzi? Westchnęłam w duszy pomimo tego, iż moje ciało wciąż było neutralne, po mojej twarzy nie przebiegł nawet cień strachu, przerażenia czy czegoś innego, zwyczajnie...Neutralne, tak jak maska pokerzysty- pewnie gdybyśmy grali w pokera, byłabym mistrzynią.
-Czemu Mnie wezwałaś, Pani?- zapytałam wciąż lustrując spojrzeniem swoje własne, gołe stopy. Mój głos idealnie zgrywał się z mową mojego ciała.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Sro Wrz 25, 2013 10:02 pm

Dziewczyna popatrzyła się na służkę, sama nie wierzyła w to co słyszała. Że niby nie wie co ma zrobić?! jest głupia czy tylko taką udaje? Sama tego Karin nie wiedziała, a to sprawiło że była jeszcze bardziej wsciekła, o ile może być. Momentalnie wykrzywiła twarz w paskudny grymas, pokazując swoje kły po czym chwyciła za szklankę która stała na komodzie i cisnęła w Axe.
-Czy ty Kurwa jest głupia, czy nienormalnie a może do kurwy nędzy udajesz?! Zapierdalaj po cos by mi ulżyć w bólu. Ja pierdole mam szramy na całych plecach to jebanej katanie a ty kurwa się pytasz co takiego masz zrobić. - Już samo gadanie jeszcze bardziej ją wkurzyło. Axe miała pecha, Karin była zła na kruka, zła nadal na króla a no i do tego była najedzona i wyspana, ach no i wkurzał ją ciągły ból pleców. Srebro to paskudztwo. Dlatego też wstała i zanim Axe wyszła po jakies rzeczy, po czym chcąc złapać ją za włosy rzucić w kierunku drzwi, dając do zrozumienia że ma sie pospieszyć.
Powrót do góry Go down
Axelle Hyacinth
Sługa
avatar

Liczba postów : 8
Dołączył/a : 20/09/2013

PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Pią Wrz 27, 2013 7:40 pm

No tak, też prawda, już zdążyłam zauważyć, iż Pani wtórnie przyszła z nową raną, ale czy warto było robić z tego takie wielkie zamieszanie? W końcu i tak prędzej czy później się zagoi, westchnęłam w duszy kierując się w stronę szafki nocnej, ignorując wszystkie bluźnierstwa i próby popędzenia nie wiadomo gdzie wytyczone w moją stronę- nawet jeśli Pani znała Mnie już tyle lat, i tak nigdy nie potrafiła pojąć mojej natury. Jednym ruchem wyciągnęłam szufladkę wyjmując z niej preparat do przemycia rany jak i bandaż, ciekaw po co popchnęła mnie w kierunku drzwi skoro wszystko miałyśmy pod nosem? Ahh, no tak, przecież o tym nie wiedziała. Wróciłam z zaopatrzeniem do czerwonowłosej, moje oczy spoczęły na nią kiedy pytałam o pozwolenie -Pani..
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Sob Wrz 28, 2013 4:33 pm

Owszem nigdy nie mogła zrozumieć swojej służki, cóż nawet nie próbowała tego zrobić. Po co miała się martwić tak niepotrzebnymi rzeczami. Teraz i tak miała co innego na głowie. Popatrzyła się co robi służka, cóż długo jej to zajęło, a raczej dla niej długo szczególnie że spieszyła się jeszcze do królowej. Cóż na razie Karin zdjęła bluzkę i położyła się na brzuchu tak by Axe mogła się nią zająć.
-Widziałas może królową, muszę się z nią spotkać. Ty też się przydasz, nie będzie chciało mi się mówić dwa razy tego samo, a też musisz wiedzieć o tym. - Powiedziała już spokojniej, z myslą że może trochę jej załagodzi ból.
Powrót do góry Go down
Avenity Nailah
Królowa
avatar

Liczba postów : 38
Dołączył/a : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Sob Wrz 28, 2013 4:40 pm

Królowa oczywiście nie mogła obejść się bez wiadomości, że jedna z przedstawicieli Rady wróciła do zamku ranna - niemal natychmiast została o tym poinformowana i równie szybko postanowiła skierować swe kroki w kierunku komnaty Karin. Nim weszła, zapukała w drzwi ze zwyczajnej kultury, po czym po kilku sekundach przekroczyła próg i oblała swym błękitnym spojrzeniem całe pomieszczenie. Karin nie była tutaj sama - okazało się, że towarzyszy jej również jej służka, która aktualnie zajęta była opatrywaniem ran czerwonowłosej.
- Karin? Cholera, co się stało? Jesteś mocno ranna?
Nie kryła swojego przerażenia - Avenity zaczęło wydawać się, że wszystko powoli wymyka jej się spod kontroli. Sprawa z krwią Sahira, dziwne plany Wschodzącego Słońca, a teraz jeszcze Karin...
- Skąd masz tą ranę? Co się wydarzyło? Nigdy nie pozwalałaś sobie na aż tyle...
Znieruchomiała, wbijając wzrok w kobietę. Była wyraźnie zaniepokojona.

_________________
T e l e f o n

Chodź, zatańczymy dla Nas ten ostatni raz.
Tu na zgliszczach świata, piękna noc uniesie Nas do gwiazd
i zamalujemy wszechświat Nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
Powrót do góry Go down
http://czarny-blask.forumpl.net
Axelle Hyacinth
Sługa
avatar

Liczba postów : 8
Dołączył/a : 20/09/2013

PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Sob Wrz 28, 2013 7:57 pm

Zajęłam miejsce koło wampirzycy kiedy ta znalazła wygodną dla siebie pozycję po czym zlustrowałam szeroką ranę na jej plecach, na prawdę nie było z nią różowo. Przechyliłam delikatnie buteleczkę nalewając na wacik wodę utlenioną, najłatwiejszy preparat do oczyszczenia rany. Powoli przyłożyłam wacik do rany starając się sprawić jak najmniejszy ból Pani, co było wręcz niemożliwe z preparatem. Odłożyłam na chwilę medycynę na bok oglądając jak owy mały kawałek żywej rany zaczyna się zasklepiać z charakterystycznym syknięciem pełnym bólu ze stron czerwonowłosej.
-Nie, Pani, nie spotkałam dzisiaj Królowej- odpowiedziałam krótko neutralnym tonem raz po raz przemywając ranę, wysłuchałam w ciszy co ma jeszcze do powiedzenia kobieta po czym wtórnie przemyłam całą ranę upewniając się, iż nie zostanie po niej ślad. W tym też czasie jak na zawołanie do pokoju wparowała Królowa, rzuciłam w jej stronę krótkie spojrzenie skinięciem oddając jej należyty szacunek jako Królowa, normalnie uklęknęłabym jednakże w tej chwili zdrowie mojej Pani było ważniejsze tak więc po raz kolejny wróciłam do leczenia swojej stwórczymi.
Powrót do góry Go down
Karin Sang
Rada Starszych
avatar

Liczba postów : 29
Dołączył/a : 10/09/2013

PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Nie Wrz 29, 2013 9:13 am

Kobieta pozwoliła się opatrzyć, cóż nie była zadowolona z tego że Axe nie widziała królowej i co gorsza nie mogła nic na to powiedzieć. Dlatego też jedynie westchnęła po czym zasyczała z bólu jaki towarzyszył jej podczas przemywania ran. Co jak co ale ból czuła podobnie jak człowiek i co dziwniejsze nie lubiła go czuć. Zadawanie jego to już inna bajka.
Nie mineło dużo czasu a do pokoju weszła sama królowa, słysząc kobietę Karin odwróciła lekko głowę tak by chociaż ją kątem oka zobaczyła.
-O wilku mowa, dzień dobry. - Powiedziała spokojnie Karin tym razem się nie cieszyła, jakas nowosć od dłuższego czas. Słysząc pytania królowej, Karin wzięła bluzkę i tyłem do kobiety założyła ją po czym odwróciła się by być przodem.
-Dokończysz najwyżej później.-Powiedziała oschle do Axe.
-Wiesz że niejaki Laum Rökkur aka kruk żyje i chadza sobie po tym miejsce. Nie wiem czego chce, już miałam go zabić ale człowiek przyszedł, a z tymi ranami na plecach nie miałabym zbyt wielkich szans. Szczególnie że ta kobieta chyba wiedziała co robi i znała go. - Powiedziała spokojnie patrząc na królową, nadal Karin była zła, zła na to że nie zabiła go. Po chwili jej wzrok utknał na katanie.
-Ach tam masz pamiątkę po nim. - Pokazała po chwili pacem, po czym spojrzała na Axe. - a ty moja droga gdy go spotkasz zabij go.- O dziwo na jej twarzy pojawił się usmiech, lekki bo lekki ale był, a to już było dziwne.
Powrót do góry Go down
Avenity Nailah
Królowa
avatar

Liczba postów : 38
Dołączył/a : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Nie Wrz 29, 2013 2:40 pm

Gdy usłyszała słowa kobiety mające formę wyjaśnień, niewiele brakowało do tego, by się przewróciła.
Jeszcze nigdy nic nie wprawiło ją w AŻ TAK ogromny szok.
Laum Rökkur... skaza szlachetnej rasy wampirów, skaza, którą przed tyloma laty mieli okazję zmyć... Razem z Sahirem bowiem, jako władcy, postanowili wygnać go z kraju, pozwolić, by nadal żył, jednakże już nie wtrącając się w sprawy, które na pewno nie miały go dotyczyć. A tymczasem... złamał sąd, który postawiono mu wieki temu - ponownie znalazł się na tej przeklętej ziemi, swoją obecnością sprowadzając nieszczęście za nieszczęściem. Jak wielki błąd musieli popełnić... gdyby wtedy go zabili, nie byłoby teraz tych wszystkich problemów. Ale to nie była pora na płakanie za kielichem z rozlaną krwią - musiała działać. Teraz, zaraz.
I to zaczynało ją z lekka demotywować.
- Co za pieprzony gnój... - rzekła przez zaciśnięte zęby, a po tonie jej głosu słychać było, że zaczyna być coraz bardziej wściekła - Po tylu latach... po tak długim czasie on ŚMIE przychodzić na te ziemie?! Ma zakaz, do cholery!
Zarówno Karin, jak i jej służka, prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu miały okazję ujrzeć królową aż tak zdenerwowaną. Jej stan wymykał się spod kontroli - nie potrafiła już nad sobą zapanować.
Podeszła do miejsca, w którym leżała katana, po czym, podnosząc ją, zlustrowała ją jednym, krótkim spojrzeniem - miała bowiem niesamowicie dobrą pamięć - po czym, chwytając ją w dłoń, zwróciła się z powrotem do czerwonowłosej.
- Współpracuje z ludźmi... za ten wybryk istnieje tylko jedna kara - śmierć. A Ty - zwróciła się do Axelle - Nie zabijaj go. Co najwyżej przyprowadź, jeżeli go spotkasz. Wybacz, Karin, że zmieniam Twe polecenia Twojej służce, ale chcę wyrządzić mu piekło osobiście. I może być pewien, że zginie w większych męczarniach, niż mógł sobie kiedykolwiek wyobrazić. Dopilnuję tego.
Odwróciła się plecami do członkini Rady, po czym wypowiedziała jeszcze szybko i treściwie:
- Zapewnię Ci skuteczniejszą opiekę medyczną. A tymczasem udam się razem z tą pamiątką - tu zerknęła na katanę - do laboratorium. Przyda się jeszcze dodatkowo zbadać parę rzeczy związanych z jego odciskami...
Po czym opuściła pomieszczenie, zamykając za sobą drzwi. Niedługo po tym, tak, jak obiecała, zjawił się jeden z wampirzych lekarzy, który został w komnacie Karin, uzyskując rozkaz słuchania się jej i robienia tego, co mu tylko rozkaże.

<z/t>

_________________
T e l e f o n

Chodź, zatańczymy dla Nas ten ostatni raz.
Tu na zgliszczach świata, piękna noc uniesie Nas do gwiazd
i zamalujemy wszechświat Nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
Powrót do góry Go down
http://czarny-blask.forumpl.net
Axelle Hyacinth
Sługa
avatar

Liczba postów : 8
Dołączył/a : 20/09/2013

PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   Sob Paź 05, 2013 10:53 pm

Cała akcja, która trwała mniej niż mrugnięcie okiem przeleciała mi przed oczami niczym złoty ptak próbujący zwrócić na siebie uwagę innych. Zamrugałam parę razy lustrując całą sytuację po raz ponownie co raczej nie wyszło mi zbyt dobrze chodź trzeba przyznać, iż nawet jeśli mój tok myślenia nie był dzisiaj w najlepszym stanie to moje ciało wciąż reagowało na zewnętrzne bodźce co zaprezentowałam krótkim skokiem w tył, lekko wytrącona z równowagi zerknęłam kątem oka na swą Panią, jak widać czuła się już lepiej więc nie potrzebowała mojej pomocy. Westchnęłam w duszy dopisując do swojej długiej listy "do zrobienia" zabicie owego wampira, jednakże zanim zdołałam coś z siebie wydusić padł rozkaz ze strony złotowłosej.
-Jak sobie życzysz, Królowa- rzekłam krótko bezbarwnym głosem, skinięciem głowy potwierdzając, iż zrozumiałam jej polecenie- jak widać moje dzisiejsze rozkazy były łatwiejsze niż zazwyczaj, skierowałam głowę w kierunku krwistowłosej uważnie przyglądając się jej reakcji, było to dość dziwne zachowanie z mojej strony, ale kto teraz by się tym przejmował?
-Proszę Mi wybaczyć Pani.- skłoniłam się głęboko w jej stronę zaraz po tym kiedy lekarz zastąpił moje miejsce obok niej, była teraz w lepszych rękach niż moich, z kolei Ja musiałam wykonać swoje zadanie- pytanie gdzie szukać tego kruka.

Zt.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth   

Powrót do góry Go down
 
Komnata Karin Sang i Axelle Hyacinth
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Prywatna pracownia/Komnata Hiro [pierwsze piętro]
» Wei Choe-Sang
» Komnata Odyna Tragaryena
» Komnata Małej Rady

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarny Blask :: Tam, gdzie odbywa się maskarada... :: Dolina Białego Konia :: Zamek Królewski-
Skocz do: